Gęsia Szyja 1490 m n.p.m.
Nocleg nad Morskim Okiem
zarezerwowany już na początku grudnia, a w planach noworoczne wejście na
najwyższy szczyt Polski. Oby pogoda dopisała. Nadchodzi dzień wyjazdu. Na piątą
dojeżdżam do Katowic skąd odbiera mnie Artur z Michałem i ruszamy dalej. Po siódmej
dojeżdżamy na Palenice Białczańską.
Na dziś w planach przygotowania
do jutrzejszego dnia, więc postanawiamy się rozruszać. Z parkingu na luzie ruszamy niebieskim szlakiem w kierunku
Rusinowej Polany. Już na początku czekają na nas przygody, ledwo weszliśmy w
las, a już jesteśmy obserwowani przez mieszkańców lasu, którzy chowają się między
drzewami.
Po około godzinnym marszu, w miarę spokojniej drogi, nagle okazuje
się, że przydałyby się raki, których nie zabraliśmy ze sobą. Jest dość ślisko,
ale jakoś udaje się obejść bokiem. Na Polanie w sumie nic nie widać, dookoła
mgła zlewająca się z śniegiem, a podobno widać stąd miedzy innymi, Lodowy
Szczyt, Baranie Rogi, Gerlach, Rysy i wiele innych szczytów. Niestety nie mam
przyjemności tego ujrzeć. Polana położona jest na wysokości około 1180 – 1300 m
n.p.m. W okolicy polany żyją jelenie, sarny (które mieliśmy zaszczyt spotkać),
zające, lisy czarne wiewiórki i kruki. Bywają także niedźwiedzie. W 1946 roku
niedźwiedź podkopał się pod szałas i zabił dwie owce.
O wytworzeniu polany pisze
dokument króla Augusta II Mocnego z roku 1698. Na polanie zlokalizowana była
osada pasterska, licząca w połowie XX wieku 20 obiektów drewnianych – szałasów
i szop. Hala ta od dawna była miejscem wypasu owiec i krów. Według zachowanych
informacji wypasano tam nawet do 400 owiec, choć bliższa wydaje się liczba 200.
Część polany była koszona, siana nie zwożono jednak do miejscowości, lecz na
miejscu karmiono nimi owce przez zimę. Osada na Rusinowej była więc
zamieszkiwana w części przez cały rok i było to najdłużej istniejące w Tatrach
zimowisko owiec. Mieszkał w nim Wojciech Szyszka do 1954 roku. Po utworzeniu
Tatrzańskiego Parku Narodowego uznano, że wypas bydła i owiec na terenie parku
stanowi zagrożenie dla roślinności i stopniowo wprowadzono zakaz wypasu.
Ostatnie owce wypasał Jan Murzański. Zabudowania osady pasterskiej zostały
uznane za obiekty zabytkowe, co nie uchroniło ich od zniszczenia, dewastacji
lub pożaru. W 1996 r. spłonął szałas Jana Murzańskiego. Obecnie zachowało się w
różnym stanie około 6 obiektów. W 1981 r. przywrócono ponownie wypas owiec – do
200 sztuk. Owce wypasa Stanisław Rychtarczyk. Taka ciekawostka z Internetu.
Walery Eljasz-Radzikowski
w swoim przewodniku w 1874 r. podaje, że w okolicy Rusinowej Polany straż leśna
rozbiła bandę zbójników i zabiła ich herszta. Potwierdzają to ustne przekazy
wśród mieszkańców Bukowiny Tatrzańskiej mówiące o zbójniku Stokfiszu
zastrzelonym pod Łysą Skałką
Przecinamy Polanę i
wchodzimy na zielony szlak i kierujemy się na Gęsią Szyję. Ścieżka wznosi się
lekko w górę zabezpieczona licznymi drewnianymi progami i stopniami.
Jest ślisko. A my bez
raków. Nikt nie pomyślał, żeby je zabrać. Cała grań jest mocno zalesiona przez
co dopiero z wierzchołka ... Waksmundzkich Skałek zobaczymy... mgłę. W 1878
roku Tytus Chałubiński propagował tą panoramę jako „widok na 100 szczytów i
przełęczy”.
Z Gęsiej Szyi
rozpościerają się piękne widoki. Na wschodzie widoczna jest galeria Tatr
Bielskich (a wśród nich od lewej – Murań, Nowy Wierch, Hawrań, Płaczliwa Skała,
Szalony Wierch, Kopa Bielska), na południowym wschodzie i południu pięknie
prezentują się szczyty Tatr Wysokich (od lewej Jagnięcy Szczyt, Kołowy Szczyt,
Kieżmarski Szczyt, Czarny Szczyt, Łomnica, Baranie Rogi, Śnieżny Szczyt, Lodowy
Szczyt, Kopa Lodowa, Szeroka Jaworzyńska, Świstowy Szczyt, Mała Wysoka, Polski
Grzebień, Wielicki Szczyt, Gerlach, Batyżowiecki Szczyt, Kaczy Szczyt,
Zmarzły Szczyt, Młynarz, Kończysta, Żłobisty Szczyt, Rumanowy Szczyt, Ganek,
Wysoka, Ciężki Szczyt, Rysy), a w dole Dolina Białki i Dolina Białej Wody.
Również na południu, na pierwszym planie doskonale widoczne są masywy Wołoszyna
i Koszystej, oddzielone od siebie Doliną Waksmundzką. Wow…
Gęsia Szyja to reglowy
szczyt o wysokości 1490 m n.p.m. Nazwa szczytu pochodzi od wygiętego w „gęsią
szyję” grzbietu odchodzącego z wierzchołka w kierunku Rusinowej Polany.
Czekamy tu dłuższą chwilę,
mając nadzieję, że góry w końcu odsłonią swe widoki, ale nic z tego. Trzeba tu
kiedyś wrócić na przykład na wschód słońca, może być ciekawie.
Pora wracać. Wracamy tym
samym szlakiem na parking i do auta, zabrać cały sprzęt, nawet raki...
Teraz tylko wejść na
dobrze znaną asfaltową drogę nie tylko przeze mnie, ale chyba już przez całą
Europę... Ale i tu nas czeka mała przygoda. Na ławkach koło Wodogrzmotów
Mickiewicza robimy przerwę bo odezwał się głód. Grasuje tu banda inteligentnych złodziei. I nie tylko tu bo w okolicy
schroniska też. Nagle nie wiadomo skąd pokazuje się Orzechówka tak
zwana Złodziejka z TPN, kradną na potęgę. Obecnie to największy
złodziej w TPN. Porywa kawałek chleba.
W ogóle nie boi się, bo
przylatuje jeszcze raz i czeka na okazje. Mało tego podchodzi tak blisko… jakby
mogła to wyrwałaby z ręki… Zbieramy się,
a z zarośli wychodzi Zwierzątko.
To łasica która chyba też przyszła się
poczęstować…
Gdzieś około szesnastej
meldujemy się w schronisku. Widoki? Brak !!! Wszystkie szczyty wokół Schroniska zasłonięte przez mgłę. No nic pozostaje
wypocząć i spakować się przed jutrzejszym dniem...


Komentarze
Prześlij komentarz