Sarnia Skała i Nosal
Kolejny weekendowy wypad w Tatry. Bez pośpiechu, wyjazd
dopiero po szóstej. Po drodze zabieram towarzysza wspólnego wypadu i kierujemy
się na Zakopane. Dawno nie jechałem za dnia tą drogą, więc wydawało mi się jakby
szybciej zleciała. Przed dziesiątą docieramy do miejsca gdzie parę dni temu
zarezerwowaliśmy nocleg. Pozostawiamy rzeczy, pakujemy tylko te niezbędne i
idziemy do centrum na jakieś śniadanie. Spotykamy się ze znajomym i wspólnie
postanawiamy, że po śniadaniu przejdziemy się na Sarnią Skałę. Co prawda byłem
tam jakiś czas temu i to nawet niedawno, ale wtedy widoki miałem takie....
Mgłaaaa...
Tym razem zapowiada się ciekawiej. Ruszamy z centrum i idziemy w
kierunku Doliny Białej. Przez Dolinę biegnie żółty szlak, a wzdłuż niego płynie
Biały Potok, który kilkakrotnie przechodzimy po drewnianych mostkach.
Dookoła
gęsty las. Szlak łagodnie się wznosi. Docieramy do rozejścia szlaków Biała Hala. To dawna hala pasterska, która przestała być użytkowana w latach pięćdziesiątych.
Przyczyną było poszukiwanie złóż uranu. Było to owiane tajemnicą i z tego
powodu została zamknięta i strzeżona. Idąc w prawo, na czarny szlak zwiększa
się nachylenie ścieżki.
Docieramy na Czerwoną przełęcz. Parę minut po trzynastej
jesteśmy na Sarniej Skale i faktycznie, widoki są ciekawe. Z jednej strony
panorama miasta,
a z drugiej śpiący
rycerz, czyli Giewont.
Dookoła sporo ciekawych skałek, nie mogę się oprzeć
pokusie i wspinam się na jedną...
Spędzamy tu dłuższy czas. Ruszamy dalej, w
sumie to wracamy, ale tylko do rozejścia szlaków na Białą Halę. Idziemy czarnym
szlakiem w kierunku Kalatówek, jednak nie docieramy na samą polanę tylko na
kamienistą drogę do Kuźnic. W Kuźnicach pełno ludzi, nie zatrzymujemy się i od
razu kierujemy się na Nosalową Przełęcz. Stąd dosłownie parę minut na Nosal.
Byłem
już tu zimą ale zadziwiających widoków nie było.
Jesteśmy na Nosalu, jest już po zachodzie słońca. Czarno czerwone niebo nad nami, piękna zakopiańska noc.
Jesteśmy na Nosalu, jest już po zachodzie słońca. Czarno czerwone niebo nad nami, piękna zakopiańska noc.
I tu spędzamy
trochę czasu...
Jest ciemno, schodzimy oświecając sobie drogę czołówkami.
Docieramy do miasta, na Krupówkach idziemy coś zjeść. Tu się rozdzielamy… My
idziemy do naszego pensjonatu
przygotować się na jutro. Oj, trzeba będzie jutro wcześnie wstać.


Komentarze
Prześlij komentarz