Czarny Staw Gąsienicowy
Plan wyjazdu zrodził się około miesiąc przed
Świętami Bożego Narodzenia. Postanowiłem zorganizować trzydniowy wypad w Tatry.
Teraz tylko pozostało znaleźć chętnych, ale z tym nie było większych problemów,
Krzysiek i Wiola od razu zgodzili się na świąteczny wyjazd. Wiola miała tylko
bojowe zadanie, skompletować dla siebie zimowy sprzęt.
Nastał dzień wyjazdu, wyjeżdżamy w nocy w drugi dzień świat. Prognozy zbytnio nie zachęcały, opady śniegu, chmury i mocny wiatr. Chyba po piątej docieramy na Murowanice. Parkujemy auto i w drogę.
Śniegu dużo w Kuźnicach jak i na szlaku, trzeba uważać. Kierujemy się na Halę Gąsienicową przez Boczań. Po ósmej docieramy na Murowaniec. W schronisku chwila przerwy, gorąca herbata i coś na ząb.
Wychodzimy ze schroniska i kierujemy się na Czarny Staw Gąsienicowy. Zbyt ciekawie nie wygląda. Cała Orla Perć w chmurach, od czasu do czasu coś się tam odkryje. Po dwudziestu minutach docieramy nad staw.

I co tu robić? W planach jest Kościelec , ale niektórzy są pesymistycznie nastawieni…Trzeba było iść od Zielonego Stawu… Trudno.
Mozolnie torujemy zimowy wariant na Karb.
Nastał dzień wyjazdu, wyjeżdżamy w nocy w drugi dzień świat. Prognozy zbytnio nie zachęcały, opady śniegu, chmury i mocny wiatr. Chyba po piątej docieramy na Murowanice. Parkujemy auto i w drogę.
Śniegu dużo w Kuźnicach jak i na szlaku, trzeba uważać. Kierujemy się na Halę Gąsienicową przez Boczań. Po ósmej docieramy na Murowaniec. W schronisku chwila przerwy, gorąca herbata i coś na ząb.
Wychodzimy ze schroniska i kierujemy się na Czarny Staw Gąsienicowy. Zbyt ciekawie nie wygląda. Cała Orla Perć w chmurach, od czasu do czasu coś się tam odkryje. Po dwudziestu minutach docieramy nad staw.
I co tu robić? W planach jest Kościelec , ale niektórzy są pesymistycznie nastawieni…Trzeba było iść od Zielonego Stawu… Trudno.
Mozolnie torujemy zimowy wariant na Karb.
Nie dochodzimy nawet do połowy. Rezygnujemy, nie ma sensu iść dalej. Gdyby tak ktoś na chwile mnie zastąpił, poszedł przodem i trochę pomógł przetrzeć szlak. Krzysiek i tak już został w tyle, widać ze nie miał ochoty iść. Tylko dzielna Wiola podążała za mną. Postanowione, zawracamy. Fajnie byłoby zjechać z czekanem, ale zapadający się śnieg nie umożliwiał tego. Pod koniec jedynie udało się zjechać na tyłku.
Robimy jeszcze wspólne zdjęcie, Boże co za
sztywniaki, przechylam Wiole na siebie i powstaje to piękne zdjęcie.

Wracamy do schroniska, mając lekki niedosyt.
W schronisku grzejemy się i odpoczywamy. Po około godzinie przejaśnia się i nawet pojawia się słońce. Wychodzimy zbyt późno by tu wracać, idziemy w kierunku Kuźnic . Widać cała Orlą.

Granaty, Kozi, Świnice, Kościelec i nawet Kasprowy. Jeszcze wpadam na pomysł by iść na Kasprowy, ale jakoś bez entuzjazmu.
Wracamy do schroniska, mając lekki niedosyt.
W schronisku grzejemy się i odpoczywamy. Po około godzinie przejaśnia się i nawet pojawia się słońce. Wychodzimy zbyt późno by tu wracać, idziemy w kierunku Kuźnic . Widać cała Orlą.
Granaty, Kozi, Świnice, Kościelec i nawet Kasprowy. Jeszcze wpadam na pomysł by iść na Kasprowy, ale jakoś bez entuzjazmu.
Kierujemy się do Kuźnic przez Jaworzynkę
Docieramy do auta i udajemy się do Pensjonatu, ciekawe co zarezerwowałem...
Pensjonat nawet fajny, mnie zupełnie pasuje, jest gdzie spać czy się umyć. Ciekawe co jutro będziemy robić …


Komentarze
Prześlij komentarz