Sněžka 1603 m n.p.m


Święta, święta… siedzi się w domu i tylko je bez opamiętania…
- Co robisz  w święta?
- Nic, w sumie nie mam planów.
- Może coś zrobimy w drugi dzień świąt?
-  No można by coś zrobić, ale co?
Mam mały przesyt z Tatrami…  a dłuższy czas chodziła mi po głowie…Co powiesz na Śnieżkę?!
- Może być – powiedział kolega.
Dodałem… To może Śnieżka, ale ze wschodem słońca…?
Postanowione. W drugi dzień świąt równo o północy wyjeżdżamy zabierając jeszcze dwie osoby.  Kierunek Karpacz.
Nie ukrywam, że nie znam tych gór, jadę tam po raz pierwszy.
Około  trzeciej dojeżdżamy na Parking koło wejścia na szlak 
Karpacz Biały Jar 700 m n.p.m. Już na parkingu słychać jak u góry mocno wieje. 
 Przed czwartą wyruszamy  czarnym szlakiem. Każdy z nas ma taką cichą nadzieję i myśli, żeby nikt nie zrezygnował z podejścia z powodu wiatru i żeby nie okazało się że jest porywisty. Droga dość szeroka, cały czas pnie się łagodnie do góry. Jedynym utrudnieniem jest lód na szlaku, ale idąc poboczem jakoś omijamy go. Nikomu nie chce się zakładać raków, ale w końcu pierwsze osoby się przełamują. Ja przełamuję się nieco później, jak droga zaczyna się bardziej piąć do góry. Czym wyżej tym wiatr nabiera na sile, nie jest aż tak porywisty, ale zimny, daje się we znaki. 
Po godzinie docieramy na Biały Jar 1234 m n.p.m. Stąd według drogowskazu mamy godzinę dwadzieścia na szczyt. Tu krótka przerwa i idziemy dalej. Szlak bardzo łagodny, ale zmrożony. Przechodzimy koło górnej stacji kolejki, która chyba jest w trakcie remontu… Tu postanawiamy znaleźć miejsce by uchronić się przed wiatrem i zrobić dłuższa przerwę. Z góry rozpościera się widok na cały Karpacz i okolice. Próbuje zrobić zdjęcie, ale niestety wiatr przeszkadza, za każdym razem porusza aparat i zdjęcia wychodzą lekko zamazane.


Zbieramy się i ruszamy dalej w drogę. Z daleka widać jakieś światła. Czy to Śnieżka? Nie wiadomo. Gdzieś po drodze jest jeszcze jakieś schronisko. Może ono świeci…
 ale to jeszcze hektar. Jest po godzinie szóstej, dochodzimy do Przełęczy pod Śnieżką 1385 m n.p.m. gdzie znajduje się schronisko Śląski Dom. Nie zatrzymujemy się, idziemy dalej by zdążyć na wschód, bo już niebo robi się czerwone.


 Na szczyt mamy według drogowskazu około trzydzieści minut.
Tu droga zaczyna się piąć dość mocno do góry i jest zabezpieczona po bokach łańcuchami. Raki obowiązkowo - jedna wielka ślizgawica. Po siódmej wchodzimy na rozległy szczyt Śnieżki. Zdobywam dach Czech.
Śnieżka  1602 m n.p.m. jest najwyższym szczytem Karkonoszy oraz Sudetów. Jest „dachem”, czyli najwyższym szczytem Czech.
Panuje tu specyficzny klimat, podobny do tego za kołem podbiegunowym. Wieją tu wiatry o dużych prędkościach (50-80 m/s) i występują nagłe zmiany ciśnień, jak również zjawiska szczególne: opady z mgły, szadzi czy Ognie św. Elma.
Pierwsze schronisko dla turystów powstało tu w 1850 r., a prywatnym hobby właściciela były obserwacje wschodów i zachodów słońca.
Śmiała i oryginalna sylwetka budynku mieszczącego kiedyś schronisko to obserwatorium meteorologiczne na Śnieżce, przypominające "latające talerze".
Wzdłuż Śnieżki przebiega granica państwa i połowa góry należy do Czech.
Pierwsze wejście na Śnieżkę o którym mówią zapiski miało miejsce w 1465 roku. Dokonał tego czeski mieszczanin z Benatek nad Jizerou.
W latach 1564-69 zainicjowano pierwsze badania naukowo-poznawcze mające na celu określenie wysokości Śnieżki. Według ówczesnych pomiarów góra wznosiła się ponad 2000 m n.p.m. (5500 ówczesnych stóp).
Pierwsze systematyczne obserwacje meteorologiczne zapoczątkowano na Śnieżce w 1880 roku, w schronisku. Dla ich kontynuowania wybudowano, w 1900 roku obserwatorium. Była to najdroższa inwestycja w ówczesnej Europie. Dopiero w 1905 roku powstała pierwsza droga na szczyt Śnieżki.
Na początku lat 50 na szczycie Śnieżki stało osiem budowli różnej wielkości i kształtu. Całość z uwagi na ograniczoną powierzchnię wyglądała jak małe miasteczko. Obecnie na Śnieżce jest pięć obiektów -  Obserwatorium Meteorologiczne, Kapliczka Św. Wawrzyńca, Poczta Czeską, Czeski punkt Geodezyjny i górna stacja wyciągu Czeskiego.
Zły stan techniczny obserwatorium sprawił, że już po wojnie pojawiły się plany wybudowania nowego. Jednak dopiero w 1969 roku podjęto się ich realizacji. W celu przygotowania prac, wcześniej konieczne było odbudowanie całej drogi dojazdowej oraz rozebranie schroniska z 1857 roku. Zakończenie prac datuje się na 1974 rok. Opuszczone, stare obserwatorium stało jeszcze przez 15 lat stopniowo niszczejąc. Pojawił się pomysł jego odbudowy w Karpaczu, jednak nie został on zrealizowany.
Teraz pozostaje schronić się gdzieś przed wiatrem, ciepło się ubrać i poczekać na wschód słońca, który zapowiada się dość ciekawie.


W dole powoli wędrujące chmurki, istne może chmur, a wyżej czerwono pomarańczowo żółte niebo... 


Warto było zarwać noc i przyjść na wschód słońca. Kto nie chciał jechać niech żałuje. Coś niesamowitego. 


Robimy parę zdjęć między innymi zdjęcie, które udokumentuje moje zdobycie Śnieżki.
  
 
 
Nadchodzi pora na powrót. Schodzimy w kierunku Śląskiego Domu, gdzie zatrzymujemy się na dłuższą chwilę.
Schronisko górskie położone jest na wysokości 1400 m n.p.m., na przełęczy u podnóża Śnieżki. Obiekt powstał w latach 1921-1922. 
 

Tuż obok biegnie granica polsko-czeska, stąd też przez wiele lat (do 2005 roku) część budynku zajmowała Straż Graniczna. Schronisko nosiło różne nazwy, nadal mówi się na nie Pod Śnieżką czy Na Równi pod Śnieżką.
Wiatr w dalszym ciągu nie ustępuje… Ruszany dalej i kierujemy się czerwonym szlakiem  do rozwidlenia  szlaków przy Spalonej Strażnicy 1430 m n.p.m. Za nami widoki na Śnieżkę. 


Tu schodzimy niebieskim szlakiem do schroniska Strzecha Akademicka 1258 m n.p.m.
Strzecha Akademicka uważana jest za najstarsze schronisko
w Karkonoszach.
„Buda pasterska malowniczo stojąca na Polanie Złotówka, przy starym Trakcie Śląskim, służyła górskim wędrowcom już w I połowie XVII wieku. Wzmiankowany u Gryphiusa w 1645 r. Daniel Steiner (stąd nazwa budy Danielsbaude) był następcą niejakiego Tanla (Tanlabaude), który tu gospodarzył już w 1642 roku.
Pierwsi właściciele słynęli ze znakomitej nalewki na szyszkach i gry, na rogu bądź trąbie, na powitanie i pożegnanie gości.
Wraz z rozwojem ruchu turystycznego pasterska buda zmieniała swój wygląd i przeistaczała się w prawdziwe górskie schronisko. Po niejakim Samuelu buda przeszła w ręce rodziny Hamplów (1758 - 1863) i od ich nazwiska uzyskała nazwę Hampelbaude, do dziś znaną i używaną w języku niemieckim.
W 1896 roku w miejscu drewnianej budy wybudowano nowy, duży obiekt, który spłonął 1 kwietnia 1906 roku. Bardzo szybko, bo już 8 września tego samego roku uruchomiono po odbudowie hotel górski, rozbudowany jeszcze w 1912 roku, który w mało zmienionej postaci dotrwał do dziś.” (imternet)
Chwila przerwy i ruszamy dalej do kolejnego schroniska, które jest rzut beretem. Kierunek Samotnia.


Samotnia jest jednym z najstarszych schronisk. Schronisko znajduje się na wysokości 1195 m n.p.m. które położone jest nad Małym Stawem którego lustro wody znajduje się na wysokości 1183 m n.p.m.
Zanim pojawiło się dzisiejsze schronisko, w XVII wieku nad Małym Stawem istniały budy pasterskie, które służyły wędrowcom za miejsce odpoczynku i noclegu. Ponieważ turystyka górska szybko się rozwijała, a turystów przybywało - pasterze stawali się coraz bardziej gościnni i starali się spełniać zachcianki swoich gości. Na przełomie XVIII i XIX wieku ilość górskich bud w całych Karkonoszach szacowano na dwa i pół tysiąca .Pod koniec XIX wieku nad Małym Stawem stał już niewielki budynek z miejscami noclegowymi, a obok właściciel budynku wybudował drogę. W ciągu kolejnych lat zmieniali się właściciele, a budynek był sukcesywnie rozbudowywany. Po drugiej wojnie światowej schronisko stało się własnością Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego, a następnie przeszło pod skrzydła PTTK. Od 1966 roku schroniskiem kierował Waldemar Siemaszko, który zapisał się w jego historii jako znakomity gospodarz i niezwykle przyjazny człowiek.
10 lutego 1994 roku w czasie zjeżdżania do Karpacza, na nie zabezpieczonym i zalodzonym zakręcie przy świątyni Wang, samochód terenowy spada z kilkumetrowej skarpy. Jedyną ofiarą wypadku jest Waldemar Siemaszko. Umiera ponieważ lekarka z karetki pogotowia nie potrafi udzielić pierwszej pomocy.
W samotni spędzamy dobrą godzinę… Przed trzynastą ruszamy w kierunku zaparkowanego auta, kierując się niebieskim szlakiem. Mijają nas tłumy ludzi  idących w kierunku schroniska…


Więcej zdjęć  












Komentarze

Popularne posty