Bastei



Wznów ciężko było wstać, ale jakoś się udało. Szybkie śniadanie i w drogę. Przed nami było jakieś trzydzieści kilometrów, no może więcej. Zatrzymaliśmy się niedaleko miejscowości Rathen, gdzie znajduje się malutki parking. Dalej droga jest, ale otwarta tylko dla mieszkańców, kto chce może zaryzykować mandatu w euro. Parking przepełniony, ale jakoś udało się bezpiecznie zaparkować. Z parkingu do Rathen mieliśmy około piętnaści minut.
Na początku kawałek szliśmy asfaltem, potem między domkami, dalej przy hotelu w lewo, po czym lekko ukrytym szlakiem znów w lewo i do góry. Jest tu mała strzałka Bastei - czterdzieści minut. Idzie się dość sprawnie. Po około trzydziestu minutach przechodzimy koło zamku, w sumie ruin Zamku Neurathen, Nie wiem nawet, czemu przeszliśmy obok niego nie wchodząc.
Bastei, czyli Baszta, to skalna formacja, która jest największą atrakcją turystyczna Parku Narodowego Saskiej Saksoni w górach Połabskich.  W 1826 roku nad Wąwozem Mardetelle powstał drewniany most stanowiące połączenie pomiędzy pozostałościami Zamku Neurathem, a skałami. W połowie XIX wieku konstrukcja została przebudowana na piaskową ze względu na dużą ilość turystów. Most ten osiągnął długość 76,5 metrów i wzniósł się na wysokość 40 metrów ponad dno wąwozu. W bezpośrednim sąsiedztwie mostu znajduje się kilka miejsc widokowych, na które zaglądamy. 


Z daleka wypatrujemy ciekawy punkt widokowy, po za zasięgiem turystów. Idziemy kawałek szlakiem, by potem skręcić w wydeptaną ścieżkę. 


I faktycznie tu już turystów nie ma.
Trzeba wspomnieć, że tu jest też raj dla wspinaczy. Malowniczo położony rejon oferuje ponad 17 000 dróg prowadzących na szczyty około 1100 wież.


Z dala od tłumów spędziliśmy czas w naszym wypatrzonym punkcie widokowym. 


Szkoda, że nie zabrałem sprzętu można by było się po wspinać. Pora była wracać, a można by było tu spędzić noc. 


Schodziliśmy dość szybko, chwilami nawet zbiegając robiąc sobie mały trening.
Postanowiłem, żeby jeszcze coś zjeść w miejscowości, w której mamy nocleg. Chodziliśmy dobrą godzinę. Nie z powodu tego, że było drogo, ale naprawdę nie było gdzie usiąść. Wszystkie te restauracje wyglądały jak mordownie. Ale w końcu po długim szukaniu znaleźliśmy. Rewelacji może nie było, ale i późniejszych rewolucji w żołądku też. Ale dało się zjeść. To chyba dobrze. Dzień 3




Komentarze

Popularne posty