Via Ferrata Děčín, Pastýřská Stěna

Dużymi krokami zbliżała się majówka. Plany były ustalone od dawna, ale ekipa była jakąś niezdecydowana. Niby wszyscy chętni, a jak dochodziło do wyjazdu to nagle nikt się nie decydował.  Pomyślałem, że samemu pojadę, bo co będę siedział w domu. Ale jednak udało się znaleźć chętna osobę na wyjazd.
W piątek jeszcze szybkie załatwianie różnego rodzaju spraw i po dwunastej ruszyliśmy z Gliwic w stronę miejscowości Česká Kamenice, gdzie dzień wcześniej udało się zarezerwować dwa noclegi.
Po długiej drodze, jadąc przez Niemcy i robiąc zakupy w niemieckim Lidlu około dwudziestej dotarliśmy do naszej bazy noclegowej.
Noc dość szybko przeleciała i leniwie się wstawało. Ale udało się zebrać i wyruszyć na pierwszy dzień przygód. Pierwszy dzień to kierunek miasto Děčín, oddalone około dwadzieścia kilometrów od naszej bazy. Ale naszym głównym celem było…No właśnie …
W samym centrum miasta, nad brzegiem Łaby, można przeżyć niezapomniane wrażenia związane z wyjściem na via ferraty Pastýřská stěna czyli Ściany Pasterza. Piętnaście zabezpieczonych tras o różnym stopniu trudności oferuje intensywne doznania i wspaniałe widoki na Kanion Łaby, najbogatszy kanion piaskowcowy w Europie.
Wszystkie decińskie ferraty startują z jednego miejsca, są zróżnicowane pod względem trudności i dość dobrze oznaczone w terenie. Trasy się przecinają, łączą, dzielą, a wyceniane są od A/B do D.
Ściana, pod którą byliśmy koło dziesiątej i zaraz mieliśmy się wspinać ma około 95 metrów wysokości.


 W obszarze 15 tras, każdy znajdzie coś dla siebie i chyba ciężko to ogarnąć w jeden dzień. 


Ja zrobiłem dwie drogi C, 


próbowałem nawet robić drogę D, ale w połowie niestety wycofałem się. 


Okazała się za trudna, albo mnie stres dopadł. Miałem wrażenie, że nawet drogi C wydają się dość trudne. Na Słowacji drogi C były o wiele łatwiejsze, wręcz banalne a tu... Już przysparzały problemów. Ale mimo tego udało się zrobić dwie drogi, po których i tak byłem wykończony. Współtowarzysz niestety nie zdecydował się na podbój ferrat, ale przynajmniej miał mi kto zdjęcia robić.


 Pozostał tylko odpoczynek 


i kierunek czeskie markety, a potem powrót do naszej bazy.
Kolejny dzień to kolejne atrakcje, czyli kierunek Niemcy, a dokładnie Bastei, czyli perła w Szwajcarii Saksonskiej (Sächsische Schweiz). Oddalona koło godziny jazdy autem od naszego noclegu. Dzień 2



Komentarze

Popularne posty