Montenegro Dan 7 Žabljak Crno Jezero


Piwo i rozmowy prawie do pierwszej. Krótki sen, bo jakoś nie mogłem spać. Budzę się po siódmej. O dziewiątej grupa chętnych wyrusza nad Jezioro. Ja z dziewczynami idę na śniadanie do pobliskiej restauracji.
Omlet z serem, naleśnik i herbata, full wypas. Po śniadaniu ruszamy w stronę centrum. To jedyny dzień, w którym jest czas na kupienie jakiś suverirów. Najpierw spacerkiem zamierzamy dojść nad jezioro, jest niedaleko jakieś dwa kilometry od centrum Žabljaka, takiego mini naszego Zakopanego.
Miasto znajduje się w centrum górskiego regionu Durmitor, na wysokości 1456m n.p.m. i jest najwyżej położonym miastem na Bałkanach.
Pierwsza, słowiańska nazwa tej miejscowości brzmiała „Varezina Voda” prawdopodobnie z powodu występowania silnego źródła wody pitnej w pobliżu, co umożliwiło założenie w tym miejscu osady. Później miasto zostało przemianowane na „Hanovi” (oryginalnie „Anovi”), gdyż było to miejsce, w którym odpoczywały karawany. Współczesna nazwa pochodzi z 1870, kiedy to w ciągu jednego dnia rozpoczęto budowę szkoły, kościoła i domu kapitana. Jednak prawie wszystkie oryginalne budynki zostały zniszczone w czasie wojen bałkańskich. Jedynie pozostał stary kościół św. Preobraženje (Przemienienia Pańskiego), zbudowany w 1862 roku jako pomnik zwycięstwa Czarnogóry w walce z Turkami.
Zabljak w 1880 roku stał się miastem z rynkiem, jednocześnie uzyskał miano centrum administracyjnego regionu.
Przed II wojną światową, Zabljak było małym miasteczkiem z typową górską architekturą. Podczas II wojny światowej, Zabljak spłonął prawie do fundamentów. Po wojnie został odbudowany i stał się ośrodkiem sportów zimowych Czarnogóry.
Wzdłuż głównej drogi, jest kilka kiosków z suvenirami, pełno firm turystycznych z ofertami jednodniowych wycieczek i ludzi, którzy sprzedają swoje specjały takie jak miód czy nalewki. Z głównej drogi wchodzimy na asfaltowy deptak, który biegnie nad jezioro. Zaraz skojarzył mi się z drogą na Morskie Oko. Ale tu akurat droga jest naprawdę płaska i o wiele krótsza. Na końcu drogi ukazuje się Crne Jezero.


Crne Jezero leży na wysokości 1416 m n.p.m. Jest to najgłębsze jezioro w Durmitorze – 49 metrów. Składa się z dwóch zbiorników, połączonych wąskim przesmykiem o nazwie Struga, które w lecie wysycha. Powstają wtedy dwa jeziora: Wielkie (Veliko) i Małe (Malo). Różnią się wtedy poziomem wody o około 4 metry.



Postanawiamy obejść jezioro dookoła, czas przejścia według drogowskazu to dwie i pół godziny. Widoki fajne, ale jeśli mam być szczery to Morskie Oko jest o wiele ciekawsze i robi większe wrażenie.


Obchodzących jezioro turystów znacznie mniej niż na deptaku. W drodze powrotnej znad jeziora zaglądamy do restauracji na małe co nieco. Każdy coś zamawia. Ja biorę zupę pomidorową. Bardziej to krem, ale niesamowity w smaku. Potem już tylko pozostało pokupować suveriry. W sumie w tylko jednym miejscu są takie godne kupienia.
Zaczyna padać... Od dłuższego czasu deszcz wisiał w powietrzu. I nagle lunęło. Stoimy przed kioskiem i zastanawiamy się co robić, decydujemy się wrócić taksówką.
Jedzie, machamy. Pojechała, ale zaraz wróciła. Wsiadamy w czwórkę i jedziemy prowadząc taksówkarza gdzie ma jechać, bo nikt z nas nie znał dokładnego adresu. Okazuje się, że taksówkarz pracował w Polsce, gdzieś koło Poznania. W ciągu kilku minut jesteśmy na miejscu i płacimy trzy euro.
Pozostaje po wczorajszej przygodzie ogarnąć ubłocony rower. Padający deszcz na szczęście trochę go umył. Wystarczyło tylko wyczyścić i nasmarować łańcuch.
Około dziewiętnastej ruszamy znów na miasto, na kolację do restauracji, w której już dziś byliśmy.


Zamawiam krem pomidorowy, pierś z kurczaka, frytki i sałatkę. Nie powiem porcja była bardzo duża i bardzo smaczna.
Najedzeni ruszamy do pobliskiego marketu na zakupy, które zamierzam zabrać do kraju i coś na jutrzejsze śniadanie…


Dzień 8

 

  

Komentarze

Popularne posty