România Dzień 10 Brasov – Sighișoara
Jakoś noc przeżyłem, nie było aż tak źle,
ale i tak wolę pensjonat lub pole namiotowe czy schronisko górskie. Dziewczyny
jak zwykle… poranne wstawanie, które trwa dobrą godzinę, brakuje jeszcze
porannego make-apu, no szkoda. Jeszcze wyjście na miasto. Snujemy się bez sensu
i bez celu po centrum, jakaś kawa, ciastko po drodze… W końcu docieramy do
auta, jestem całkowicie znudzony.
Obieramy kierunek… dobrze mi znane miejsce, jedziemy w odwiedziny do Włada Palownika czyli do Sighișoary. Tym razem ja wybieram nocleg na kempingu gdzie już byłem. Może w tym mieście już byłem , ale z miłą chęcią tu zajrzę jeszcze raz. Dojeżdżamy na camping, rozkładamy namioty i późnym popołudniem ruszamy na średniowieczne miasto.
Sighișoara jest zabytkowym miastem położonym w środkowej Rumunii nad Wielką Tyrnawą – rzeką, przepływającą przez Siedmiogród. To tutaj podobno urodził się słynny Dracula. Miasto przypomina średniowieczny gród i posiada jedną z najlepiej zachowanych starówek w Europie Środkowo-Wschodniej.
Takie miasto-muzeum.
Trochę historii… Sighișoara pierwotnie nosiła łacińską nazwę Castrum Sex. Tak nazywano ją już w 1191 roku. W XII wieku węgierski król sprowadził tu niemieckich rzemieślników (Sasów) w celu zwiększenia liczby ludności i obrony granic swojego państwa.
Obieramy kierunek… dobrze mi znane miejsce, jedziemy w odwiedziny do Włada Palownika czyli do Sighișoary. Tym razem ja wybieram nocleg na kempingu gdzie już byłem. Może w tym mieście już byłem , ale z miłą chęcią tu zajrzę jeszcze raz. Dojeżdżamy na camping, rozkładamy namioty i późnym popołudniem ruszamy na średniowieczne miasto.
Sighișoara jest zabytkowym miastem położonym w środkowej Rumunii nad Wielką Tyrnawą – rzeką, przepływającą przez Siedmiogród. To tutaj podobno urodził się słynny Dracula. Miasto przypomina średniowieczny gród i posiada jedną z najlepiej zachowanych starówek w Europie Środkowo-Wschodniej.
Takie miasto-muzeum.
Trochę historii… Sighișoara pierwotnie nosiła łacińską nazwę Castrum Sex. Tak nazywano ją już w 1191 roku. W XII wieku węgierski król sprowadził tu niemieckich rzemieślników (Sasów) w celu zwiększenia liczby ludności i obrony granic swojego państwa.
Nastąpił szybki rozwój rzemiosła i handlu,
powstały liczne cechy rzemieślnicze.
W 1298 roku z polecenia papieża Bonifacego VIII powstał klasztor dominikański. Niemieccy osadnicy wybudowali fortyfikacje obronne i powstała murowana zabudowa miejska.
W węgierskich dokumentach datowanych na XIV wiek osada figuruje pod różnymi nazwami: Segesvar, Castrum Schez, Castrum Scheks. Utrwaliła się również niemiecka nazwa Schassburg. Co ciekawe, dopiero w 1367 r. miejscowość otrzymała prawa miejskie.
W 1431 roku urodził się tutaj Vlad Țepeș, który później został Hospodarem Wołoskim (hospodarz ros. – ‘książę, władca’), znanym jako Dracula. W XVI wieku zbudowano wiele budynków w stylu późnogotyckim i renesansowym. Miasto przetrwało okupację turecką, liczne pożary i epidemie dżumy, które nawiedziły je trzykrotnie (w latach: 1604, 1647 i 1709) dziesiątkując mieszkańców.
W czasie rewolucji węgierskiej (1848 r.) rozegrała się tu bitwa z udziałem gen. Józefa Bema.
W wyniku rozpadu Austro-Węgier, który miał miejsce po pierwszej wojnie światowej, Sigiszoara została włączona w granice Królestwa Rumunii. Po zakończeniu światowego konfliktu i objęciu władzy przez komunistów, miasto zostało uznane za zabytek i dzięki temu unikło przebudowy i komunistycznej industrializacji.
Jest tu naprawdę dużo ciekawych miejsc takich jak na przykład Turnul cu Ceas czyli Wieża Zegarowa.
W 1298 roku z polecenia papieża Bonifacego VIII powstał klasztor dominikański. Niemieccy osadnicy wybudowali fortyfikacje obronne i powstała murowana zabudowa miejska.
W węgierskich dokumentach datowanych na XIV wiek osada figuruje pod różnymi nazwami: Segesvar, Castrum Schez, Castrum Scheks. Utrwaliła się również niemiecka nazwa Schassburg. Co ciekawe, dopiero w 1367 r. miejscowość otrzymała prawa miejskie.
W 1431 roku urodził się tutaj Vlad Țepeș, który później został Hospodarem Wołoskim (hospodarz ros. – ‘książę, władca’), znanym jako Dracula. W XVI wieku zbudowano wiele budynków w stylu późnogotyckim i renesansowym. Miasto przetrwało okupację turecką, liczne pożary i epidemie dżumy, które nawiedziły je trzykrotnie (w latach: 1604, 1647 i 1709) dziesiątkując mieszkańców.
W czasie rewolucji węgierskiej (1848 r.) rozegrała się tu bitwa z udziałem gen. Józefa Bema.
W wyniku rozpadu Austro-Węgier, który miał miejsce po pierwszej wojnie światowej, Sigiszoara została włączona w granice Królestwa Rumunii. Po zakończeniu światowego konfliktu i objęciu władzy przez komunistów, miasto zostało uznane za zabytek i dzięki temu unikło przebudowy i komunistycznej industrializacji.
Jest tu naprawdę dużo ciekawych miejsc takich jak na przykład Turnul cu Ceas czyli Wieża Zegarowa.
To jeden z symboli i jednocześnie wizytówka miasta. Została zbudowana w 1556 roku. Niegdyś miejsce zgromadzeń rady miejskiej i punkt obserwacyjny. Stanowiła jeden z elementów całej fortyfikacji obronnej, która miała chronić przed najazdami między innymi Turków. W 1648 roku zamontowano w niej zegar, który nieprzerwanie działa do dzisiaj. Po pożarze, który miał miejsce w 1677 roku, została odbudowana, dodano także ozdobny dach, który wykonali dwaj artyści z Tyrolu. Obiekt mierzy 64 metry.
Kolejne ciekawe miejsce to Casa Dracula czyli Dom Draculi. To najstarszy obiekt świecki w mieście. Początkowo dom był parterowy i wykonany z kamienia rzecznego, piętra dobudowano dopiero w XVII wieku. Tutaj urodził się i przebywał w latach 1431–1436 Vlad Țepeș. Można by było opisywać to miasto stronami…
Pora na obiad i może jakąś lokalną potrawę „Ciorbă de fasole cu afumătură
servită intro pitujă de casă”…Czyli fasolowa zupka z wędzonym mięsem w chlebku…
Pycha.
Potem spacer kolorowymi wąskimi uliczkami i powrót na camping.
Nie mogłem odrzucić chęci wybrania się na miasto nocą.
Jest po dwudziestej trzeciej. Nocą robi tu
się ciekawiej. Pod pokrywą nocy miasto staje się mroczne, a uliczki oświetla
czasem jedna lampa,
bardzo klimatyczne. Brakuje tu jeszcze Drakuli, który by wysysał krew z szwendających się nocą turystów. Myślałem, że nie będzie ludzi, ale nie tylko ja wpadłem na pomysł nocnego szwendania się.
Ale udaje mi się zrobić super zdjęcia i ujść z życiem.
A dziewczyny co robiły? Spały…
bardzo klimatyczne. Brakuje tu jeszcze Drakuli, który by wysysał krew z szwendających się nocą turystów. Myślałem, że nie będzie ludzi, ale nie tylko ja wpadłem na pomysł nocnego szwendania się.
Ale udaje mi się zrobić super zdjęcia i ujść z życiem.
A dziewczyny co robiły? Spały…


Komentarze
Prześlij komentarz