România Dzień 11 Sighișoara – Tagu Mures – Carei
Kolejny dzień nie zapowiadał nic
szczególnego , mimo że dziś były moje urodziny. Ale ja już jestem stary,
trzydzieści sześć lat.
Poranna kąpiel w basenie, a potem ostanie chwile na mieście. Po dwunastej ruszamy dalej w drogę. Jaki plan? Turda. Po drodze zatrzymujemy się w Târgu Mureș by coś zjeść.
Târgu Mureș oferuje nawet kilka godnych polecenia miejsc, jak na przykład pałac kultury, teatr narodowy, który zwiedzamy i prawosławną cerkiew, Pałac Apolla
Poranna kąpiel w basenie, a potem ostanie chwile na mieście. Po dwunastej ruszamy dalej w drogę. Jaki plan? Turda. Po drodze zatrzymujemy się w Târgu Mureș by coś zjeść.
Târgu Mureș oferuje nawet kilka godnych polecenia miejsc, jak na przykład pałac kultury, teatr narodowy, który zwiedzamy i prawosławną cerkiew, Pałac Apolla
(1820-1822) czy stary budynek prefektury z
1711 roku. Żeby wszystko zobaczyć trzeba by było spędzić tu cały dzień. Nie ma
tyle czasu by wszystko zwiedzić. Jemy obiad i wracamy z myślą by jechać dalej.
A to co? Auto nie reaguje. Już całkiem odmówiło posłuszeństwa?
Coś ze stacyjką, kostka lub coś innego…Udaje się odpalić na pych. Kolejna awaria auta, co tym razem nawali? Nie ma co ryzykować, kierunek granica… w Turdzie już byłem, więc nic nie tracę. Po drodze udaje się nam znaleźć warsztat… Młody chłopak mówi że nie jest elektrykiem tylko blacharzem, ale ma znajomego, który się na tym zna. Wykonuje telefon i każe nam jechać za nim. Wjeżdżamy na jakieś osiedlowe podwórko.
Coś ze stacyjką, kostka lub coś innego…Udaje się odpalić na pych. Kolejna awaria auta, co tym razem nawali? Nie ma co ryzykować, kierunek granica… w Turdzie już byłem, więc nic nie tracę. Po drodze udaje się nam znaleźć warsztat… Młody chłopak mówi że nie jest elektrykiem tylko blacharzem, ale ma znajomego, który się na tym zna. Wykonuje telefon i każe nam jechać za nim. Wjeżdżamy na jakieś osiedlowe podwórko.
Podchodzi starszy pan. Coś mierzy, coś
robi, ucina i pokazuje kabelek, tłumacząc po rumuńsku, by odpalić auto trzeba
przyłożyć kabelek do plusa. No i faktycznie auto odpala. Działa! Pytamy jaki
koszt ... Słyszymy tylko Drum Bun i uśmiech na twarzy starszego pana. Chłopak też
nic nie chciał, mówiąc że będąc w Irlandii Polacy mu też kiedyś pomogli. Cała
Rumunia. Żegnamy się i podążamy dalej, jeszcze myślimy - czy jechać w stronę
granicy czy jechać w stronę Turdy.
Jednak kierujemy się w stronę granicy,
szukając po drodze noclegu.
Niestety nic po drodze nie ma lub brak miejsc. Po dwudziestej pierwszej dojeżdżamy do większego miasta Carei , jest szansa coś znaleźć. Znajduję na Internecie kemping.
Niestety nic po drodze nie ma lub brak miejsc. Po dwudziestej pierwszej dojeżdżamy do większego miasta Carei , jest szansa coś znaleźć. Znajduję na Internecie kemping.
Udało się. Za jedynie 60 lei wynajmujemy
domek kempingowy. Super miejsce, jakby ktoś tu przejeżdżał i szukał noclegu to
polecam, Camping Carei (StradaViilor 4).
I tak mija urodzinowy dzień, w dodatku to ostatnia noc w tym pięknym kraju…
Dzień dwunasty
I tak mija urodzinowy dzień, w dodatku to ostatnia noc w tym pięknym kraju…
Dzień dwunasty


Komentarze
Prześlij komentarz