Ελλάδα 2024 - Ημέρα 4
Kolejny dzień przynosi nam nowe przygody. Jeszcze przed wyjazdem do Grecji w którymś z odcinków programu „Jestem z Polski” zobaczyłem jedną z bohaterek, która kilka lat temu przeprowadziła się na stałe z Polski do Grecji. Opowiadała ona właśnie o życiu na wyspie Tassos. Wspominała również o tym, że jest przewodnikiem i oprowadza wycieczki również w języku polskim. Odszukaliśmy profil na Facebooku Kasia na Tassos i bez dłuższego zastanowienia postanowiliśmy zarezerwować jedną z wycieczek. W ofercie biura dla którego pracuje Kasia było m.in. Safari Jeep oraz Beach Safari. My wybraliśmy tą pierwszą opcję. Podczas rezerwacji zaznaczyłem również (ponieważ istniała taka możliwość), że chcę być kierowcą Suzuki Jimny. Zatem dziś nastał dzień właśnie owej wycieczki. Około dziewiątej rano przyjeżdża po nas samochód, aby zawieźć nas na miejsce zbiórki w Limenarii. Po dokonaniu formalności na czas trwania wycieczki zostaję kierowcą małego terenowego auta. Gdy zbiera się cała grupa (5 samochodów po 4 osoby w każdym) ruszamy w głąb wyspy.
Pogoda tego dnia również nie zawodzi. Od samego rana słońce mocno grzeje. W terenówce bez dachu czujemy wiatr we włosach, co potęguje przygodę. Po kilku minutach opuszczamy miasto i wjeżdżamy na wąską asfaltową drogę prowadzącą w głąb wyspy. Po drodze podziwiamy bogatą lokalną florę i faunę. Mijamy mnóstwo gajów oliwnych.
Okazuje się, że na Tassos rośnie wyjątkowa odmiana oliwek. Są one niewielkich rozmiarów, ale mają wyrazisty, słodki smak i niepowtarzalny aromat. Ta suszona oliwka cieszy się popularnością wśród fanów na całym świecie! Po drodze mijamy również pola uprawne. Widać, że panuje tu susza. Brak opadów i wysuszona ziemia to jedno z zagrożeń, które nawiedza Grecję każdego roku, prowadząc do niszczycielskich pożarów. Po około dwunastu kilometrach docieramy do Κάστρο. Uważa się, że Kastro jest to najstarszą wioską na wyspie.
Wieś wybudowana jest na wysokości 450 m n.p.m. na płaskowyżu i chodź jest położona w górach, nie widać jej z wybrzeża. Była to celowa polityka w przeszłości i przez wieki, mająca na celu ochronę wiosek i ich mieszkańców przed grabieżą i splądrowaniem przez piratów na Morzu Śródziemnym. Nazwa miasteczka pochodzi od ruin zamku, który kiedyś tam stał. Jacob Gatelluzzi, Genueńczyk, któremu cesarz bizantyjski Emanuel II Paleolog podarował w 1414 r. obie wyspy północnego Morza Egejskiego: Thassos i Lesbos, zbudował zamek na szczycie góry, na której znajduje się dziś wioska. Rodzina Gattilussi rządziła Thassos przez 40 lat. Pierwsza wzmianka o osadzie pochodzi z 1434 roku w związku z założeniem przez Umberto Grimaldiego lokalnej twierdzy lub cytadeli (akropolu), kiedy Thassos był rządzony przez genueńskiego Dorino I Gattilusio.
Ruiny muru cytadeli przetrwały do dziś. Na przestrzeni wieków Kastro, podobnie jak inne górskie wioski, było schronieniem przed piratami. Po upadku Konstantynopola w 1453 r. na wyspę przybyła duża liczba Greków, a większość osiedliła się w Theologos i Kastro. Pod administracją osmańską miejsce to było znane jako Yenihisar (Nowy Zamek).
Pod koniec XIX wieku mieszkańcy wyspy zaczęli przenosić się z górskich wiosek na wybrzeże, przekształcając tymczasowe osady rybackie w wioski. Mieszkańcy Kastro przenieśli się do wsi Kalyvia i Limenaria. Podobnie stało się z większością górskich wiosek: Kazaviti (Megalos/Mikros Prinos) ma Prinos, Rachoni ma Skala Rachoniou, Theologos ma Potos itd. Wiele nazw nadmorskich wiosek na wyspie zaczyna się od „Skala” (po grecku „drabina”), nawiązując do połączenia wioski górskiej z wioską nadmorską.
Pierwotni mieszkańcy opuścili wioskę, aby pracować na wybrzeżu wyspy. Wielu z nich przeniosło się na płaskie tereny, gdzie mogli uprawiać ziemię, dbać o drzewa oliwne i czerpać z nich korzyści. Inni poszli do pracy w kopalniach w pobliżu Limenarii, aby wydobywać minerały na rzecz Speidel Company. Ta praca oczywiście generowała dla nich lepsze dochody, co prowadziło do lepszego standardu życia niż ten, który wcześniej mogli mieć we wsi. W ostatnim czasie jednak wiele starych domów zostało odnowionych i są używane jako letnie lub weekendowe domy służące do wypoczynku. W chłodniejszych miesiącach, szczególnie zimą Kastro znowu się wycisza by ożywić się ponownie 18 stycznia, aby uczcić dzień świętego Atanazego, patrona wioski. Przez cały tydzień wielu mieszkańców Tassy udaje się do wioski Kastro, aby świętować jedzeniem, piciem, muzyką, tańcami i ogólnie dobrze się bawić. Według spisu z 2011 roku liczba mieszkańców Kastro wynosiła 9 natomiast w 2018 roku spadła do 1 mieszkańca.
We wsi znajduje się mały kościół pod wezwaniem św. Atanazego, który na jednej ze ścian zewnętrznych ma herb Gattilusio. Kościół został zbudowany w 1804 roku, w ciągu czterdziestu dni, przy pomocy wszystkich mieszkańców. Kamienie użyte do budowy kościoła pochodziły z ruin starego zamku. W 1980 roku kościół został uznany za zabytek historyczny, będąc jednym z najstarszych kościołów na Thassos.
Na pozostałościach starej cytadeli (akropolu) znajduje się ossuarium wioski, w którym nadal przechowuje się szczątki szkieletów zmarłych mieszkańców. Tradycje pochówku na Thassos, szczególnie w takich wioskach jak Kastro, są głęboko zakorzenione w prawosławnych rytuałach i greckiej kulturze. Grecy przywiązują ogromną wagę do zwyczajów związanych ze śmiercią, dbając o to, aby każdy element ceremonii odzwierciedlał szacunek wobec zmarłych oraz podkreślał duchowe przygotowanie do życia wiecznego. Proces pochówku rozpoczyna się od przygotowania ciała, co zwykle ma miejsce w domu, szczególnie w małych, zżytych społecznościach jak Kastro. Zmarłego ubiera się w białe szaty symbolizujące czystość duszy. Następnie ciało spoczywa przez dzień lub dwa w otwartej trumnie, a rodzina, przyjaciele i sąsiedzi przychodzą, by pożegnać się i wspólnie modlić. Pogrzeby odbywają się zazwyczaj w ciągu 24 godzin od śmierci, choć czasami rodzina decyduje się na wydłużenie tego czasu, by umożliwić większej liczbie osób uczestnictwo w uroczystościach. Ceremonia odbywa się w miejscowym kościele, gdzie kapłan odprawia modlitwy i błogosławi ciało. Następnie w procesji przenosi się zmarłego na cmentarz, gdzie spoczywa z głową skierowaną na zachód – to symbol oczekiwania na powtórne przyjście Chrystusa. Po pogrzebie rodzina organizuje modlitwy żałobne, tzw. „trisagion,” które odprawiane są w określonych odstępach czasowych (np. trzy, dziewięć i 40 dni po śmierci) i podczas corocznych rocznic. Dodatkowym elementem jest posiłek żałobny, „makaria,” podczas którego bliscy spożywają prostą potrawę, często koliva – tradycyjne danie z pszenicy, które symbolizuje zmartwychwstanie. W tradycji prawosławnej na Thassos, ekshumacja ma miejsce po kilku latach, zwykle po trzech, co jest niezbędne ze względu na ograniczoną przestrzeń na cmentarzach. Szczątki są czyszczone i przechowywane w ossuarium, a także ponownie błogosławione podczas modlitw.
Legenda o Kastro.
Jedną z najbardziej znanych legend związanych z wioską Kastro jest opowieść o ukrytym skarbie, który miał zostać zakopany przez piratów gdzieś w okolicach zamku. Według lokalnych przekazów, piraci, którzy często napadali na wyspę, ukryli w górach swoje łupy, w tym złoto i drogocenne kamienie. Legenda głosi, że skarb nigdy nie został odnaleziony, a wielu poszukiwaczy próbowało bezskutecznie odkryć jego miejsce. Inna legenda mówi o duchach mieszkańców Kastro, którzy w przeszłości bronili wioski przed najeźdźcami. W niektórych opowieściach mówi się, że duchy tych, którzy polegli, strzegą ruin zamku i wioski do dziś, chroniąc ją przed intruzami. Życie w Kastro przez wieki było trudne ze względu na izolację i górzyste położenie. Mieszkańcy wioski zajmowali się głównie rolnictwem, uprawą oliwek oraz hodowlą zwierząt. Surowy klimat górski sprawiał, że życie codzienne było wyzwaniem, ale zarazem umożliwiało utrzymanie tradycyjnego, samowystarczalnego stylu życia. Domy w Kastro były proste, wykonane z kamienia, a wiele z nich miało charakter obronny, z małymi oknami i grubymi murami.
Dziś życie w Kastro jest znacznie spokojniejsze. Choć wieś jest praktycznie opuszczona, kilka domów zostało odrestaurowanych przez potomków dawnych mieszkańców, którzy przyjeżdżają tam na lato, by cieszyć się spokojem i pięknymi widokami. Mimo opuszczenia, wioska nie utraciła swojego charakterystycznego uroku i tradycyjnego wyglądu.
Po zwiedzeniu Kastro następnym przystankiem na trasie naszej wycieczki jest Assumption Monastery of the Virgin Maries. Klasztor Zaśnięcia Najświętszej Maryi Panny (Panagia) na wyspie Thassos jest jednym z najważniejszych miejsc kultu religijnego na wyspie, o głębokiej historii i znaczeniu duchowym. Klasztor ten znajduje się w malowniczej wiosce Maries i, według legendy, został założony po cudownym wydarzeniu. Legenda mówi, że pewien pasterz miał wizję Matki Bożej, która ukazała mu się jako kobieta ubrana w czerń z aureolą. Wskazała mu miejsce, gdzie znajdowała się ukryta ikona w krzaku mirry. Znaleziona ikona Matki Bożej była uważana za cudowną, a w pobliżu odkryto również źródło wody, która miała właściwości uzdrawiające. To zdarzenie doprowadziło do powstania klasztoru, który szybko stał się miejscem pielgrzymek. Klasztor otoczony jest dzikimi drzewami oliwnymi i sosnami, co nadaje mu wyjątkowo spokojny charakter. W klasztorze od 34 lat mieszka Ojciec Epitanio, samotny mnich otoczony gromadą kotów. Według niego te zwierzęta pełnią ważną funkcję, eliminując węże, co jest szczególnie istotne w tak odludnym miejscu. Sam klasztor sprawia wrażenie mistycznego – wnętrze jest skąpane w przytłumionym świetle, co podkreśla jego spokojną atmosferę. Cichy szmer dochodzi z małego źródełka znajdującego się wewnątrz, co dodaje surowemu wnętrzu wrażenie życia i ruchu. Na ścianach widnieją freski, a ikonostas zdobią obrazy świętych, które nadają temu miejscu duchowy i historyczny charakter, pielęgnowany przez Ojca Epitanio w codziennej samotnej pracy.
Po wysłuchaniu ciekawych informacji na temat klasztoru oraz podejścia Greków do wiary, religii oraz życia opuszczamy Monastyr i miasteczko by po chwili wjechać na bezdroża. Tutaj czuć prawdziwe safari. Samochodem buja w każdą stronę. Tumany kurzu osiadają na każdej części naszego ciała. Prowadzenie auta w takich warunkach daje niesamowitą frajdę. Każdy nierówny zakręt, każdy wybój na drodze sprawia, że ta przygoda staje się coraz bardziej ciekawa i wzmaga moją adrenalinę.
Docieramy pod Ipsarion (Υψάριον ) to najwyższy szczyt wyspy Thassos, o wysokości 1 204 metrów nad poziomem morza. Nieopodal szczytu zostawiamy auto i już pieszo podchodzimy około pół kilometra delektując się ciszą i świeżym górskim powietrzem. Na szczycie mamy możliwość, aby spędzić około trzydziestu minut. Pewnie gdybyśmy dotarli tutaj sami spędzilibyśmy na górze o wiele więcej czasu delektując się widokami. Z jego szczytu rozciągają się imponujące widoki na całą wyspę, Morze Egejskie, a przy dobrej pogodzie można nawet dostrzec Górę Athos oraz wybrzeża Turcji. Góra stanowi kluczowy element krajobrazu Thassos, a jej zbocza są porośnięte bujną roślinnością od lasów sosnowych, przez drzewa kasztanowe, po gaje oliwne. Ipsarion pokrywa około 70% powierzchni wyspy, co czyni go dominującym elementem geograficznym regionu. Wokół Ipsarionu można podziwiać gęste lasy zdominowane przez sosny, platanowce, cedry, oraz gaje oliwne. Region ten jest również bogaty w zioła, takie jak oregano i mięta, co sprawia, że w całej okolicy unosi się niezwykły aromat. Pod względem historycznym, szczyt ten i jego szlaki miały duże znaczenie, ponieważ dawniej zanim wybudowano współczesne drogi szlaki te łączyły miejscowe wioski. Obecnie trasy te służą turystom jako popularne szlaki piesze. Ipsarion odgrywa znaczącą rolę w lokalnym ekosystemie i został włączony do sieci Natura 2000 jako obszar ochrony przyrody, szczególnie ważny dla wielu gatunków ptaków, które migrują między deltami rzek Nestos i Evros a Thasos. Pomimo, iż Thassos nie jest tak znana z mitologii jak inne greckie wyspy, góra Ipsarion miała swoje znaczenie w lokalnych wierzeniach i obrzędach. Dawniej wierzono, że góry takie jak Ipsarion są domem bóstw lub duchów opiekuńczych. Lokalne legendy przekazywane z pokolenia na pokolenie nadały temu miejscu aurę tajemniczości i znaczenia duchowego. Niestety uroki zorganizowanych wycieczek są takie, że trzeba dostosować się do zaplanowanego czasu więc musimy ruszać dalej.
Zjeżdżamy nieco niżej i kierujemy się na pobliski punkt widokowy, gdzie znajduje się schronisko Astro Camping na wysokości 910 m n.p.m. Jest to schronisko takiego typu jaki spotykaliśmy we Włoszech czy Chorwacji. Bez obsługi, aby móc się w nim przespać trzeba wcześniej zadeklarować taki zamiar i odebrać klucze we wskazanym miejscu. W pobliżu można znaleźć górskie źródło, z którego płynie krystalicznie czysta, zimna woda – idealna na orzeźwienie w ten upalny dzień.
Na koniec naszej przygody z Jeep Safari zatrzymujemy się w pobliżu Wodospadu Maries. Reszta wycieczki kieruje się w stronę wodospadu natomiast my dowiadujemy się, że w pobliskim jeziorku koło wodospadu żyją żółwie wodne i wybieramy opcję wypatrywania tych zwierzątek na spokojnej tafli jeziora. Po kilku minutach, gdy wokół jeziora zrobiło się cicho jeden ciekawski żółw podpływa niedaleko i zaczyna nas obserwować. Jest dość sporych rozmiarów. Jesteśmy mile zaskoczeni, jego widok przynosi nam wiele radości. Na Tassos również żyją żółwie lądowe, ale nie mieliśmy szczęścia, aby je zobaczyć.
W drodze do samochodu mijamy Eleni, którą znamy również z programu „Jestem z Polski”. Nieopodal wejścia do wodospadu sprzedaje ona swoje przetwory w tym miód, którego standardowo nie mogłem sobie odmówić. Po zakupach nastaje czas powrotu do Potos. Zdajemy samochody w biurze z którego je wypożyczaliśmy, żegnamy się i wsiadamy do innego auta, które zapewni nam powrotny transfer do hotelu.













Komentarze
Prześlij komentarz