Hrvatska 2022 - Dan 9 - Bosna i Hercegovina - Mostar
Dziś postanawiamy opuścić na chwilę Chorwację. Mamy do pokonania około dziewięćdziesiąt kilometrów. Po czterdziestu minutach docieramy do miejscowości Gorica, gdzie przekraczamy granicę z Bośnią i Hercegowiną. Po dokładnej kontroli dokumentów przez chorwackiego oraz bośniackiego celnika dostajemy sygnał, że możemy jechać dalej. Nie mieliśmy żadnego konkretnego planu zwiedzania Bośni. Można powiedzieć, że wyruszyliśmy dziś rano dość spontanicznie. Kiedyś natomiast marzyłem sobie, żeby zobaczyć Mostar oraz słynny Stary Most, ale ten cel wydawał mi się mało realny. Dziś okazuje się, że zupełnie nieoczekiwanie może się spełnić.
Po półtorej godzinie jazdy wjeżdżamy do centrum Mostaru. To miasto posiada bardzo bogatą historię, która wciąż jest tutaj żywa. Zniszczone budynki, uszkodzone mury, rozległe cmentarze nie pozwalają zapomnieć o przeszłości, a dokładniej o wojnie która miała tu miejsce. Nie musimy długo szukać parkingu, gdyż po chwili macha do nas chłopak w odblaskowej kamizelce pokazując, żeby kierować się na parking, który znajduje się na jego posesji. Parkujemy auto, płacimy 10 Euro za cały dzień postoju i ruszamy zwiedzać miasto. Od razu kierujemy się w stronę Lučki most i po chwili znajdujemy się naprzeciwko najbardziej znanego kamiennego mostu w Bośni, a mianowicie Stari Most – Mostar. Ten widok jest bezcenny. Niesamowite jest to, że mogę w końcu zobaczyć go na własne oczy. Po serii zdjęć postanawiamy kierować się w stronę starego miasta by móc z bliska podziwiać tą niesamowitą budowlę oraz poczuć atmosferę tego miejsca przepełnioną islamską kulturą.
Tereny, które obecnie odwiedzamy zamieszkane były już w czasach rzymskich. Po raz pierwszy nazwa Mostar pojawia się w tureckim spisie z lat 1468–1469. Natomiast w XVI wieku Turcy założyli tu twierdzę. Nazwa miasta pochodzi od słowa „mostari”, oznaczającego strażników mostu. Po dwóch brzegach rzeki Neretwy zbudowano wieże w których stacjonowali strażnicy. W czasach wojny domowej składowano tam amunicję natomiast punkty te służyły za miejsce obserwacji. W 1557 roku za czasów osmańskich na zlecenie tureckiego sułtana Sulejmana rozpoczęto budowę kamiennego mostu, który miał zastąpić dotychczasowy drewniany. Pracę zakończono w 1555 roku. Głównym projektantem był Numar Hajrudin. Materiał przeznaczony do konstrukcji pozyskiwano z kamieniołomu Mukosa. Do jego wybudowania wykorzystano niemal 460 kamiennych bloków, które wcześniej poddano dokładnej obróbce, a następnie łączono je przy pomocy żelaznych haków i spajano ołowiem.
Most przez wieki był symbolem pojednania Wschodu z Zachodem – zarówno chrześcijaństwa z islamem jak i katolickich Chorwatów z prawosławnymi Serbami. Była to sytuacja niespotykana praktycznie nigdzie indziej w Europie. Po jego obu stronach rozwinęło się miasto, które było tureckim centrum administracyjnym, handlowym i rzemieślniczym w Hercegowinie. W 1875 roku wybuchło tu powstanie antytureckie. Po jego upadku miasto przeszło pod panowanie Austro-Węgier (do 1918 roku). W tym czasie rozwijała się kultura serbska i serbski ruch narodowy. W Mostarze mieszkało wielu uczonych i literatów. Był to również okres wzrostu ekonomicznego i urbanizacji. Po zakończeniu I wojny światowej Mostar wszedł w skład Królestwa Serbów, Chorwatów i Słoweńców późniejszej Jugosławii. W czasach socjalistycznych powstało wiele nowych budynków. Stare Miasto zachowało jednak średniowieczny charakter. Jeszcze w latach 80 XX wieku niemal bezkonfliktowo żyli tu obok siebie Chorwaci, Bośniacy, Muzułmanie, Serbowie i inne narodowości. W 1991 roku Mostar liczył 126 tys. mieszkańców, był dużym ośrodkiem przemysłowym, gospodarczym i turystycznym.
Od marca 1992 roku Mostar znalazł się w niepodległej Bośni i Hercegowinie jednak już dwa miesiące później w maju 1992 roku rozpoczęły się tam straszliwe walki Bośniaków oraz Chorwatów przeciwko Serbom. W ich trakcie zniszczony został zabytkowy sobór Trójcy Świętej z 1873 roku. Następnie od maja 1993 walczyli przeciwko sobie Chorwaci i Bośniacy. Przez 10 miesięcy Chorwaci oblegali wschodnią część miasta zamieszkaną przez bośniackich muzułmanów. Została ona niemal doszczętnie zniszczona. Zburzono większość zabytków architektury w tym wszystkie meczety z XVII–XVIII wieku, a 9 listopada 1993 roku armia chorwacka zniszczyła Stary Most. Zawieszenie broni pomiędzy Chorwatami i Bośniakami podpisano 25 lutego 1994 roku. Od tego czasu miasto, pod nadzorem międzynarodowym, pozostaje podzielone na dwie niechętne sobie części – bośniacką (muzułmańską) i chorwacką. Jeszcze pięć lat po wojnie miasto nie było bezpieczne. Wciąż dochodziło do utarczek między mieszkańcami obu jego części. Obecnie sytuacja się ustabilizowała. Zaraz po wojnie w 1995 roku rozpoczęto odbudowę mostu. Wydobyto z rzeki pozostałości ze starej budowli. Oficjalne otwarcie miało miejsce 24 lipca 2004 roku. Most ma 29 metrów długości i 4 metry szerokości. Z kolei jego wysokość wynosi 24 metry. Powoli odbudowywane są również zabytki. W 1997 otwarto odremontowany meczet Karadjozbega wybudowany w 1564 roku, a w 2000 roku meczet Tabacica (z XVI wieku), który położony jest nieopodal Starego Mostu. Odbudowano także mury miejskie z połowy XVI wieku.
Po dziesięciominutowym spacerze. Jesteśmy już przy moście. Budowla z bliska robi jeszcze większe wrażenie. Trzeba przyznać, że jest naprawę wysoki. Na górze odbywa się jakieś poruszenie. Jak się potem okazuje to skoczek i jego partner zbierają pieniądze od turystów. Zapytacie jaki skoczek? Już wyjaśniam. Tradycja skakania do rzeki ze Starego Mostu narodziła się już w 1664 roku. Od tamtego czasu wiele osób chce spróbować swoich sił w skokach do wody są to zarówno profesjonaliści jak i amatorzy. Dlatego rządni wrażeń skoczkowie krążą w okolicach mostu zbierając pieniądze oraz pozując do zdjęć. Następnie po uzbieraniu odpowiedniej sumy wykonują imponujący skok do rzeki Neretwy. Podobno lokalna tradycja mówi również, że szesnastolatkowie muszą skoczyć z Mostu, inaczej ich życie będzie kompletną porażką.
W
zwykły, letni dzień są to skoki typowo "pod turystów". Skoczek w charakterystycznych czerwonych kąpielówkach staje na krawędzi mostu
przygotowując się do oddania skoku, gdy w tym samym czasie jego kolega zbiera
od przechodniów datki. Kiedy kwota jest odpowiednia, następuje skok. Ale gdy
turyści poskąpią swoich pieniędzy, wtedy ze skoku nici - skoczek rezygnuje.
Prawdziwe święto skoków ma jednak miejsce pod koniec lipca, kiedy to odbywa się
doroczny konkurs skoków „Skokovi
sa Starog mosta”. Można wtedy podziwiać skoki wykonywane w kilku
stylach: zwykłe na nogi, na główkę w wersji "jaskółka" lub tzw.
"łamańca". Zawody
skoków do wody organizowane są formalnie od 1968 roku. Wznowiono je po
odbudowie mostu w 2004 roku. W niedługim czasie po tym jak dotarliśmy w okolice Starego Mostu mieliśmy okazję obejrzeć taki imponujący skok.
Podekscytowani atmosferą tego miejsca kierujemy się w stronę starego miasta. Przechodzimy przez Stary Bazar który rozciąga się po dwóch stronach rzeki. Biegnie wzdłuż ulic Coppersmith i Kujundžiluk. Jest to jedna z najstarszych części miasta, której początki sięgają połowy XVI wieku. Był on kiedyś centrum Mostaru, z ponad 500 warsztatami. Bazar ten jest w stylu tureckim znajdują się tutaj charakterystyczne brukowane, kręte uliczki. Dziś to miejsce jest bardzo kolorowe, tętni życiem.
Na każdym kroku widać kobiety sprzedające pamiątki
ubrane w tradycyjne muzułmańskie stroje oraz turystów szukających swoich niepowtarzalnych suwenirów z tego miejsca.
Mostar dalej stanowi
miejsce zamieszkania dla wyznawców różnych religii i jest niezwykle różnorodny
pod względem kultury. Można spotkać muzułmanki ubrane w różne nakrycia głowy. Zaczynając od szayla poprzez hijap oraz ubiór który zakrywa całe ciało wraz z twarzą i oczami zwany burqa.
W Mostarze znajdują się zarówno prawosławne cerkwie czy kościoły katolickie, jak i meczety oraz synagogi. Różnorodność kulturowa przyczyniła się do powstania wielu grup etnicznych, które żyją na terenie miasta. Panoramę tworzą zarówno wieże kościelne jak i minarety.
Przechadzając się uliczkami bazaru docieramy do Starego Mostu. Przejście przez niego stanowi nie lada wyczyn, gdyż schody prowadzące na drugą stronę są wytarte i śliskie. Trzeba być bardzo uważnym, aby się nie pośliznąć, tym bardziej przy takim tłumie ludzi. Tuż przy moście po zachodniej część miasta znajduje się kamień z napisem "don't forget '93", który ma przypominać o tragicznej historii miasta i skutkach wojny.
Cała przyjemność w zwiedzaniu na własna rękę polega na tym, że można zboczyć z popularnych zatłoczonych uliczek w te mniej uczęszczane, ale równie urokliwe. Postanawiamy zatem oddalić się trochę od zatłoczonego starego miasta. Wchodzimy na ulice Maršala Tita. Mimo że wojna skończyła się w 1995 roku, to nadal można zobaczyć wiele pozostałości z tych tragicznych czasów.
Nieco dalej znajduje Meczet Nesuh-Aga Vucjakovic, pod Wieżą Zegarową, który jest również znany jako „meczet pod lipą”. Powstał w połowie XVI wieku, według niektórych źródeł około 1564 roku. Cechami szczególnymi tego budynku są artystyczne wpływy obszarów przybrzeżnych (szkoła śródziemnomorsko-dalmatyńska), widoczne w niektórych elementach dekoracyjnych. Obok Meczetu usytuowany jest cmentarz, których zresztą tutaj wiele. Naszą uwagę przykuł niecodzienny dla nas widok, a mianowicie jednolita biel nagrobków, tablice nagrobne skierowane tylko w jedną stronę oraz grawer po odwrotnej stronie niż w tradycji chrześcijańskiej. Wszystkie nagrobki noszą daty śmierci 1993, 1994. Po zaczerpnięciu informacji w Internecie dowiedzieliśmy się, że muzułmański grób musi być tak skonstruowany, aby można było umieścić w nim zmarłego głową do Mekki. Meczet traktuje przestrzeganie tego niezwykle surowo. W związku z tym pomnik stawiany jest tylko frontem na wschód. Z tego powodu wszystkie nagrobki skierowane są w jedną stronę. Przechodząc przez te cmentarze bardzo łatwo określić kierunek. Strona wschodnia jest zawsze tam, gdzie zwrócone są wszystkie budowle na grobach.
Po spacerze na obrzeżach miasta postanawiamy odwiedzić jeszcze bazar i kupić niepowtarzalną pamiątkę, a mianowicie ręcznie robiony tradycyjny mosiężny zestaw do kawy składający się z džezva – to mały garnuszek z długą rączką, dwóch czarek do kawy, cukiernicy oraz talerzyka. My wybraliśmy zestaw w kolorze różowego złota połączonego z bielą. Wszystko ręcznie rzeźbione.
Udaje nam się też dotrzeć do Kriva Ćuprija czyli Krzywy most. Został zbudowany w 1558 roku, osiem lat przed Starym Mostem i jest identyczną, mniejszą wersją kultowej atrakcji Mostaru. Maleńki mostek na rzece Radobolja powstał prawdopodobnie jako prototyp Starego Mostu. Wysoki na około 4 metry, a jego łuk tworzy idealne półkole o szerokości 8,5 metra.
Po niezwykle emocjonujących odwiedzinach w tym niesamowitym wielokulturowym mieście postanawiamy pojechać jeszcze w inne położone około 25 km drogi od Mostaru miejsce. Miejscowość do której co roku zmierza wielu chrześcijańskich wiernych. Miejsce w którym głównym celem jest modlitwa i zaduma przybywającego tam pielgrzyma. Tym miejscem jest Međugorje. Przed 24 czerwca 1981 roku Međugorje było tylko maleńką wioską rolniczą zagubioną w surowym i odludnym zakątku byłej Jugosławii. Od czasu objawienia wszystko się zmieniło i wioska ta stała się jednym z najważniejszych ośrodków religii chrześcijańskiej.
Dokładnie 41 lat temu, 24 czerwca 1981 roku Matka Boża objawiła się trojgu dzieciom w prowadzonej przez franciszkanów parafii św. Jakuba w miejscu zwanym Podbrdo, leżącym u podnóża wzniesienia Crnica w małej wiosce Medjugorie w Hercegowinie. Pierwszego dnia Maryję widziało troje miejscowych dzieci, nazajutrz – troje następnych. Obecnie spośród widzących Vicka, Ivan i Marija mają objawienia codziennie. Pozostała trójka: Jakov, Ivanka i Mirjana mają objawienia raz do roku. Autentyczność objawień nie została, jak na razie, uznana przez Kościół. Negatywnie o nich wypowiadali się kolejni biskupi diecezji Mostar-Duvno: Pavao Žanić (1980-1993) i Ratko Perić (1993-2020), a także konferencja episkopatu ówczesnej Jugosławii. Papież Benedykt XVI utworzył w 2010 roku specjalną komisję ds. zbadania objawień, złożoną z kardynałów, biskupów i teologów, której przewodniczył kard. Camillo Ruini. Prace komisji obejmowały m.in. spotkania z poszczególnymi wizjonerami, którzy jak twierdzą, od 1981 roku odbierają przesłania Matki Bożej. Poddano ich także badaniom lekarskim. W 2014 roku komisja zakończyła swoje prace. Według przecieków medialnych jej raport sugeruje uznanie siedmiu pierwszych dni objawień, wspólnych wszystkim wizjonerom. Natomiast nie jest możliwe uznanie całości objawień, skoro wciąż one jeszcze trwają. Papież Franciszek zezwolił na pielgrzymowanie do Medjugorie, potwierdzając duszpasterską wartość tego miejsca, a w 2020 roku po raz pierwszy napisał list do uczestników tamtejszego Międzynarodowego Festiwalu Młodych. Jednak kościół parafialny w Medjugoriu nadal nie ma statusu sanktuarium.
Najwięcej turystów udaje się do Podbrdo, czyli miejsca objawienia, znajdującego się około trzech kilometrów od centrum miasteczka. Miejsce mieści się na wzgórzu na które prowadzi bardzo kamienista droga z umieszczonymi na niej stacjami drogi krzyżowej. Pokonanie jej w ponad trzydziestostopniowym upale stanowiło nie lada wyzwanie.
Po drodze mijaliśmy rozmodlonych ludzi, niektórzy bardzo intensywnie przeżywali obecność w tym miejscu. Szczególnie utkwił mi przed oczami widok jednej z kobiet, która nagle zemdlała, a wkrótce po tym jak się ocknęła zaczęła krzyczeć jakby przytrafiło jej się jakieś głębokie duchowe doznanie. Ciężko stwierdzić czy był to efekt upału czy emocjonalnych przeżyć, które spotkały ją podczas modlitwy.
Wizytą w Međugorje kończymy podróż po Bośni i Hercegowinie. Z pewnością jest to państwo warte bardziej dokładniejszego zwiedzenia. Może jeszcze kiedyś nadarzy się okazja by móc tu powrócić.






















Komentarze
Prześlij komentarz