Italy 2023 Giorno 10 - Vesuvio, Pompei

     Dziś kolejny dzień naszych wojaży. Po wczorajszym niedosycie kierujemy się na słynny wulkan Vesuvio (Wezuwiusz), który majestatycznie wznosi się na wysokość 1281 metrów nad poziomem morza. Jest nie tylko jednym z największych symboli Neapolu, ale i całej Zatoki Neapolitańskiej. Wezuwiusz to także jeden z najbardziej niebezpiecznych wulkanów na świecie, związany z tragiczną erupcją w 79 roku n.e., która zniszczyła Pompeje i Herkulanum. Średnica krateru wynosi ponad 500 metrów, a jego głębokość to imponujące 230 metrów. Jego aktywność jest stale monitorowana przez Obserwatorium Osservatorio Vesuviano, które czuwa nad bezpieczeństwem tego uśpionego giganta.
    Chwilę po ósmej docieramy krętą, wąską drogą na parking u podnóża wulkanu. Warto pamiętać, że parking trzeba zarezerwować wcześniej online – nie ma możliwości zapłaty na miejscu. Każde miejsce jest numerowane, a koszt to 6 euro. Z parkingu trzeba jeszcze podejść dwa kilometry w stronę głównego wejścia do parku. Można również skorzystać opcji wjazdu z busem, który kursuje niemal co chwilę i kosztuje 3 euro w obie strony. Bilety wstępu do Parco Nazionale del Vesuvio warto kupić również z wyprzedzeniem, ponieważ sprzedawane są na konkretną godzinę, a na miejscu mogą wystąpić problemy z zasięgiem. My, jak zwykle, chcemy być pierwsi, więc wybraliśmy się z samego rana. 
 
      Po przekroczeniu bram parku trzeba przejść około dwudziestu minut nieutwardzoną ścieżką, pokrytą żwirem i wulkanicznym pyłem. Nawet o poranku upał daje się we znaki, ale widoki rekompensują każdy trud. Z każdym krokiem naszym oczom ukazuje się coraz więcej, aż w końcu Zatoka Neapolitańska i miasto Neapol rozciągają się przed nami jak na dłoni. 
 
    W wyznaczonym czasie docieramy na szczyt wulkanu. Jednak możliwe jest zwiedzenie tylko części krateru – reszta jest niedostępna. Kilka punktów widokowych pozwala nam zaobserwować wydobywający się dym z pomiędzy wulkanicznych skał. Nie można zapominać, że Wezuwiusz, choć uśpiony, wciąż stanowi niebezpieczeństwo erupcji.

    Wezuwiusz należy do wulkanów typu „ogradzającego”, czyli powstałym wewnątrz innego, większego wulkanu. Na zewnątrz znajdziemy Monte Somma, pozostałość po pierwotnym wulkanie, który w 79 roku n.e. zniszczył Pompeje i Herkulanum. Wezuwiusz to stożek, który narodził się w środku tej struktury. Dwie oddzielne, ale powiązane struktury dzielą tę samą komorę magmową, która dziś znajduje się na głębokości około 8 kilometrów i obejmuje powierzchnię około 400 km². To właśnie ilość lawy w tej komorze budzi największe obawy ekspertów, ponieważ przypomina ona tę sprzed erupcji w 79 roku. Uczeni są zatem pewni, że następna erupcja będzie gwałtowna (pliniańska). Od 79 roku Wezuwiusz wybuchł, aż 77 razy. Na szczęście te erupcje nie były tak katastrofalne w skutkach. Ostatni wybuch miał miejsce 13 marca 1944 roku.
   
      Po zwiedzeniu Wezuwiusza wyruszamy w dalszą drogę, kierując się do Pompei, oddalonych o około 20 kilometrów. Parkujemy auto na dużym parkingu, tuż obok głównego wejścia. Podchodzimy kilka kroków i znajdujemy się przy bramie do Pompei.
    Każdy słyszał że Pompeje zostały zalane przez lawę. Jednak jest to niepoprawna informacja. Przez setki lat powszechnie uważano, że erupcja ta nastąpiła 24 sierpnia 79 roku, a świadczyć o tym miały zeznania naocznego świadka, włoskiego pisarza i polityka Pliniusza Młodszego. W 2018 roku na jednym z budynków w Pompejach odkryto napis wskazujący na datę 17 października 79 roku, co ma stanowić dowód na to, że wtedy jeszcze miasto funkcjonowało normalnie i że do wybuchu doszło dopiero na jesieni. Aktualnie uznaje się, że erupcja miała miejsce 24 października 79 roku.
Pompeje – miasto zatrzymane w czasie
    Ze względu na swoje strategiczne położenie nad Zatoką Neapolitańską Pompeje były jednym z najważniejszych portów Cesarstwa Rzymskiego. Miasto słynęło również z żyznej gleby, co przyczyniało się do rozwoju przemysłu rolnego. Było luksusowym miejscem wypoczynku dla bogatych Rzymian, którzy przybywali tu, aby uciec od zgiełku miasta i korzystać z dobrodziejstw życia.
 
     Już kilkaset lat przed Chrystusem Pompeje były jednym z największych i najbardziej rozwiniętych miast Półwyspu Apenińskiego, dystansując pod tym względem nawet Rzym. Wielkie jak na tamte czasy miasto portowe (morze wówczas sięgało głębiej w ląd niż obecnie), specjalizowało się w handlu, rozrastało się i kwitło. Sielanka trwała do roku 62 naszej ery, kiedy Pompeje zostały nawiedzone przez trzęsienie ziemi i w 60% zniszczone. Siedemnaście lat później, świeżo odbudowane miasto pada ofiarą kataklizmu, którego absolutnie nikt się nie spodziewał. W 79 r.n.e., z oddalonego o kilka kilometrów wzniesienia (Pompejczycy nie mieli świadomości, że Wezuwiusz jest wulkanem) nagle w środku dnia wydobywa się kilkukilometrowy słup ognia, następnie pojawia się gęsta czarna chmura, która przysłania słońce na kilka dni. Z nieba spada deszcz rozżarzonych kamieni, które zabijają ludzi i podpalają budynki. W powietrzu unoszą się trujące gazy, ostatecznie uśmiercające tych, którym udało się znaleźć schronienie przed ogniem i wypluwanymi przez wulkan kawałkami lawy. Wkrótce miasto zostaje przysypane kilkumetrową warstwą popiołu i żużlu, która konserwuje je na wieki wieków. Dzięki zapiskom jednego z mieszkańców Pompejów znamy dziś szczegółowy przebieg katastrofy. Z zapisków innego człowieka wiemy, że wybuch był potężny. Do dzisiaj zachował się opis jednej z takich ucieczek pióra Pliniusza Młodszego:

"Zanim się obejrzeliśmy ogarnęła nas ciemność, nie taka, jak pozbawiona blasku księżyca lub pochmurna noc, lecz taka, jak w zamkniętym pomieszczeniu, kiedy zgaszą lampę. Wielokrotnie stawaliśmy, aby strząsać z siebie popiół, inaczej jego ciężar przykryłby nas lub wręcz zmiażdżył.

    Pompeje były jednak nieświadome nadciągającej katastrofy. Choć powszechnie sądzi się, że miasto zostało zalane przez lawę to nie jest to prawdą. Mieszkańcy zginęli pod warstwą gorącego popiołu i żużlu, które zasypało ich miasto w trakcie erupcji Wezuwiusza w październiku 79 roku. Wydobywający się z wulkanu słup ognia i popiołu dotarł, aż do Rzymu, oddalonego o 200 km. Mieszkańcy Pompei, nieświadomi zagrożenia, znaleźli schronienie w domach, jednak trujące gazy i gorące odłamki doprowadziły do ich śmierci.
    Spacerując po ulicach Pompei, widzimy wyżłobienia w bruku, pozostawione przez wozy zaprzężone w konie. Są to koleiny utworzone przez metalowe okucia kół wozów. Można również zaobserwować wystające ponad poziomem ulic, głazy. To przejścia dla pieszych, które przy okazji pełniły funkcje progów zwalniających. Głazy ułożone w ten sposób nie blokowały ruchu wozom zaprzężonym w konie, ale zmuszały je do zmniejszenia prędkości.
 
    Na każdym kroku można dostrzec tutaj ślady historii m.in.najstarszy amfiteatr na świecie. Był on w stanie pomieścić 20 tys. osób, toteż na widowiska przyjeżdżali także ludzie spoza Pompejów. Co ciekawe, regularnie odbywały się tam burdy między widownią pochodzącą z różnych miejscowości i dlatego właśnie, wiedząc o pewnych antagonizmach w lokalnym społeczeństwie, zdecydowano się zbudować amfiteatr na obrzeżach miasta – aby powtarzające się walki nie zakłócały spokoju mieszkańców. W 1972 roku zespół rockowy Pink Floyd nagrał występ na żywo w rzymskim amfiteatrze w Pompejach. Nie było tam publiczności, która mogłaby to zobaczyć, ale reżyser Adrien Maben wcielił swoją wizję w życie – akustyka była fantastyczna i niezaprzeczalnie był to ogromny moment w historii rocka. W Pompejach kwitło życie towarzyskie. Można było zaznać tam wielu uciech. Znajdowały się tam również domy publiczne. Usługi kosztowały równowartość od dwóch do czterech lampek taniego włoskiego wina, a nierząd uprawiało się powszechnie. Dziś można zobaczyć jedną, maleńką kamieniczkę, mieszczącą 4 pokoiki o powierzchni nie przekraczającej 3 m². W każdym pomieszczeniu znajduje się kamienne łoże i stosowne malowidła na ścianach. Pomieszczenia oddzielone są od reszty zasłonką. A na pięterku znajduje się mieszkanie właściciela i nierządnic.
 
    Pompeje to niezwykłe miasto, które wciąż kryje wiele tajemnic. Prawie siedemnaście wieków później w Pompejach rozpoczęły się prace wykopaliskowe. 6 kwietnia 1748 roku archeolodzy zaczęli odkrywać zasypane przez Wezuwiusz miasto. Pompeje zostały całkowicie przykryte warstwą popiołu, miejscami dochodzącą do 7 metrów grubości. Pod popiołem i pumeksem pozostałym po erupcji Wezuwiusza odkryto mnóstwo ciał. Wiele z nich po rozpadzie pozostawiło dziury w warstwach popiołu, co zauważył włoski architekt Giuseppe Fiorelli w 1863 roku. Wpadł on na pomysł wstrzyknięcia gipsu w te szczeliny, tworząc w ten sposób gipsowe odlewy ciał osób pochowanych na cmentarzu. Co więcej, jak dotąd odkopano niewiele ponad połowę miasta.  Prawie drugie tyle ciągle spoczywa pod warstwą ziemi i czeka na swój czas. Prace wykopaliskowe wciąż trwają i odkrywają coraz więcej szczegółów o życiu mieszkańców sprzed niemal dwóch tysięcy lat. 
 
 
    W czasie II wojny światowej wykopaliska zostały zbombardowane, w dużym stopniu niszcząc starożytne miasto. Większość budynków odbudowano. Rozczarowujące jest jednak to, że nie informuje się otwarcie które obiekty są autentyczne, a które są jedynie powojenną rekonstrukcją. Podobnie jak nie informuje się, że słynne mozaiki i posągi na terenie wykopalisk to kopie, a oryginały znajdują się w Muzeum Archeologicznym w Neapolu.
 
    Aby dokładnie zwiedzić całe Pompeje trzeba poświęcić minimum dwa dni, a może i więcej. Mamy poczucie, że nam nie udało się wszystkiego dokładnie zobaczyć. Dodatkowo panujący upał również nam tego nie ułatwiał. Po około pięciu godzinach zwiedzania jesteśmy już wyczerpani więc najwyższa pora wrócić na naszą kwaterę w okolicach Neapolu, aby trochę odpocząć.
 



Komentarze

Popularne posty