Italy 2023 Giorno 9 - Napoli

    Dziś wyruszamy w dalszą drogę. Przed nami około 300 kilometrów co daje trzy godziny jazdy. Wjeżdżamy na autostradę. Kierunek południe Włoch. Styl jazdy Włochów to temat rzeka. Dużo osób narzeka na to, że Włosi nie są dobrymi kierowcami, ale trzeba przyznać, że w tym stylu jazdy jest jakaś metoda. Czym dalej na południe tym gorzej. Chodź apogeum znajduje się przed nami. Na północy Włoch można zaobserwować, że przepisy drogowe są bardziej przestrzegane. Jednak czym bliżej Rzymu, tym robi się coraz większy chaos w tym względzie. Gdy przejeżdżaliśmy bocznymi drogami przez Toskanię nie było to tak zauważalne. Za to będąc w pobliżu Rzymu zaczyna się prawdziwa samowolka na drodze. Oto kilka przykładów: kierunkowskaz używany jest tak jak komuś pasuje, zjazd z ronda sygnalizowany jest sporadycznie (prawie w ogóle). Wyprzedzanie? Zawsze i wszędzie. Dla Włochów nie ma znaczenia czy zakręt czy ciągła. Z trzypasmowej drogi potrafią zrobić czteropasmową. Radary drogowe to w 99% niedziałające wraki. Jadę środkowym pasem z prędkością 130 km/h na prawym pasie jedzie ciężarówka, a za nią samochód osobowy. Niespodziewanie osobówka wjeżdża mi przed samochód bez użycia kierunkowskazu. Inny przykład: lewym pasem jedzie osobówka z włączonym lewym kierunkowskazem po czym wjeżdża na prawy pas i pokonuje dłuższy dystans mając go cały czas włączony. Jazda wymaga ciągłej, wzmożonej uwagi. Tamtejsi kierowcy dość luźno podchodzą do przestrzegania przepisów. 
    Dojeżdżamy w okolice Neapolu. Mamy dobry czas, więc postanawiamy zjeść coś na mieście, zanim dotrzemy do miejsca noclegowego. Co mogłoby być bardziej odpowiednie do zjedzenia w Neapolu niż pizza? Szukając pizzerii w Internecie natrafiamy na taką z dobrymi opiniami, która na dodatek położona jest na obrzeżach miasta. Dodatkowo jest już otwarta, co jest niewątpliwym atutem, gdyż większość lokali otwiera się dopiero około szesnastej. Zjeżdżamy z autostrady i wkraczamy na obrzeża Neapolu. Pierwsze co rzuca się w oczy to ogromna ilość śmieci. Pełne worki i rozrzucone drobne odpady.

    Początki kryzysu śmieciowego sięgają jeszcze lat 80, gdy przepełniły się regionalne składowiska odpadów w Pianura na zachód od Neapolu (wysypisko ostatecznie zostało zamknięte w 1996 roku). Przez kolejne dziesięciolecia rozkwitał tam "śmieciowy biznes". Oszacowano, że w 2014 roku  w regionie nielegalnie składowano ponad 11 mln ton odpadów. Głównym powodem pogłębiającego się z dnia na dzień kryzysu są  protesty okolicznych mieszkańców Kampanii przeciwko utworzenia nowych wysypisk w związku z przepełnieniem dotychczas istniejących.

    Wjeżdżamy na peryferia Neapolu. Jeszcze przed wyjazdem do Włoch naczytałem się o tamtejszej jeździe, ale to co dzieje się na autostradach to pikuś w porównaniu z tym co nas czeka w mieście. Mówiłem sobie, że choćby nie wiem co to nie wjadę samochodem do Neapolu. Jednak chęć zjedzenia neapolitańskiej pizzy była silniejsza. Jedziemy dwupasmówką, „na rondzie prosto” odzywa się nawigacja. Wjeżdżam na rondo, z prawej wymusza mi samochód, z lewej wyprzedza mnie skuter. Chce się lekko od niego odsunąć i nagle słyszę trąbienie. Drugi skuter z prawej strony również na mnie trąbi. Gdy zjechałem z ronda zobaczyłem, że z dwupasmówki zrobił się jeden pas i to bardzo wąski. Mało tego na środku przejścia zatrzymuje się samochód, wysiada z niego Włoch i ze stoickim spokojem zostawia samochód na pasach i idzie przywitać się ze znajomym. Podobno jest to tu normalne. Po chwili skręcamy w wąską uliczkę. Przejechanie jej graniczy z cudem. Na milimetry pokonuję drogę między samochodami. Na dziesięć aut, dziewięć jest uszkodzonych. Brak lusterka, lub rozbite, uszkodzone światła, błotniki czy wgnieciona karoseria to stały element neapolitańskiego widoku. Nie mówiąc już o tym, że samochody parkują tu zderzak w zderzak. Właściciele aut nie przywiązują tutaj takiej wagi do dbałości o samochód tak jak my. A tak poza tym gdzie my w ogóle wjechaliśmy? Wygląda to jak jakieś slumsy. Czujemy się tutaj nieswojo. Jesteśmy chyba jedynymi turystami, którzy zapędzili się te rejony.  
 
    Można dostrzec, że pasja piłkarska widoczna jest tutaj na każdym kroku. Wszystko za sprawą SSC Napoli (Società Sportiva Calcio Napoli), lokalnego klubu piłkarskiego. Został założony 25 sierpnia 1926 roku, rozwiązany 30 lipca 2004 roku, a następnie reaktywowany 6 września 2004 roku. Od tego czasu kontynuuje swoją działalność. Obecnie Napoli występuje w Serie A, włoskiej najwyższej klasie rozgrywkowej, będąc jednym z najpopularniejszych klubów piłkarskich we Włoszech. Jego popularność wzrosła zwłaszcza za sprawą legendarnego gracza, Diego Armando Maradony (1960 – 2020), który występował w Napoli w latach 1984-1991. Niezależnie od sukcesów na boisku, SSC Napoli ma głęboko zakorzenioną kulturę piłkarską i oddaną społeczność kibiców, co czyni go ważnym elementem neapolitańskiej tożsamości sportowej. Mecze Napoli nie są dla mieszkańców Neapolu jedynie sportowymi wydarzeniami, ale wręcz religijnymi ceremoniami. W Neapolu granica między futbolem, a religią staje się niewyraźna. Burzliwe emocje, gorące dopingowanie i wręcz fanatyczne wspieranie drużyny sprawiają, że to miasto jest jednym z najbardziej piłkarskich miejsc na ziemi. W latach 80. XX wieku Maradona poprowadził ten klub do niespotykanych wcześniej zwycięstw, w tym do dwóch mistrzostw Włoch. Podczas 7 lat spędzonych w Neapolu rozegrał 259 meczów, strzelając 115 bramek. Te triumfy były nie tylko sportowym osiągnięciem, ale miały również ogromne znaczenie dla społeczności neapolitańskiej. Maradona stał się symbolem nadziei, dumy i siły dla mieszkańców Neapolu, którzy często zmagali się z trudnościami i stereotypami dotyczącymi swojego regionu.

    Nawigacja znów się odzywa. „skręć w prawo” Gdzie? Wjeżdżamy na jakiś mały plac. Wygląda na to że jeszcze chwilę temu był tu jakiś targ. Pełno kartonów i nie wiadomo czego jeszcze. Ludzie składają stoiska. Po prawej stojące samochody, po lewej kartony i resztki rzeczy od sprzedawców. „Za sto metrów miejsce docelowe będzie po prawej stronie” znów odezwała się nawigacja. Teraz pozostaje tylko pytanie gdzie zostawić samochód. Parkowanie tu to prawdziwa sztuka. Bez zbędnego kombinowania i bez namysłu stawiam samochód przed lokalem po drugiej stronie ulicy, tak by mieć go na oku. Niepozorna pizzeria "I Di Napoli" mieszcząca się na Via Monte Faito nie wygląda tak jak pizzeria, którą byśmy sobie wyobrażali. Na pierwszy rzut oka przypomina bardziej bar lub lokal z kebabem. Przed lokalem stoi jakiś lada spożywcza a’la lody. Lekko zszokowani nie wiedząc co nas czeka wchodzimy do środka. Na wprost stoi wielki piec. Zagadujemy po angielsku. Zdezorientowana dwójka starszych Włochów patrzy po sobie nie wiedząc o co nam chodzi. Wołają z zaplecza młodego chłopaka, który nawiązuje z nami rozmowę i prowadzi  do pomieszczenia obok gdzie można usiąść i zjeść. Wystrój jak w barze mlecznym. Na pierwszy rzut oka, nie da się ukryć, że pracuje tu cała familia. Od ojca po syna i kto wie kogo jeszcze. Nagle przez sale przemyka starsza kobieta z zakupami. Pewnie włoska mamma. Zamawiamy Margherita i Quattro Formaggi. Ceny nie są wygórowane. Nastawieni trochę sceptycznie z racji całej otoczki i lokalizacji pozytywnie się zaskakujemy. Okazuje się, że pizza jest najlepsza jaką do tej pory jedliśmy. Jak głosi przysłowie „Nie oceniaj książki po okładce”. Mała niepozorna pizzeria okazała się strzałem w dziesiątkę. 

    Pojedzeni jedziemy w kierunku miejscowości gdzie mamy nocleg. Miasteczko nazywa się Scisciano. Teraz po czasie stwierdzam, iż był to nasz błąd, że tak daleko Neapolu znaleźliśmy nocleg. Zanim przyjechaliśmy na miejsce i rozpakowaliśmy się było już po czternastej. Po drogowych przygodach w dotarciu na pizzę nie chciałem już kolejny raz wjeżdżać do Neapolu samochodem. Zatem wybraliśmy inny środek lokomocji w postaci pociągu. Po godzinie piętnastej jesteśmy już na dworcu kolejowym, aby po czterdziestu minutach znaleźć się w sercu Neapolu. Od razu sprawdzamy pociągi powrotne. Ostatni w naszą stronę odjeżdża o dziewiętnastej czterdzieści. Następny jest dopiero rano. Co za pech! Mając mało czasu niewiele jesteśmy stanie zwiedzić. Udajemy się w głąb centrum. Idąc wąskimi uliczkami, czasem zbaczając z głównych tras turystycznych. Momentami znajdujemy się w takich miejscach, gdzie turyści raczej się nie zapuszczają. Przechodzimy przez Via dei Tribunali, gdzie pod numerem 62 znajduje się Napoli Sotterranea. W pierwotnym planie zakładałem również tutaj wstąpić jednak z powodu ograniczonego czasu idziemy dalej.

    W końcu docieramy na Via Pignasecca 29. Tu znajduję się „Con Mollica o senza da Donado”. Donado de Caprio jest prawdziwą gwiazdą mediów społecznościowych. Zasłynął dzięki filmom z delikatesów Ai Monti Lattari, które docenili wszyscy, ale nie właściciele sklepu. Pracował tam przez dwadzieścia jeden lat. Skłoniło to Donato do decyzji o odejściu. W raz ze Sterenem Basalari otworzyli sklep „z okruszkami czy bez”. Teraz ustawiając smartfon przed deską do krojenia podczas przygotowywania przepysznych kanapek, niczym aktor teatralny zaostrza apetyt milionom ludzi z drugiej strony ekranu. Znajdziemy tu nie tylko klasyczne kanapki neapolitańskie. Kanapki o różnych nazwach, takich jak Maradona (porchetta, krem ​​pistacjowy z parmezanem, burrata). Pino Daniele (szynka parmeńska, pokruszony tarallo, stracciata). Napoli (salami w stylu neapolitańskim, Vico provola i krem ​​trójkolorowy). Wybuch Wezuwiusza (porchetta, scamorza i krem ​​z parmezanu). L'Edoardo (mortadela truflowa, Vico caciocavallo, oliwki z migdałami). Pojawiają się także wariacje przeznaczone dla podniebienia mediolańskiego. Na przykład Sandwich Milano (krem Parmigiano Reggiano, salami Milano i mozzarella bawola z Kampanii). Kanapka Bresaola (bresaola, rukola, parmezan i sos cytrynowy) oraz wegetariańska (grillowany bakłażan, grillowana cukinia, suszone pomidory i hummus). Ceny kanapek wahają się od 8 do 13 euro, w zależności od wielkości i nadzienia.

   Tworzą się tu wielkie kolejki. Momentami trzeba czekać z dobrą godzinę, czasem i nawet dłużej. Nam się udało dość szybko dotrzeć do wnętrza lokalu i po półgodzinnym oczekiwaniu mogliśmy już złożyć zamówienie. Zamawiamy cztery różne kanapki. Decyzje o ich rodzaju pozostawiliśmy dla Donato. 

    Mieliśmy duże plany by zwidzieć miasto. Chcieliśmy iść pod Murales Maradonna, jak już wspomniałem Napoli Sotterranea czy Castel Nuovo. Jednak po krótkiej wizycie musimy kierować się już w stronę stacji kolejowej. Mało brakowało,  abyśmy spóźnili się na ostatni pociąg. Udało się nam w ostatniej chwili odnaleźć właściwą bramkę oraz właściwy peron z którego odjeżdżał nasz pociąg. Warto tutaj wspomnieć, że dworzec neapoletański jest bardzo duży, piętrowy i odjeżdża z niego kilku przewoźników zatem łatwo się pogubić. 

    Będąc już w drodze powrotnej zastanawiamy się co będziemy robić jutro. Może Amalfi? Nagle niespodziewanie starszy pan siedzący naprzeciwko odzywa się do nas po włosku. Coś mówi o Amalfi. Nie rozumiemy. Wykazał się na tyle dużą determinacją, że chciał, aby dotarło do nas to co mówi. Zaangażował młodszego pasażera siedzącego obok, żeby tamten przetłumaczył nam przy użyciu translatora w telefonie, że pociąg w którym się znajdujemy nie jedzie do Amalfi. Rozbawieni całą sytuacją szybko wytłumaczyliśmy małe nieporozumienia, że teraz jedziemy do Scisciano, natomiast jutro planujemy wybrać się do Amalfi. Trzeba przyznać że Włosi to bardzo otwarty i uczynny naród.

    Warto przytoczyć jeszcze jedną rzecz. Poruszając się po Neapolu pieszo trzeba uważać na przejściach dla pieszych i nie tylko. Również będąc na chodniku nie można czuć się bezpiecznym. Niejednokrotnie uskakiwaliśmy przed skuterami przemykającymi po wąskich uliczkach. Tutaj nie ma znaczenia czy na przejściu dla pieszych pali się światło zielone czy czerwone. Przechodząc przez przejście dla pieszych trzeba mieć oczy dookoła głowy, gdyż przejeżdżające samochody nie zwracają na ciebie uwagi. Również skutery wyjeżdżają  z każdej możliwej strony. W dodatku trąbią dając ci do zrozumienia, żebyś to Ty ustąpił im miejsca. 

    A co to jest to Napoli Sotterranea? Neapol to wyjątkowe miejsce nie tylko ze względu na swoje położenie między Zatoką Neapolitańską, a górującym nad miastem Wezuwiuszem, ale również z powodu tego, co ukrywa pod ziemią. Mało kto wie że miasta są dwa. To właśnie tutaj pod plątaniną brukowanych uliczek znajduje się niemal 450-kilometrowe podziemne miasto. Budowę podziemnego Neapolu rozpoczęli w IV wieku p.n.e. Grecy, a kontynuowali Rzymianie. Skąd wziął się podziemny Neapol? Między innymi przez tuf. Główny surowiec budowlany. Znajduje się 40 metrów pod niemal całym historycznym centrum miasta. Są tu zarówno akwedukty, tunele, cysterny na wodę deszczową, jaskinie, katakumby, drogi jak też hipogea, a nawet teatr. Niegdyś ukryte miasto było równie często uczęszczane, jak jego powierzchniowa część, ale z biegiem wieków coraz częściej pomijane. Wiele lat później posłużyło tutejszej ludności jako schrony przeciwlotnicze podczas nalotów w czasie II wojny światowej. Obecnie to niesamowity pomnik kunsztu, ciężkiej pracy i determinacji, który mogą podziwiać wszyscy chętni. Gdy miasto zaczęło się rozrastać, nowe domy budowano z tufu wydobywanego bezpośrednio pod budynkiem, a powstałe jaskinie zamieniano w prywatne zbiorniki wodne. Można spotkać się z określeniem podziemnego Neapolu jako lustrzanego odbicia miasta – im wyższy budynek, tym głębsza dziura pod nim.

    Kiedyś do akweduktu można było zejść tylko poprzez studnie (wł. pozzi), które znajdowały się na podwórzach bogatych domostw. Od tego słowa pochodzi ówczesna nazwa zawodu pozzari czyli studzienkarzy. Byli to mężczyźni niskiego wzrostu, ubrani w strój podobny do mnisiego habitu. To oni schodzili w dół po ścianach studni, by ją wyczyścić. Zawód był niebezpieczny, ale miał też swoje “korzyści” – dojście do domów bogaczy w celu zabrania czegoś lub schadzek.

Według legend, by ukryć przed mężami pochodzenie drobnych upominków od pozzari, niewierne damy opowiadały historię o munaciello – duszku, opiekunie mieszkań. Miał on zostawiać prezenty młodym damom lub – na odwrót – odpowiadał za zniknięcie czegoś w przypadku kradzieży.

Do dzisiaj, gdy coś zniknie neapolitańskiej gospodyni, przeklina ona, Bogu ducha winnego, munaciello. Możemy też usłyszeć powiedzenie "O’ munaciello: a chi arricchisce e a chi appezzentisce", czyli jednemu przynosi szczęście, a drugiemu pecha.

Zobaczyć można również nie tylko fragmenty akweduktu i schronu. W odcinku przy Piazza San Gaetano znajduje się też podziemny ogród w którym uprawia się zioła.

Co jest symbolem Neapolu?

Każdy dom, każde mieszkanie i każdego człowieka w Neapolu chroni czerwony rożek. A co oznacza papryka w Neapolu? Czerwony rożek w kształcie papryczki chili (il cornetto rosso, il cornetto portafortuna) to jeden z najbardziej znanych włoskich amuletów. Według wierzeń neapolitańskich odstrasza całe zło tego świata, pod warunkiem, że został nam podarowany.

A teraz najważniejsze pytanie. Skąd wzięła się pizza? Czy z Neapolu?

Najstarsza wzmianka o pizzy pojawiła się w pewnym włoskim dokumencie już w X wieku, a dokładnie w 997 roku. Sama nazwa pochodzi od łacińskiego słowa „picea”, które oznacza placek powstały z wody, mąki i drożdży. Kolejne wzmianki o historii pizzy włoskiej pochodzą z  XVI wieku, gdy w Neapolu nazwę pizzy otrzymał płaski chleb wypiekany na kamieniu. W XVII wieku mianem pizzy określano wypiek przyprawiony bazylią i serem oraz placek z rybą. Bardziej przypominał on dzisiejszą foccacię niż pizzę. Początkowo nic nie wskazywało na tak zawrotną karierę włoskiej pizzy. Placek stanowił prosty, łatwy w przygotowaniu i tani posiłek, którym żywiła się przede wszystkim biedota.

Przełom, który na zawsze zmienił historię pizzy włoskiej nastąpił w XVII wieku, gdy wraz z odkryciami Kolumba, do Europy zostały sprowadzone pomidory. To przygotowywany z nich sos sprawił, że posiłek jedzony wcześniej przez ubogich neapolitańczyków pokochały wyższe warstwy społeczne, a następnie cały świat.  Za ojca nowoczesnej pizzy uważa się Raffaele Esposito, szefa kuchni i właściciela  dziewiętnastowiecznej tawerny serwującej pizzę w Neapolu. Ponieważ był on uważany za najważniejszego producenta pizzy w Neapolu, został poproszony o przygotowanie posiłku dla królowej Małgorzaty Sabaudzkiej podczas jej podróży po Włoszech.

Raffaele Esposito przygotował pizzę według własnego uznania, a jedna z nich została stworzona specjalnie dla królowej Margherity i była połączeniem pomidorów, sera mozzarella i bazylii, których kolory symbolizowały nową włoską flagę. Królowa nigdy wcześniej nie jadła pizzy, a smak nowego dania zachwycił ją. Zaproponowała więc, aby kucharz promował pizzę jej imieniem, stad też wzięła się nazwa potrawy – pizza margherita. To wydarzenie sprawiło, że pizza stała się prawdziwym hitem kulinarnym. Moda zapoczątkowana przed wiekami trwa do dziś, a pizza margherita to prawdziwa królowa wśród pizzy. Mimo, że jest to tak popularne danie, geneza jego powstania jest dużo mniej znana.

Co ciekawe w historii pizzy włoskiej, jej popularność nie objęła od razu całego kraju, a jedynie południową część. Za to pod koniec XIX wieku pizza stała się bardzo popularna w Stanach Zjednoczonych. Wszystko to za sprawą włoskich imigrantów, którzy wyruszyli za ocean w poszukiwaniu lepszego życia. Dotyczyło to przede wszystkich miast takich jak: Chicago, Nowy Jork, Philadelphia, San Francisco, ponieważ mieszkało tam najwięcej Włochów. Początkowo placek nie wyszedł poza granice włoskich dzielnic w USA, jednak z czasem polubili ją także Amerykanie. W północnej części Włoch pizza stała się popularnym daniem dopiero po II wojnie światowej, za sprawą robotników z południa, których potomkowie do dziś wypiekają pizzę wykorzystując kamień do pizzy.

Kuchnia włoska jest jednym z najbardziej popularnych, jeśli nie najpopularniejszym rodzajem kuchni – przede wszystkim w Europie, ale również w skali całego świata. Jej główną cechą charakterystyczną, a zarazem niekwestionowaną zaletą, jest bazowanie na świeżych, sezonowych produktach, odznaczających się dzięki temu niepowtarzalnymi walorami smakowymi. Wśród nich zdecydowanie królują liczne gatunki warzyw, a przede wszystkim soczyste pomidory, cebula, papryka, cukinia czy bakłażan. Ich dopełnienie stanowią setki rodzajów wędlin, serów, ryby oraz owoce morza, będące istotną częścią kulinarnych tradycji w zasadzie w większości krajów znajdujących się nad basenem Morza Śródziemnego. Fundamentalnym składnikiem jest ponadto wysokiej jakości oliwa z oliwek, którą dodaje się niemal do wszystkich podstawowych dań kuchni włoskiej, aby wydobyć z nich niespotykane nigdzie indziej bogactwo smaków. Nie należy również zapominać o aromatycznych ziołach, na czele z bazylią i oregano, będących przysłowiową „kropką nad i”, czyli perfekcyjnym wykończeniem nadającym potrawie ostateczny charakter.

Wiele osób uważa, iż kluczowa w kontekście fenomenu kuchni włoskiej jest jej prostota. Większość tradycyjnych potraw przygotowywana jest bowiem z podobnych składników. Wbrew pozorom stopień trudności przygotowania włoskich dań jest dość wysoki, a potrawy te wymagają czasochłonnego przygotowania. Przygotowanie makaronów (a właściwie past), pizzy, risotto, przystawki, a nawet deserów wymagają odpowiedniej praktyki, która pozwala cieszyć się smakami prosto z południa Europy. 

Dziś pizzę znają wszyscy. To prawdziwy fenomen, danie narodowe i duma Włochów. Oczywiście przez lata danie ulegało licznym modyfikacjom, jednak wciąż zachowana została receptura oryginalnej pizzy neapolitańskiej. Powstało mnóstwo rodzajów pizzy, bo inwencja kucharzy nie zna granic. Tym sposobem w 1962 roku powstała pizza hawajska, wymyślona w Kanadzie przez kucharza greckiego pochodzenia. Dla Włochów takie eksperymenty to niemal profanacja, dlatego mocno strzegą tradycyjnych receptur i sceptycznie podchodzą do udziwnień. Włoska pizza zazwyczaj posiada maksymalnie 3 dodatki, nie podaje się jej z sosami, ewentualnie z oliwą. Każdy kto chociaż raz jadł prawdziwą, włoską pizzę musi przyznać Włochom rację – mimo niewielu składników smakuje wyjątkowo.

W 2017 r. pizza neapolitańska została wpisana na prestiżową listę dziedzictwa kulturowego UNESCO.

No i jeszcze jedno… Camorra. Obok pizzy i pieśni "O sole mio", Mafia stanowi tutejszy znak firmowy. Na szczęście turystom nic nie grozi ze strony Camorry. Wręcz przeciwnie, ta ich uwielbia, bowiem czerpie z nich spore zyski. Mówi się, że haracz mafii płacą tu wszyscy sklepikarze, restauratorzy i usługodawcy, u których przyjezdni zostawiają swoje euro. Im więcej turystów, tym lepiej dla mafii. 

Jednak najwięcej zysków camorra czerpie z biznesu śmieciowego. Kontroluje miejscowe wysypiska w całym regionie Kampanii. Włoska prokuratura podawała nawet, iż od 2002 roku miejscowe klany w Neapolu zarobiły na śmieciach na czysto 700 milionów euro. Spacerując po zakamarkach miasta widać jak na dłoni, że sprzątanie nie zawsze idzie tu w dobrym kierunku. Często zdarza się, że kończy się upychaniem odpadków na dzikich wysypiskach, a na chodnikach piętrzą się stosy śmieci.

Zatoka Neapolitańska wraz z górującym nad nią Wezuwiuszem jest perłą południowych Włoch, o czym wiele lat temu pisał Goethe. Mimo to, region Kampania skrywa mroczne historie i sekrety jednej z najbardziej znanych organizacji przestępczych w Italii – Camorry. Przez wiele lat neapolitańczycy żyli w strachu i w cieniu morderstw, wymuszeń i wszechobecnego terroru. Mafia odcisnęła piętno zarówno wśród mieszkańców, jak i turystów, którzy często omijali Neapol, bojąc się o majątek, a nawet życie. W 2006 roku Roberto Saviano wydał książkę pt. „Gomorra”, która opowiada o historii grupy przestępczej z Neapolu – w tym czasie włoski rząd wziął sobie za cel zniszczenie całej mafijnej struktury jak i zmianę wizerunku miasta i regionu. Oto historia grupy mafijnej, która na zawsze przeniknęła do kultury regionu i, mimo obecnej marginalizacji, nie daje o sobie zapomnieć.

W marcu 2009 roku około 150 tys. osób uczestniczyło w demonstracji w centrum Neapolu. Upamiętniono wtedy wszystkie ofiary mafii, a w mieście pojawiło się przeszło 30 delegacji państwowych z całego świata. Był to symboliczny moment, w którym mieszkańcy poczuli, że wpływy grupy stały się na tyle małe, że mogą czuć się dużo bezpieczniej niż wcześniej. Minęły wtedy już trzy lata od wydania głośnej książki Roberta Saviano pt. „Gomorra”. Przez te kilka lat włoskie służby wzięły sobie za punkt honoru rozprawienie się z czymś, z czym nie mogły lub nie chciały poradzić sobie od dziesięcioleci. Udało się aresztować większość bossów największych klanów, zakończyć krwawą wojnę między rodzinami (kulminacja walk 2004-2005) czy zmarginalizować wpływy mafii w takich dzielnicach miasta jak Scampia. Sprawa była na tyle poważna, że książka odniosła sukces międzynarodowy i bano się czarnego pijaru dla miasta i regionu. Kilka lat później władze miasta w porozumieniu z rządem zdecydowały się zniszczyć symbol kojarzący się z działalnością mafii, czyli słynne „mrówkowce” (falowce) w dzielnicy Scampia. Były to bloki komunalne o awangardowym stylu, w których kilkadziesiąt lat temu miały zamieszkać potrzebujące rodziny z miasta, tak się jednak nie stało, a miejsca te stały się mekką dilerów narkotyków, prostytucji i handlu podróbkami pod kontrolą Camorry. W samych budynkach mieszkali żołnierze mafii lub ludzie ściśle z nią związani. By pozbyć się niechcianego pomnika, trudnej historii w 2017 roku postanowiono je zburzyć, zostawiając jeden budynek mający być symbolem ku przestrodze dla przyszłych pokoleń. W taki właśnie sposób grupa mafijna przestała być problemem na skalę dotychczas znaną, a jej członkowie musieli uciekać przed wymiarem sprawiedliwości do Europy Środkowej, Rosji czy nawet Ameryki Południowej. Sama historia organizacji liczy blisko 200 lat, a jej charakter, struktura i styl działania zmieniały się przez dziesięciolecia.

Z więzienia na ulice miasta

Za oficjalną datę powstania organizacji uważa się 1820 rok, a za miejsce działalności Królestwo Neapolu. Pierwsi członkowie zawiązali sojusze w neapolitańskich więzieniach, wśród nich byli zarówno mordercy, jak i drobni przestępcy: rozbójnicy i złodzieje. Początkowo głównym celem grupy była ochrona własnych członków przed innymi grupami tworzącymi się w więzieniach. Ich siła i skuteczność była na tyle duża, że postanowiono przenieść jej strukturę i działalność poza mury więzienia. W samych zakładach karnych byli znani z dużej brutalności i konieczności lojalności wobec grupy i jej przywódców. Po wyjściu z więzienia jej członkowie rozpoczęli działalność głównie na terenie miasta Neapol, jak również na obrzeżach i mniejszych miejscowościach. Tworzyli małe, rozproszone grupy, gangi, nazwane później klanami. Na ich czele stał tzw. boss, który decydował o kierunku i charakterze działalności. W pierwszych latach nie byli silnie zorganizowani, tworząc małe grupy, które napadały na mieszkańców i zmuszały do płacenia haraczy za tzw. „ochronę”. Członków gangu zaczęto nazywać „camorristi”, a oni sami zaczęli budzić coraz większy strach wśród mieszkańców z roku na rok tworząc coraz lepszą i zorganizowaną grupę przestępczą. Z czasem osiągnięto tak wysoki poziom rozwoju struktury mafijnej, że korumpowanie urzędników, współpraca z policją czy „przymykanie oka” stróżów prawa na działania Camorry stały się codziennością. Dla osób odsiadujących wyroki przygotowano specjalne fundusze wsparcia, a ich pozycja w więzieniu była na tyle silna, że często zza krat mogli dalej zarządzać swoim klanem. Ciekawym XIX-wiecznym epizodem była współpraca liberalnych polityków z południa dzisiejszych Włoch z niektórymi klanami Camorry, których celem było obalenie Króla Obojga Sycylii.

Najnowsza historia grupy zaczęła się wraz z zakończeniem II wojny światowej. Wtedy system klanów rozwinął się najbardziej. Spod okupacji niemieckiej miasto wyzwolili żołnierze amerykańscy, którzy mając nadwyżki żywności sprzedawali je biednym mieszkańcom. Z czasem doszedł do tego handel papierosami, który trafił w ręce mafii. Na handlu i przemycie papierosów zyskał najbardziej klan „Giuliano”, który w latach siedemdziesiątych był jednym z najważniejszych w Neapolu. Jego boss Luigii Giuliano stał się jednym z najważniejszych przywódców mafijnych w historii. Wykazywał się wielką hojnością dla mieszkańców dzielnicy „Forcelli” w Neapolu, z której się wywodził. Darzony był przez wielu szacunkiem, a sam rozstrzygał spory, dbał o przedsiębiorczość dzielnicy i wspierał wdowy i sieroty. W tym czasie na przedmieściach Neapolu swój klan rozwinął Mati Putolo stając się przeciwnikiem Luigiego. Zbudował dziesięciotysięczną grupę żołnierzy, która miała przejąć interesy Luigiego. W wielkiej wojnie między klanami na początku lat 80. Putolo przegrywa, jego ludzie trafiają do więzienia, a Luigi Giuliano staje się żywą legendą Camorry. Kiedy w roku 1980 dochodzi do wielkiego trzęsienia ziemi w Kampanii, ogromna liczba ludzi traci dach nad głową i rząd zmuszony jest do budowy wielkich osiedli blokowisk na obrzeżach Neapolu, by zapewnić schronienie mieszkańcom. Wtedy Camorra inwestuje w przemysł budowlany, budując nowe osiedla, które staną się za chwilę miejscem nielegalnych interesów. Dzielnica Scampia wraz ze słynnymi „mrówkowcami”, w których zamieszkali poszkodowani w trzęsieniu ziemi staje się mekką mafii. Koniec lat 80. to okres licznych nowych biznesów mafii, m.in. wywóz śmieci, budownictwo czy handel samochodami. To również czas, kiedy bossowie głównych klanów w trosce o swoje bezpieczeństwo decydują się na współprace z wymiarem sprawiedliwości. Początek XXI wieku to stopniowe odejście starych przywódców, zastąpionych przez bezwzględnych i brutalnych bossów, którzy w latach 2004-2005 biorą udział w tzw. „bitwie o Scampie”. Był to najbardziej krwawy epizod w historii Camorry, kiedy to w krótkim czasie zginęło kilkaset osób w tym członkowie rodzin gangsterów. Po raz pierwszy wykorzystano metody, które wcześniej były uznane za niehonorowe.

Struktura Camorry w przeciwieństwie do Sycylijskiej Cosa Nostra nigdy nie była scentralizowana. Bliżej jej było do luźnej konfederacji rodzin  (klanów), które mniej lub bardziej ze sobą współpracowały. Często też wchodziły w konflikty, jeśli chodzi o strefę działań i rodzaj interesów jakie prowadziły. Klany zazwyczaj zajmowały się jednym, konkretnym biznesem na określonym terytorium, które chroniły. Bossowie tworzyli nieoficjalne rady na szczycie, które miały być minimalnym narzędziem kontroli. Wynika z tego, że klany działały silnie niezależnie od siebie, co utrudniało działania policji w zakresie wykrywania przestępstw i postawieniem ich przywódców przed wymiarem sprawiedliwości. Na początku XX wieku, szacowano, że w regionie Kampania istnieje około stu klanów należących do Camorry.

Terror znakiem rozpoznawczym

Działania Camorry są zwykle bardzo brutalne i bezwzględne. Codziennością ich działalności są: napady, wymuszenia, morderstwa na zlecenie, czy porwania. Mogą one dotyczyć zwykłych mieszkańców Neapolu i okolic, jak również prominentnych biznesmenów a szczególnie polityków. Gangsterzy rzadziej atakują turystów, chyba że chodzi o przestępstwa rabunkowe, mimo wszystko nawet grupom mafijnym zależy, by turyści zostawiali swoje pieniądze często w hotelach i restauracjach należących do poszczególnych klanów. Dochody z działań Camorry trafiają w pierwszej kolejności do bossa klanu, który następnie rozdziela pieniądze na korumpowanie urzędników, sędziów, polityków, by ostatecznie podzielić je na wszystkich członków według rangi, stanowiska i zasług. Poziom terroru i sposób działania różnił się na przestrzeni dwustu lat. Początkowo handlowano głównie papierosami, alkoholem, pobierano opłaty od sklepikarzy za tzw. ochronę, morderstwa nie były jednak tak częste, a na pewno nie tak brutalne jak dziś. Broń miała być używana w ostateczności i w sytuacjach, kiedy bezwzględnie należało wykonać „wyrok”. Na początku XX wieku Camorra na dużą skalę zajęła się handlem bronią i budową sieci domów publicznych. W drugiej połowie XX wieku głównym źródłem dochodów stała się sprzedaż i szmuglowanie narkotyków. Od tego czasu brutalność działań wzrosła do nieznanego wcześniej poziomu, strzelaniny stały się stałym elementem ulicznego krajobrazu, a zamachy bombowe w których ginęli postronni zbudowały złą sławę, wcześniej szanowanej za swoje zasady Camorry. Co więcej zaczęto rekrutować młodocianych mężczyzn, którzy często nie byli pełnoletni. Problemem Camorry stało się też uzależnienie niektórych jej członków od narkotyków co osłabiało ich zdolność jako „żołnierzy” mafii. Terror osiągnął apogeum w latach 2004-2006, czyli w okresie krwawego konfliktu między klanami, a ostatecznie podczas przypadkowej śmierci czternastoletniej dziewczynki, która zginęła od strzału z pistoletu wycelowanego w jednego z bossów klanu (2004).

Kampania i nie tylko

Camorra poza Neapolem i regionem Kampania rozwinęła swoje wpływy również w innych prowincjach Italii, szczególnie tam, gdzie brakowało silnej konkurencyjnej grupy jak np. Cosa Nostra na Sycylii, Ndrangheta w Kalabrii. W mniejszym stopniu działa w Ameryce Południowej, gdzie produkuje swoje narkotyki jak również w USA, Kanadzie oraz Australii. Po rozbiciu większości klanów we Włoszech, sporo byłych żołnierzy i bossów uciekło do Europy Środkowo-Wschodniej, w tym do Polski i na Słowację. Często spekuluje się o bliskich kontaktach Camorry z gangsterami z Rosji, Serbii i Albanii. Największe wpływy obecnie Camorra osiąga w wyniku produkcji i handlu narkotykami, jak również sprzedaży broni i zysków z prostytucji. Szacuje się, że rocznie mafia inkasuje ponad miliard euro dochodów.

Państwo w państwie

Historia grup mafijnych w Italii pokazuje jak ważne przez lata były dobre kontakty z wymiarem sprawiedliwości czy rządami poszczególnych regionów kraju. Korumpowanie urzędników pozostaje do dziś jednym z najlepszych sposobów zabezpieczenia interesów mafii, jak również pozwala na spokojne działanie bez obawy o karę więzienia czy konfiskatę kontrabandy. Przez lata policjanci przymykali oko na działania gangsterów w swoich dzielnicach z obawy o życie swoje czy członków rodzin, jak również ci słabo wynagradzani liczyli, że współpraca z mafią pozwoli im podreperować domowe budżety. Bossowie klanów przeznaczali duże środki na przekupywanie sędziów i urzędników w sprawach dla nich istotnych, jak również mogli zapobiec karze więzienia dla wielu swoich członków. „Cicha współpraca” miała charakter ciągły i skuteczny, a społeczeństwo czuło, że mafia jest ponad prawem i nie zawsze można liczyć na skuteczne działania państwa. Aktywności rządu centralnego były utrudnione również przez mentalność mieszkańców południa i silne przywiązanie do „ducha” Camorry, który był silnie wyczuwalny na ulicach Kampanii. Niski poziom życia i dochodów w porównaniu do regionów północnych i centralnych sprzyjał społecznej akceptacji na działania Camorry i organizowane przez nią „miejsca pracy”. Na początku XXI wieku zauważono postęp i intensyfikację pracy nad rozbiciem największych klanów, sprzyjał temu bunt mieszkańców przeciwko brutalnym metodom mafii i nasileniem ilości morderstw na bezbronnych mieszkańcach. Nie można zapomnieć także o presji UE, która za priorytet uznała bezpieczeństwo mieszkańców całej wspólnoty.

Mafia rządzi?

Jedną ze strategii Camorry na uzyskanie społecznego zaufania jest tzw. „patronat polityczny”. Rodzinne klany stały się ulubionymi rozmówcami i partnerami lokalnych polityków i urzędników państwowych, a to ze względu na ich wpływ na społeczność. Z kolei szefowie rodzin wykorzystali swoją władzę polityczną do pomocy i ochrony swoich klientów przed lokalnymi władzami. Dzięki mieszance brutalnej siły, statusu politycznego i przywództwa społecznego klany-rodziny Camorra narzuciły sobie rolę pośredników między lokalną społecznością a biurokratami i politykami na poziomie krajowym. Udzielili oni przywilejów i ochrony oraz interweniowali na korzyść swoich klientów w zamian za milczenie wobec władz lokalnych i policji. Dzięki swoim powiązaniom politycznym szefowie głównych neapolitańskich rodzin stali się pośrednikami władzy w lokalnych i krajowych działaniach politycznych, dostarczając neapolitańskim politykom szerokiego wsparcia wyborczego, a w zamian otrzymując zasiłki dla swojego okręgu wyborczego. Powyższe działania zapewniały spokój i bezpieczeństwo dla klanów, a władza lokalna pozostająca w nieformalnych, ale dobrych stosunkach z bossami klanów zapewniała ogromne zyski i pierwszeństwo w kontraktach na inwestycje w miastach i przy okazji poparcie miejscowych.

Neapol w śmieciach

Na ulicach jest dużo śmieci, które często zalegają tam wiele tygodni. Wpływ na to ma kwestia różnic w mentalności między mieszkańcami północy i południa półwyspu apenińskiego, ale również strategia działań mafii takich jak Camorra. Mafia od lat kontrolowała przemysł wywozu śmieci, składując odpady na nielegalnych wysypiskach, często niszcząc otaczającą przyrodę, a nawet wyrzucając śmieci do morza. Kiedy w latach 90. władze Neapolu zorganizowały przetarg na wywóz śmieci z miasta, to kontrakty uzyskały firmy nie związane ze strukturami mafijnymi. W wyniku całej sytuacji Camorra obawiając się utraty zysków, postanowiła zastraszyć firmy, które miały zając się wywózką i utylizacją śmieci. Doprowadziło to do paraliżu miasta, a śmieci i odpady nie były wywożone przez wiele tygodni, dopiero interwencja premiera Berlusconiego i wojska pomogły w opanowaniu problemu. Jeszcze gorszym procederem, w którym zamieszana była Camorra było składowanie i utylizowanie radioaktywnych odpadów na terenie Kampanii, skutkiem nieodwracalnym okazała się degradacja środowiska i wody pitnej. Także i w tak ważnym aspekcie dla mieszkańców regionu swój udział miała słynna Camorra.

 "Wtedy San Gennaro powiedział do niego: - Panie, zapomniałeś zrobić Neapol. A Pan odpowiedział: Gennarì jestem teraz zmęczony weź kawałek nieba i rzuć go na ziemię”. Starożytne greckie Νεάπολις (Neapolis) zostało założone 21 grudnia 475 roku p.n.e. Prawie 2500 lat. San Gennaro, czyli Święty January, to ktoś i coś więcej niż tylko patron Neapolu.

Święty January (III/IV wiek n.e.) był biskupem Benewentu. Żył w czasach prześladowań chrześcijan i za wiarę skazano go na pożarcie przez lwy w amfiteatrze w Pozzuoli. Legenda mówi, że zwierzęta, zamiast się na niego rzucić, uklękły, więc gubernator Kampanii kazał go ściąć. Do ścięcia doszło na terenie dzisiejszej Solfatary. Jedna z kobiet miała pobrać do ampułki ściekającą krew, która zmienia swoją formę trzy razy do roku. W V wieku szczątki Januarego przeniesiono do katakumb, obecnie spoczywają w katedrze.


 Italy 2023 Giorno 10

 


Komentarze

Popularne posty