Italy 2023 Giorno 11 - Stone Beach

    Planem na dziś było wybrzeże Amalfi. Jednak w ostatnich dniach upały dały nam się nam na tyle we znaki, że postanowiliśmy jednak odpuścić wyjazd na to jedno z najpiękniejszych wybrzeży nad morzem Tyrreńskim. W dzisiejszych prognozach pogody zapowiadano również powyżej czterdziestu stopni ciepła, co nie ułatwia podróżowania. Trochę zmęczeni już tą jazdą samochodem postanawiamy więc odpuścić Amalfi i poleniuchować na plaży. Udało nam się dotrzeć w fajne kameralne miejsce "Stone Beach". Mała śródziemnomorska plaża z białymi kamieniami w sercu Zatoki Neapolitańskiej z widokiem na Wezuwiusz. Większość plaż we Włoszech jest płatna więc i my wykupujemy miejsce z parasolem oraz dwoma leżakami i spędzamy tutaj prawie cały dzień. 

 Wieczorem postanowiliśmy wybrać się na obiadokolację. Bardzo chciałem zjeść tą jedną z najlepszych neapolitańskich pizz. Przeglądałem prestiżowy ranking „50 Top Pizza World 2023” według, którego jedna z restauracji serwująca najlepszą pizze na świecie znajduje się  Caserta i nosi nazwę I Masanielli – Francesco Martucci. W tej restauracji nie było już możliwości, aby zrobić rezerwację wobec tego wybrałem pizzerię mieszczącą się w tym samym mieście, która uplasowała się na 10 miejscu, a jest to Masanielli – Sasa Martucci. Usytuowana jest przy Via Antonio Vivaldi 23. Trzeba pamiętać, że do takich miejsc obowiązują rezerwacje nawet z kilkudniowym wyprzedzeniem, a taką rezerwacje potwierdza się kartą kredytową. Karta co prawda nie jest obciążana w momencie rezerwacji, ale w sytuacji gdybyśmy nie pojawili się w lokalu zostałoby ściągnięte z karty 40 euro. Kwota obciążenia za rezerwację w innych lokalach może być różna. 

   Naszą rezerwację mamy na godzinę dwudziestą drugą. Podchodząc pod restauracje widzimy tłum ludzi. Trochę nas to zdziwiło. Pomyśleliśmy, że pewnie nie mają rezerwacji i czekają, aż coś się zwolni. Jakież było nasze zaskoczenie, gdy okazało się że oni również mają zrobioną rezerwację i to jeszcze na wcześniejszą godzinę niż nasza. Dajemy znać, że jesteśmy, ale również musimy odstać swoje. Nie poddajemy się. Tym bardziej, że mamy zablokowane 40 euro na koncie z powodu tej rezerwacji. Mieliśmy bardzo dużo czasu, żeby przez duże okna obserwować jak pełni profesjonalizmu kelnerzy obsługują klientów przy stolikach, które co rusz zmieniają swoje konfiguracje w zależności od ilości osób, która przychodzi na daną rezerwację. Procedura za każdym razem wygląda tak samo. Na chwilę uchylają się drzwi, kelnerka wyczytuje nazwisko, inny kelner szybko rozplanowuje ustawienie stolików, złożenie zamówienia i konsumpcja. Najgorzej mają klienci którzy dostają stolik zaraz obok okna. Ci, którzy oczekują na swoją kolej wręcz zaglądają im przez szybę do talerzy. Jak na taką prestiżową restaurację to trochę słabo to wszystko wygląda. Jesteśmy już pomału zdegustowani. W końcu nadszedł ten moment. Po 50 minutach oczekiwania i my dostajemy stolik! Tutaj kolejne zaskoczenie. Brak tradycyjnej karty menu. Aby móc coś zamówić trzeba zeskanować kod QR z papierowej podkładki pod talerz. Po chwili zastanowienia składamy nasze zamówienie. Ja zamawiam DOC – pomodori San Marzano, Mozzarella di Bufala, Pomodorino Ciliegino, Parmigiano 30 messi. Ewa zamawia Magiafolia co w dosłownym przetłumaczeniu na język polski znaczy „zjadacz liści”. 

   Chwila oczekiwania i pizze znajdują się na naszym stole. Wyglądają przepysznie. Lokal trochę się wycisza, obsługa zwalnia tempo. Odnoszę wrażenia, że aż za bardzo, gdyż stracił się kontakt z kelnerem. Aby coś domówić trzeba się rozglądać. Mamy wrażenie, że zbliża się koniec dniówki i kelnerzy już odpuszczają. W końcu po którejś próbie udaje się złapać kelnera. Domawiamy Coca - Colę. Bez skutku, nie zostaje nam przyniesiona, ale jak się później okazuje zostaje nam doliczona do rachunku. Zjedliśmy pizzę, czekamy. W końcu zainteresował się kolejny kelner. Tym razem zamawiamy deser. Po dłuższej chwili przynosi nam „Tiramibù”. (Tiramisù rivisitato con Mousse di ricotta di Bufala e Vaniglia del Madagascar, Pan di Spagna imbevuto con Latte e Caffè Speciale, Crema di Caffè Speciale del Brasile estratto a freddo con Cioccolato Bianco e Latte, Glassa di Cioccolato Fondente). A tłumacząc: Tiramisu w nowej odsłonie z musem z ricotty bawolej i madagaskarską wanilią, biszkopt nasączony mlekiem i specjalną kawą, specjalny brazylijski krem ​​kawowy tłoczony na zimno z białą czekoladą i mlekiem, polewą z gorzkiej czekolady. Trzeba przyznać, że deser był pyszny, ale jak to bywa w takich restauracjach, jego forma była raczej degustacyjna.

   Zbliża się północ trzeba pomału kończyć tą późną kolację. Aby zapłacić trzeba podejść do kasy. Jak już wspomniałem do rachunku doliczyli nam dodatkowy napój, którego nie otrzymaliśmy. Trzeba wyjaśniać i odkręcać wystawiony rachunek. Nasze ogólne wrażenie po wizycie w tej restauracji to przerost formy nad treścią. Prawie godzinne oczekiwanie, pomimo rezerwacji i późniejsze olewające podejście kelnerów. Jedynie jedzenie się broni, ale nic poza tym.

 

 Italy 2023 Giorno 12 


Komentarze

Popularne posty