Italy 2023 Giorno 8 - Stato della Città del Vaticano, Roma

Dziś krótka lekcja historii. Od najmłodszych lat bardzo interesował mnie starożytny Rzym. Historia jego powstania i przerodzenie się w najpotężniejsze Imperium na świecie. Niesamowite budowle i walki słynnych gladiatorów pobudzały moją wyobraźnię. Zobaczyć Rzym! Marzenie niegdyś nierealne, a jednak z czasem stanie się faktem. Spróbujmy przenieść się w czasie i dowiedzieć się trochę o historii miejsc, które mamy zamiar zwiedzić. Na wizytę w Rzymie przeznaczyliśmy tylko jeden dzień. Czy to w ogóle realne, aby w tak krótkim czasie zwiedzić to wieczne miasto? Oczywiście, że nie! Zatem postanowiliśmy zobaczyć tylko najbardziej znane miejsca i budowle.

Rzym każdego roku przyciąga do siebie kilka milionów ludzi. Trudno się dziwić że miasto kończące 2786 lat jest uznawane za jedno z najstarszych na świecie. Tysiące lat historii, wielkich i doniosłych wydarzeń, które miały miejsce w jego murach powoduje, że turyści tak chętnie odwiedzają to miasto. Rzym od starożytności znany jest jako Wieczne Miasto (łac. Roma Aeterna), a także „stolica świata” (łac. caput mundi – dosłownie „głowa świata”). Powstał w epoce żelaza, jako osada Latynów, usytuowana na szczycie Palatynu. Jego mieszkańcy byli prostymi pasterzami owiec (około 800–750 p.n.e.). Z czasem zajęli się rzemiosłem i handlem z sąsiadami (bogactwo Rzymu pochodziło ze sprzedaży soli pozyskiwanej w salinach u ujścia Tybru). Z czasem zaczęło przybywać ludności i zasiedlono Eskwilin i Kapitol.

Legendy podają że Rzym został założony przez dwóch braci bliźniaków. Romulusa i Remusa, którzy 21 kwietnia 753 roku p.n.e. na lokalizację swojej miejscowości wybrali miejsce gdzie Tyber wyrzucił ich na brzeg. Od tej pory liczona była historia miasta.

Rzym został zbudowany na siedmiu wzgórzach (Septimontium), wszystkie mieściły się po wschodniej stronie Tybru i stanowiły serce miasta. Pełniły one bardzo ważną rolę w mitologii, religii i w polityce antycznego Rzymu.

Do siedmiu wzgórz zaliczają się:

Awentyn (Mons Aventinus). Palatyn (Mons Palatinus) - zachodnie jego zbocze zostało nazwane Cermalus. Kwirynał (Collis Quirinalis) - składa się z trzech szczytów: Latiaris, Mucialis i Salutaris. Wiminał (Collis Viminalis). Celius (Mons Caelius). Eskwilin (Mons Esquilinus) - składający się ze szczytów: Oppius, Cispius i Fagutal. Kapitol (Mons Capitolinus), którego przełęcz zwana Asylum, dzieli szczyt północny Arx od południowego właściwego Kapitolu.

Mit o założycielach Rzymu przekazał najdokładniej, starożytny historyk Tytus Liwiusz, autor monumentalnego dzieła „Ab Urbe condita libri CXLII” („Od założenia miasta”), które miało ponad 142 wolumeny i pisane było przez 41 lat. Ten słynny dziejopis oparł swoją pracę o wcześniejsze źródła greckie i rzymskie oraz dokumenty urzędowe senatu, korespondencję dyplomatyczną, dokumenty wojskowe i inne, zaginione dziś, materiały źródłowe.

Istnieje wiele wersji mitu o powstaniu Rzymu. Najbardziej znana legenda, jak już wspomniałem, jest o Romulusie i Remusie została przedstawiona przez Liwiusza już w pierwszym rozdziale. Tam zaczyna on swój wywód o przodkach, którzy (jego zdaniem) przybyli ze zniszczonej Troi i zbudowali – dzięki pomocy króla Aboryginów o imieniu Latynus – miasto Lawinium. Miał je założyć i nazwać na cześć swojej żony Lawinii mityczny Eneasz, syn Anchizesa i bogini Afrodyty.Na przestrzeni wieków urosło one w siłę i przekształciło się w jedno z największych oraz najbogatszych miast basenu Morza Śródziemnego. To z nim związany jest początek historii Romulusa i Remusa, którzy przyszli na świat po panowaniu władcy o imieniu Prok.

Legenda

Według jednej z najbardziej znanych wersji Romulus i Remus byli dziećmi westalki o imieniu Rea Sylwia i boga wojny Marsa. Ojciec ich matki, Numitor, król dynastycznego miasta Alba Longa, został strącony z tronu, przez uzurpatora, a zarazem własnego brata Amuliusa. Nowo koronowany władca starannie zadbał o to, aby stary król nie doczekał się już potomków. Zamknął on Reę Sylwię w świątyni bogini Westy i przymusił do służby jako westalka, tym samym do złożenia ślubu czystości (zachowania dziewictwa). Jednakże wbrew wszelkim przypuszczeniom dziewczyna stała się po pewnym czasie brzemienną. Rea Sylwia wskazała za sprawcę jej stanu boga wojny Marsa. Inne wersje mitu głoszą, że Mars uwiódł ją podczas snu, jeszcze inne natomiast że w świętym gaju – dokąd wybrała się po wodę. Zaniepokojony Amulius zakopał kobietę żywcem za złamanie przysięgi, a urodzone przez nią bliźnięta kazał w koszu wiklinowym puścić nurtem Tybru. Kosz z noworodkami zatrzymała szczęśliwie gałąź drzewa figowego. Tam znalazła chłopców wilczyca. Miała ona młode, więc również chłopców nakarmiła własną piersią. Przybranej matce pomagał też dzięcioł. Ich pomoc miała potwierdzić zatem twierdzenia Rei Sylwii dotyczące ojcostwa Marsa – bóg jakoby czuwał nad dziećmi. Pewnego dnia spostrzegł to pasterz Faustulus i zabrał bliźnięta do domu. Razem z żoną wychował ich na tęgich i pięknych młodzieńców.

Pewnego razu po bójce między pastuchami Numitora i Amuliusa, Romulus i Remus znaleźli się u Numitora, który rozpoznał w nich swych wnuków. W trzech obmyślili plan obalenia Amuliusa. Bliźniacy zabili go i osadzili na tronie dziadka Numitora. Sami chcieli założyć swoje miasto w miejscu gdzie znalazł ich Faustulus. Ale zaczęli kłócić się, kto nada mu nazwę, postanowili więc wybadać wolę bogów. Zasiedli nocą do czuwania. Remus zobaczył sępy jako pierwszy – było ich sześć. Romulus ujrzał je później, ale było ich dwanaście. Wszyscy uznali więc, że to Romulus ma założyć miasto. Zgodnie z legendą założył on Rzym w 21 IV roku 753 p.n.e., od którego Rzymianie liczyli lata. Zaorał on pewną przestrzeń ziemi, na której miało stanąć miasto. Remus nie mógł się pogodzić z tym, że to Romulus założy miasto, ponieważ to on zobaczył sępy jako pierwszy. Remus z pogardą powiedział do Romulusa „Silne miasto budujesz”, przeskoczył przez świętą bruzdę i został zabity przez brata.

Romulus, założyciel Rzymu, sprowadził do swojego miasta złodziei i przestępców, którzy stali się pierwszymi osadnikami. Dla nich stworzył asylum – gaj, w którym każdy, bez względu na swoje winy, mógł znaleźć schronienie. Dzięki ich pomocy zabudował miasto i otoczył je murem. Nowy Rzym wciąż jednak zmagał się z poważnym problemem – brakowało kobiet. Romulus postanowił działać. Wybrał najgodniejszych mężczyzn spośród swoich poddanych i udał się z nimi do sąsiednich miast, prosząc, aby tamtejsze kobiety osiedliły się w Rzymie. Spotkał się jednak z odmową, ponieważ Rzymian uważano za zbójców i wyrzutków. Nie zrażony odrzuceniem, Romulus cierpliwie czekał, aż sytuacja się uspokoi, nakazując swoim ludziom powstrzymanie się od wszelkich przestępstw. Gdy nadszedł odpowiedni moment, zorganizował wielkie uroczystości, na które zaprosił mieszkańców okolicznych miast, w tym Sabinów. W trakcie zabawy, na jego rozkaz, Rzymianie porwali kobiety, które były obecne na święcie. Każdy mężczyzna schwytał tę, przy której stał, a sam Romulus porwał Sabinę Marsylię. Rozgniewani goście wrócili do swoich domów, pozbawieni żon i córek. Upokorzone miasta, pod przywództwem króla Sabinów, Tytusa Tacjusza, wyruszyły zbrojnie na Rzym, by odzyskać swoje kobiety. W międzyczasie jednak te, które zostały uprowadzone, zaczęły przywiązywać się do swoich nowych mężów. Kiedy stanęły między walczącymi stronami, płaczem i prośbami przekonały ojców, braci i dawnych narzeczonych, by zakończyli wojnę. Ostatecznie Rzym połączył się z Sabinami, tworząc jedno silne państwo. Romulus kontynuował swoje panowanie, aż pewnego dnia, podczas przeglądu wojska, został nagle otoczony mgłą i zniknął. Legenda głosi, że został wzięty do nieba i stał się bogiem o imieniu Kwirynus. Jego żona, Hersilia, opłakiwała stratę męża, aż sama została przemieniona w boginię o imieniu Hora, by mogła być przy nim. Po śmierci Romulusa Rzymem rządziło jeszcze sześciu królów, zanim ostatecznie przekształcił się w republikę, która zapoczątkowała nowy rozdział w historii Wiecznego Miasta.

Wyruszamy bardzo wcześnie z naszej kolejnej kwatery w Civitavechia, pokonując około osiemdziesięciu kilometrów, by przed świtem dotrzeć do Wiecznego Miasta. Jest przed szóstą gdy podjeżdżamy na parking Garage Center Roma, mieszczący się przy Via Giacomo Giri, 32. Parking znajduję się niedaleko centrum. Rezerwowałem go przez Internet ze znacznym wyprzedzeniem. Na parkingu wita nas sympatyczny pan z obsługi. Wypisuje pokwitowanie odstawionego przez nas samochodu i zabiera kluczyki. Rezerwując parking miałem pewne obawy, ale wczytując się w informacje w Internecie okazuje się, że to dość częsta praktyka. Po wyjściu z parkingu kierujemy się w stronę centrum. Idąc wytyczoną przeze mnie trasą w kierunku pierwszego celu do zwiedzenia naszą uwagę przykuło parkujące czerwone nowiutkie autko. To Fiat 500. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że pani siedząca za kierownicą parkuje równolegle po czym podjeżdża tak blisko stojącego za nią auta, że uderza w jego zderzak. Wyłącza silnik i jak gdyby nigdy nic oddala się. Włoskie realia jazdy samochodem. A to tylko przedsmak tego co nas jeszcze czeka. Po około trzydziestu minutach spaceru docieramy pod średniowieczne mury obronne. Za nimi znajduje się najmniejsze państwo na świecie, które powstało 7 czerwca 1929 roku. Jego powierzchnia wynosi zaledwie 0,44 m2. Idąc wzdłuż wielkich murów docieramy do granic Stato della Città del Vaticano, położonym w samym sercu Rzymu.

Jest kilka minut po szóstej gdy wchodzimy na Piazza San Pietro (Plac Świętego Piotra). Pierwsze co rzuca nam się w oczy to carabinierii, a zaraz po nich bezdomni koczujący pod arkadami okalającymi plac. Jesteśmy zdziwieni tym widokiem. W tym miejscu jak chyba w żadnym innym widać jak na dłoni kontrast między przepychem, bogactwem i biedą. Ten widok nie daje nam spokoju. W Internecie na stronie onet.religia.pl znajduję informację, że Watykan jest zamykany na noc, a w cieniu słynnej Kolumnady u podnóża wielkiej alei zwanej Via Conciliazione dziesiątki mężczyzn i kilka kobiet osiedla się w nocy w wydanych przez Watykan śpiworach. Wygląda na to, że trafiliśmy na czas pobudki.

        Jak wiadomo Watykan jest siedzibą najwyższych władz Kościoła katolickiego, gdzie rezyduje papież. Obywatele Watykanu to głównie dostojnicy kościelni, księża, zakonnice oraz Gwardia Szwajcarska z rodzinami. Początkowo siedzibą papieży nie był sam Watykan, lecz Lateran. Watykan był miejscem pielgrzymek do grobu św. Piotra. Już w pierwszych wiekach chrześcijaństwa zbudowano tam klasztory, przytułki i schroniska. Powstały też liczne kramy kupieckie obsługujące podróżujących. Pierwsze umocnienia obejmujące bazylikę św. Piotra i Mauzoleum Hadriana zostały zbudowane podczas pontyfikatu papieża Leona IV pod koniec IX wieku. Watykan stał się miejscem, gdzie papież mógł się schronić przed najeźdźcami. Przeniesienia siedziby papieskiej do Watykanu dokonał Grzegorz XI 17 stycznia 1377 po powrocie z Awinionu, kiedy zastał Pałac Laterański w ruinie. W połowie XV wieku papież Mikołaj V powiększył i upiększył budowle watykańskie, założył również Bibliotekę Watykańską. Jego następcy kontynuowali rozbudowę Watykanu – Sykstus IV wzniósł Kaplicę Sykstyńską (1475–1483), Aleksander VI wybudował wieżę nad kaplicą (Torre del Borgia), Juliusz II natomiast zatrudnił Bramantego do zbudowania nowej bazyliki św. Piotra. Państwo to utrzymało się do 1870, kiedy to armia króla Włoch Wiktora Emanuela II włączyła je do nowo powstającego Królestwa Włoch. Papież nie pogodził się z podbojem Państwa Kościelnego i ogłosił się więźniem Watykanu. Dopiero 24 lutego 1929 roku faszystowski rząd włoski Benito Mussoliniego i Stolica Apostolska podpisali tzw. traktaty laterańskie, kończące spór i gwarantujące istnienie Państwa Watykańskiego w obrębie pałacu i ogrodów watykańskich.

Najwyższym szczytem Watykanu jest Wzgórze Watykańskie (Colle Vaticano) mające aż 75 m n.p.m. należące do Korony Europy i mieści się w ogrodach watykańskich. By się tam dostać, trzeba o wiele wcześniej kupić bilet. Nam niestety nie udało się już dostać biletów na zaplanowaną datę pobytu w Rzymie. Kto wie może jeszcze kiedyś dotrzemy do ogrodów watykańskich by zwiedzić to piękne miejsce i dołączyć do swojej kolekcji kolejny szczyt Koron Europy. Tymczasem korzystając z faktu, że Plac św. Piotra jest prawie pusty robimy sobie pamiątkowe zdjęcia. Następnie opuszczając Watykan idziemy  w kierunku Via della Conciliazone. (Droga Pojednania), łącząca plac Świętego Piotra z Zamkiem Świętego Anioła

To kolejny cel na naszej trasie. Castel San’t Angelo. Dziś już pełni tylko funkcję muzeum. W ciągu wieków jego przeznaczenie wiele razy uległo zmianie. Był grobowcem, miejscem straceń czy papieskim więzieniem. Budowlę wzniesiono na rozkaz cesarza Hadriana. Pierwotnie pełnił funkcję mauzoleum. Przez wieki był to po prostu monumentalny grobowiec, w którym grzebano cesarzy i ich najbliższą rodzinę. Na szczycie zamku wnosi się posąg św. Michała Archanioła. Zastąpił on kwadrygę — wóz, do którego zaprzęgnięto cztery konie powożoną przez Hadriana. Konie były bowiem pasją cesarza Hadriana. Dla swojego ulubieńca, Borystenesa, kazał wybudować grobowiec, na którym umieścił napis: Tu, na tym polu leży koń ze stajni cesarza. Pędził przez wody i bagna i przez wzgórza Etrurii. Kiedy ścigał odyńca, nikt nie ważył się z nim zmierzyć, nawet dzik o białych kłach (...) Zmarł w swoim czasie, wiecznie młody, zachowując niepołamane kości. W mauzoleum pochowano też żonę Hadriana, Sabinę, mimo że cesarz nie darzył ją sympatią. Ożenił się z nią, gdy ona miała 12 lat, ale przez lata wspólnego pożycia oddalili się od siebie. Sabina uchodziła za kobietę niemiłą i zgryźliwą. Cesarz nie rozstał się z nią, żeby nie drażnić konserwatywnych poddanych. Jednak swoje uczucia kierował do innych, pięknych kobiet. W mauzoleum pochowano również wielu innych władców takich jak:

Marka Aureliusza — cesarza-filozofa, wyznawcę stoicyzmu, człowieka, słynącego z ascezy. Jak mówiono, sypiał na podłodze, a w jego prywatnych, pięknych i bogatych apartamentach, panował wyjątkowy chłód.

Antoninusa Piusa — budowniczego Wału Antonina w Szkocji, cesarza, ceniącego umiarkowanie i łagodność, którego ulubionym posiłkiem był czerstwy chleb, ale który mimo to zmarł po zjedzeniu zbyt dużej ilości sera.

Karakallę — cesarza okrutnego i bezwzględnego, mordercę swojego brata. Według przekazów, przed zamordowaniem brata, który dzielił z nim władzę nad Cesarstwem, spory z nim rozstrzygał podczas walk kogutów i przepiórek, obstawiając swoich faworytów (Aleksander Demandt, "Prywatne życie cesarzy rzymskich").

Legenda o św. Michale

W VI wieku Rzym nawiedziła zarazy dżumy, dlatego panujący wówczas papież Grzegorz Wielki zarządził procesję błagalną ulicami miasta. Wtedy nad zamkiem miała się ukazać postać św. Michała Archanioła, który chowa miecz do pochwy. Zinterpretowano to jako znak od Boga. Tymczasem prawda wyglądało nieco inaczej. Władcy Rzymu rozbudowali zamek, czyniąc z niego de facto obronną fortecę. Przydała się ona, gdy Rzym przeżył najazd Gotów. I tak, św. Michał miał bronić mieszkańców przed atakiem nieprzyjaciół, a miecz u jego boku nie jest wkładany do pochwy, a wyjmowany z niej. Odtąd budowla częściej zaczęła pełnić rolę fortecy i więzienia niż grobowca. Jak informuje Josef Imbach, kontrowersyjny szwajcarski teolog, autor książki "Książęta Kościoła, artyści i kurtyzany", w 1277 roku na polecenie papieża Mikołaja III zbudowano tajne przejście z Pałacu Watykańskiego do Zamku św. Anioła. W XV wieku w zamku urządzono komnaty mieszkalne. Stało się to na rozkaz papieża Aleksandra VI, który chciał mieć sprawdzone miejsce, w którym w razie niebezpieczeństwa, mógłby się w skryć. Aleksander pochodził bowiem ze słynnego rzymskiego rodu Borgiów, nazywanego też włoską mafią, a jego życie obfitowało w występki i skandale. Nigel Cawthorne w "Bardzo prywatnym życiu papieży" napisał, że papież "lubował się w zabawach, na których występowały młode nagie kobiety. Kilkakrotnie przerywały one prowadzone przez niego msze..." 

Schronienie w zamku znalazł również Klemens VII, papież panujący w XVI wieku, wywodzący się z rodu Medyceuszy. Był to papież niemoralny. Miał kochankę, wiele dzieci, a najważniejszy urząd w Kościele objął w wyniku przekupienia kardynałów uczestniczących w konklawe. W czasie rządów Klemensa VII miało miejsce wydarzenie zwane Sacco di Roma. Było to splądrowanie, częściowe spustoszenie i spalenie Wiecznego Miasta. Dokonali tego żołnierze wojsk cesarza Francji Karola V. Było to jedno z najbardziej krwawych wydarzeń w historii Rzymu. Żołnierze nie oszczędzali nikogo. Jak opisuje Nigel Cawthorne "zakonnice gwałcono, sprzedawano na ulicznych aukcjach albo używano jako stawki w grach losowych. Rodzice musieli patrzyć, a czasem nawet brać udział w wielokrotnych gwałtach popełnianych na ich córkach. Klasztory, zapełnione zawleczonymi tam kobietami z wyższych klas, zamieniły się w domy publiczne." Papież Klemens VII przetrwał ten gorący czas ukrywając się w Zamku św. Anioła. Gdy żołnierze opuścili zniszczony Rzym, papież uciekł do Orvieto, miasta w Umbrii.

Zamek św. Anioła był także miejscem, w którym papieże przebywali nie z własnej woli. W czasie pornokracji — najohydniejszym okresie w historii papiestwa — do zamkowych lochów wtrącono papieża Jana X. Po pewnym czasie papież został uduszony. Stało się to na rozkaz Marozji — szarej eminencji Rzymu, kochanki papieży, największej intrygantki w stolicy chrześcijaństwa. Zamek był również wykorzystywany jako więzienie dla przeciwników papieży. Przetrzymywano tam m.in. Giordano Bruno — włoskiego dominikanina, skandalistę, filozofa i teologa spalonego na stosie za poglądy sprzeczne z dogmatyką katolicką; Alessandro di Cagliostro — okultystę, lekarza, masona, alchemika; Cellini Benvenuto — rzeźbiarza, złotnika i pisarza.

Kolejnym miejscem na wytyczonej przeze mnie trasie jest Piazza Navona. Plac oddalony jest zaledwie dziesięć minut drogi od zamku. Tu postanawiamy zjeść włoskie śniadanie. Piazza Navona to jeden z najładniejszych rzymskich placów. 

Znajduje się on po drodze z Watykanu do Panteonu więc nie sposób go przegapić. Plac ma kształt stadionu, ponieważ powstał w miejscu, w którym w 86 r. n.e. zbudowano antyczną arenę sportową na polecenie cesarza Domicjana. W tamtym okresie obszar ten nazywał się Polem Marsowym i był poświęcony bogowi wojny.

Plac został przebudowany w XVII w. na polecenie papieża Innocentego X. W jego centrum stoi wspaniała Fontanna Czterech Rzek (Fontana dei Quattro Fiumi) pochodząca również z XVII w. Jej autorem jest rzymski architekt i rzeźbiarz Giovanni Bernini, autor m.in. baldachimu nad grobem św. Piotra w Bazylice św. Piotra w Watykanie. Dwie mniejsze fontanny znajdują się na obu końcach placu. To Fontanna Maura (Fontana del Moro) oraz Fontanna Neptuna (Fontana del Nettuno). Tuż obok Fontanny Czterech Rzek znajduje się z kolei barokowy kościół Sant’Agnese in Agone. Stoi on w miejscu, w którym męczeńską śmierć ponieść miała święta Agnieszka. W podziemiach budynku znajdującego się w północnej części placu można odpłatnie obejrzeć pozostałości dawnego stadionu.

Po śniadaniu kontynuujemy zwiedzanie i udajemy się w kierunku Piazza della Rotonda. Tu wznosi się majestatyczna świątynia i zarazem jeden z najlepiej zachowanych zabytków starożytności w Europie. Ta potężna konstrukcja wzięła swą nazwę od greckich słów pan – wszystko i theoi – bogowie i została wzniesiona właśnie ku czci najważniejszych rzymskich bóstw. To Pantheon, czyli innymi słowy Świątynia wszystkich Bogów. Pierwszy budynek wzniesiono w latach 27-25 p.n.e. na polecenie Marka Agrypy. Słynny dowódca i przyjaciel cesarza pragnął upamiętnić w ten sposób zwycięstwo w bitwie pod Akcjum nad zjednoczonymi siłami Marka Antoniusza oraz Kleopatry. Agrypa planował nazwać budowlę imieniem Oktawiana Augusta, a nawet umieścić w środku statuę pierwszego cesarza. Oktawian jednak odmówił, w efekcie czego w centrum świątyni stanął posąg Juliusza Cezara. Rzeźby przedstawiające Oktawiana Augusta oraz Marka Agrypy umieszczono natomiast w przyległej do świątyni kolumnadzie. Pierwotna wersja budynku została zbudowana na planie prostokąta.

Budowla wzniesiona przez Marka Agrypę spłonęła podczas jednego z wielkich pożarów Rzymu w 80 roku. Świątynię odbudowano za czasów cesarza Domicjana, który sprawował władzę od 81 do 96 roku, ale odbudowaną świątynie również spotkał tragiczny los. W 110 roku w Panteon uderzył piorun, a budowlę po raz kolejny strawił ogień. Prawdopodobnie zaraz po zniszczeniu drugiej odsłony świątyni rozpoczęła się kolejna, już ostateczna, jej przebudowa. Miała ona miejsce za rządów cesarza Trajana. Władca, który zmarł w 117 roku, nie doczekał jednak ukończenia prac - budowę doprowadził do końca jego następca, Hadrian. Oficjalne zakończenie prac datuje się na 125 rok. Co ciekawe, nie ma pewności, kto był autorem projektu świątyni. Mógł nim być Apollodoros z Damaszku, który działał w tamtym okresie w Rzymie, ale są to tylko przypuszczenia.

Panteon zbudowany przez Hadriana około 118 roku. Składa się z dwóch połączonych ze sobą części: przedsionka w formie portyku oraz rotundy. Do wnętrza świątyni prowadzą wielkie drzwi datowane na II w. n.e. odlane z brązu o wysokości 7,5 m. i ciężarze 20 ton. Kolumny przedsionka Panteonu zostały wykute z jednego kawałka egipskiego granitu (monolit). Przedsionek, prowadzący do głównej części budynku, ma szerokość 34 metrów i głębokość 20 metrów. Przybiera formę monumentalnego portyku z 16 granitowymi kolumnami w porządku korynckim. Pierwszy rząd składa się z ośmiu kolumn, za którymi kryją się trzy nawy oddzielone od siebie rzędami po dwie kolumny. Trzy kolumny po zewnętrznej lewej stronie portyku zostały wymienione w XVII wieku. Na frontonie przedsionka umieszczono napis M. AGRIPPA. L. F. COS. TERTIVM. FECIT. ("Marek Agrypa, syn Lucjusza, trzykrotny konsul, wzniósł ten budynek"). Dzięki badaniom archeologicznym wiemy, że w czasach starożytnych od portyku odchodziło jeszcze kilkumetrowe podium. Drugą częścią jest rotunda, czyli okrągły budynek. Jej ściany mają grubość 6 metrów. Rotundę pokrywa wielka kopuła o średnicy 43,34 metrów oraz grubości około 3,7 metra u podstawy 1,6 metra na szczycie. Na górze znajduję się otwór zwanym Oculus (wszystko widzące oko niebios). Szerokie na 8,2 metra i stanowi jedynie źródło światła docierającego do wnętrza budowli. Otwór nie jest przykryty żadnym dachem ani szybą, dlatego do Panteonu wpada deszcz. By zabezpieczyć świątynię przed formowaniem się kałuż, marmurowa posadzka budowli jest lekko wklęsła pod oculusem i wyposażona w otwory, pozwalające na odpływ wody deszczowej do kanalizacji. W południe linia słońca przedzierająca się przez otwór, wyrównuje się z linią drzwi. Wyłożoną granitem oraz żółtym marmurem ścianę wewnętrzną przecina siedem równomiernie rozmieszczonych wnęk (dla 7 bóstw: Jowisza, Marsa, Neptuna, Wenus, Merkurego, Plutona i Saturna). W przemianowanym później na kościół Santa Maria Rotonda, Panteonie, mieści się między innymi grób Rafaela Santi.

Po upadku Cesarstwa Rzymskiego, Panteon w Rzymie prawdopodobnie opustoszał i zaczął niszczeć. Budynek swoje "drugie życie" zawdzięcza decyzji cesarza bizantyjskiego Fokasa, który w 609 roku przekazał prawa do tej antycznej budowli papieżowi Bonifacemu IV. Papież konsekrował budynek jako kościół Najświętszej Marii Panny od Męczenników (łac. Sancta Maria ad Martyres), co zapewniło mu ochronę przed zburzeniem lub wykorzystaniem jako kamieniołom. Niestety, władcy Państwa Kościelnego nie powstrzymali się od wprowadzenia zmian we wnętrzu świątyni ani przed wykorzystaniem jej fragmentów do innych celów. Według popularnej legendy, zabrany z Panteonu kruszec posłużył Gian Lorenzo Berniniemu w pracach nad słynnym baldachimem w Bazylice św. Piotra. Podczas pontyfikatu Urbana VIII, do Panteonu dobudowano dwie bliźniacze wieże. Te charakterystyczne dodatki szybko zyskały wśród mieszkańców prześmiewczy przydomek "ośle uszy". Na szczęście, pod koniec XIX wieku, zostały one ostatecznie rozebrane. Obecny wygląd wnętrza Panteonu jest efektem zmian przeprowadzonych w XVIII wieku pod auspicjami barokowego architekta Paolo Posiego. Konstrukcję tej kopuły studiował Michał Anioł, przed podjęciem prac nad Bazyliką św. Piotra, której kopuła jest zaledwie pół metra węższa. Panteon był największą kopułą na świecie przez około 1300 lat, do momentu kiedy to wybudowano Brunelleschi's Dome w Florencji w 1420 - 36 roku.

Przed Panteonem na środku placu znajduje się Fontana del Pantheon. Pierwszy wodotrysk na placu zbudowano w XVI wieku z polecenia papieża Grzegorza XIII, ale obecny wygląd fontanny jest efektem przebudowy z początku XVIII wieku, przeprowadzonej podczas pontyfikatu Klemensa XI. Głównym elementem fontanny jest obelisk z pokrytymi hieroglifami, pochodzący z XIII wiek p.n.e.

Ruszamy w dalszą drogę. Kierujemy się na plac Piazza di Trevi położony przy zbiegu trzech ulic Via De’Crocicchi, Via Poli oraz Via Delle Muratte. Tu znajduje się Fontanna di Trevi. Zbudowano ją w stylu barokowym, a cała bogato ozdobiona kompozycja ma prawie pięćdziesiąt metrów szerokości i ponad 26 metrów wysokości i jest ostatnim elementem akweduktu Aqua Virgo. Tyłem przylega do stanowiącego jej integralną część słynnego pałacu Palazzo Poli. Materiałem użytym do budowy fontanny był biały trawertyn, oprócz niego zastosowano też elementy marmurowe i metalowe. Architektem odpowiedzialnym za kształt dzieła i jego głównym twórcą był Włoch Nicola Salvi. Początek Fontannie di Trevi dało ujęcie wody pitnej odkryte jeszcze w czasach Starożytnego Rzymu. Wtedy to, jak głosi legenda, dziewica wskazała Rzymianom źródło doskonałej wody znajdujące się 13 kilometrów od miasta. Za czasów Cesarza Agryppy poprowadzono stamtąd Akwedukt Dziewicy (Aqua Virgo), który kończył bieg w miejscu dzisiejszej fontanny. Co ciekawe, jest to jedyny z jedenastu rzymskich akweduktów działający nieprzerwanie od dwóch tysięcy lat, w czasie których przetrwał wiele dramatycznych wydarzeń, w tym najazd Ostrogotów.

Przez pierwsze kilkaset lat akwedukt kończył się zwykłym ujęciem doskonałej wody pitnej. Dopiero w XV wieku przekształcono je w pierwotną wersję fontanny. W kolejnych stuleciach wielokrotnie przedstawiano propozycje upiększenia i rozbudowania budowli, jednak żadna z nich nie została zrealizowana, głównie z powodów finansowych. Około 1640 roku papież Urban VIII zlecił Gian Lorenzo Berniniemu prace nad nową koncepcją fontanny. Śmierć duchownego spowodowała, że architekt będący jego protegowanym popadł w niełaskę i nie mógł dokończyć swego dzieła. Dopiero w 1731 roku papież Klemens XII zorganizował otwarty konkurs na dokończenie przebudowy Fontanny di Trevi. Zwyciężył w nim Włoch Nicola Salvi. Koncepcja polegała na stworzeniu dynamicznej sceny nawiązującej do historii akweduktu i będącej alegorią potęgi morza. Prace sfinansowano częściowo z publicznej zbiórki. Budowę rozpoczęto w roku 1732, po ośmiu latach przerwano z powodów finansowych, aby wznowić w 1740. Do 1747 roku ukończono kompozycję złożoną ze skał i stojących na nich posągów. Spory pomiędzy artystami i kolejne braki w kasie spowodowały, że dzieło zostało ostatecznie ukończone dopiero po ponad trzydziestu latach od rozpoczęcia. 22 maja 1762 roku papież Klemens XIII uroczyście odsłonił nową wersję fontanny.

Centralne miejsce kompozycji zajmuje posąg półnagiego tytana Okeanosa stojącego w rydwanie wykonanym z morskiej muszli. Zaprojektował go Giovanni Battista Maino, a wyrzeźbił Pietro Bracci. Pojazd jest ciągnięty przez dwa hippokampy – krzyżówki koni i ryb. Ten po lewej znajduje się w dynamicznej pozie, wierzga i walczy, symbolizując jednocześnie wzburzone morze i zło. Jego odpowiednik z prawej ulegle ciągnie rydwan, nie protestując. Jego postawa jest odzwierciedleniem spokojnych wód i alegorią dobra. Nad hippokampami starają się zapanować dwa trytony symbolizujące bardzo popularne w Rzymie bóstwa – bliźniaków Kastora i Polluksa. Dodatkowej dynamiki temu mistrzowskiemu układowi rzeźbiarskiemu nadaje wypływająca spod rydwanu woda, która następnie przelewa się po skałach do trzech mniejszych mis i głównego zbiornika na dole. W niszach po obu stronach Okeanosa umieszczono duże rzeźby przedstawiające alegoryczne postacie Obfitości i Zdrowia. Pierwsza z nich trzyma róg obfitości pełen monet i owoców, druga natomiast wsparta jest na długiej lasce. Oba wykonane zostały przez włoskiego rzeźbiarza Filippo della Valle. Nad posągami umieszczono dwie płaskorzeźby nawiązujące do najwcześniejszej historii fontanny. Lewa, autorstwa Giovana Battisty Grossiego, przedstawia scenę, w której Marek Wipsaniusz Agryppa zatwierdza budowę akweduktu prowadzącego do Fontanna di Trevi. Na drugiej, którą stworzył Andrea Bergondi, legendarna dziewica wskazuje rzymskim żołnierzom miejsce, z którego wytryskuje źródło wody. Cztery statuy umieszczone na szczytach doryckich kolumn symbolizują kolejne pory roku. Są to „Obfitość owoców” Agostino Corsiniego, „Żyzność pól” Bernardino Ludovisi, „Bogactwo jesieni” Francesco Queirolo oraz „Zalety ogrodów” Bartolomeo Pincellottiego. W centralnej części fontanny, na samym jej szczycie znajduje się bogato zdobiony herb rodziny Corsini otoczony przez dwie alegoryczne postacie symbolizujące Sławę, które są dziełem Paolo Benaglii. Bezpośrednio pod herbem umieszczono inskrypcję upamiętniającą otwarcie Fontanna di Trevi w 1735 roku przez papieża Klemensa XII.

To jednak nie wszystkie elementy tej przebogatej i dynamicznej kompozycji. Zarówno na fasadzie pałacu, jak i skalistym klifie wpleciono wyrzeźbione z marmuru detale przyrodnicze. Są to przede wszystkim różne gatunki roślin – kapar, drzewo figowe, dziewanna, opuncja, bluszcz, trzciny, owocująca winorośl i figa. Całość kompozycji dopełnia ślimak pełznący po jednej z roślin i mała jaszczurka chowająca się w jaskini na fasadzie. Z ostatnim elementem Fontanny di Trevi wiąże się anegdota. Nicola Salvi przejął projekt po Gian Lorenzo Berninim, który zostawił na fontannie swój znak. Chcąc go zasłonić Salvi    wyrzeźbił wielką wazę przypominającą kształtem puchar znany z kart tarota (stąd jej popularna nazwa As Pucharów) i zasłonił nią podpis poprzednika. Rzeźba nijak się ma do tematyki całej fontanny, ale doskonale spełnia swoje zadanie.

 Jak powszechnie wiadomo istnieje zwyczaj wrzucania monet do fontanny. Jego źródła pochodzą jeszcze ze starożytności, a w przypadku Fontanna di Trevi podobno rozpropagował go niemiecki archeolog Wolfgang Helbig na przełomie XIX i XX wieku. Legenda głosi, że ten, kto opuszcza Rzym, powinien udać się do fontanny, stanąć tyłem do Palazzo Poli i wypowiedzieć życzenie. Kto wrzuci do Fontanny di Trevi monetę, na pewno wróci do Wiecznego Miasta, a dodatkowo ma szansę na realizację pomyślanego marzenia.

My również wrzuciliśmy do fontanny swoje monety …

Nadszedł czas by ruszyć dalej. Kierujemy się w stronę Forum Romanum, oddalonego zaledwie piętnaście minut drogi. Jednak po drodze mijamy  Colonna Traiana  - Kolumne Trajana. To monumentalna kolumna wzniesiona w Rzymie w 113 roku n.e. na cześć cesarza Trajana i jego zwycięstw w wojnach z Dakami (101-102 i 105-106 n.e.). Kolumna ta, znajdująca się na Forum Trajana, jest jednym z najbardziej imponujących zabytków starożytności i stanowi doskonały przykład rzymskiej sztuki triumfalnej. Ma około 30 metrów wysokości (bez podstawy) i wraz z cokołem osiąga około 38 metrów. Relief - główna atrakcja Kolumny Trajana to spiralna seria płaskorzeźb, które opowiadają historię dwóch wojen Dackich prowadzonych przez Trajana. Relief ma 200 metrów długości i składa się z 155 scen, w których przedstawiono ponad 2 600 postaci. Na płaskorzeźbach widać zarówno bitwy, jak i inne aspekty kampanii wojennych, takie jak budowanie fortyfikacji, ceremonie i życie obozowe. Na szczycie kolumny pierwotnie znajdował się posąg cesarza Trajana, jednak został on w późniejszych czasach zastąpiony przez posąg św. Piotra w 1588 roku na zlecenie papieża Sykstusa V. Kolumna nie tylko upamiętnia triumfy Trajana, ale pełniła również funkcję jego mauzoleum – jego prochy zostały umieszczone w złotej urnie w podstawie kolumny. Kolumna Trajana jest uważana za jeden z najwybitniejszych przykładów rzymskiej rzeźby i propagandy imperialnej. Reliefy miały na celu glorifikację cesarza oraz jego umiejętności dowódczych, ale także przedstawienie ideologii rzymskiego imperium, które widziało siebie jako cywilizatora „barbarzyńskich” ludów.

Tuż obok Colonna Traiana na placu Piazza Venezia (Placu Weneckim) znajduje się Monumento a Vittorio Emanuele II, znany także jako Altare della Patria (Ołtarz Ojczyzny), to monumentalna budowla wzniesiona w sercu Rzymu. Powstał ku czci Wiktora Emanuela II, pierwszego króla zjednoczonych Włoch, który w 1861 roku zjednoczył kraj pod jednym sztandarem. Pomnik jest symbolem narodowej jedności i odgrywa ważną rolę w historii Włoch, zarówno pod względem kulturowym, jak i politycznym. Budowę pomnika rozpoczęto w 1885 roku, a projekt stworzył Giuseppe Sacconi, inspirowany klasyczną architekturą rzymską i grecką. Po 40 latach, w 1925 roku, ukończono imponującą strukturę z białego marmuru z Botticio region Brescia. Pomnik wyróżnia się swoją monumentalnością – dominuje nad krajobrazem miasta i kontrastuje z otaczającymi go antycznymi ruinami. Centralnym punktem jest olbrzymi posąg konny Wiktora Emanuela II wykonany z brązu. Na szczycie znajdują się rzeźby przedstawiające alegorie Zjednoczenia Włoch, a całość dopełnia majestatyczna kolumnada. Jednym z najważniejszych elementów pomnika jest Grób Nieznanego Żołnierza, dodany w 1921 roku. Jest to miejsce pamięci narodowej, gdzie płonie wieczny ogień upamiętniający żołnierzy, którzy oddali życie za ojczyznę podczas wojen. To miejsce jest również wykorzystywane podczas uroczystości państwowych, takich jak obchody Dnia Republiki.

Choć Altare della Patria jest jednym z najbardziej charakterystycznych symboli Rzymu, budzi mieszane uczucia. Włosi czasem nazywają go żartobliwie "maszyną do pisania" (*macchina da scrivere*) lub "tortem weselnym" (*torta nuziale*), krytykując jego ogromny rozmiar i styl, który różni się od otaczających go zabytków, takich jak Forum Rzymskie czy Kapitol.

Z Piazza Venezia do Koloseum mamy dosłownie chwila, ale zanim się tam udamy przejdziemy przez najważniejsze miejsce historyczne w Rzymie Forum Romanum. Od wieków otaczają je liczne legendy i historie. W czasach swojej świetności stanowiło centrum życia publicznego, gdzie odbywały się targi, zgromadzenia polityczne, procesje, igrzyska, a także ceremonie religijne. Rzymianie przez wieki budowali tam świątynie, bazyliki, pomniki i łuki triumfalne, co uczyniło to miejsce imponującym świadectwem starożytnej kultury i polityki. 

Początkowo teren, który później stał się placem centralnym, był podmokłą doliną, otoczoną wzgórzami Palatynem, Kapitolem i Kwirynałem. W tamtych czasach obszar ten był wykorzystywany jako pastwisko i miejsce handlu, gdzie spotykali się ludzie z okolicznych osad. Jego sytuacja zmieniła się za panowania Tarquiusa Priscusa. W VII-VI w. p.n.e. równina monumentalna stała się miejscem przemian w centrum życia publicznego wraz z budową Cloaca Maxima – jednego z najstarszych systemów kanalizacyjnych na świecie, który osuszył teren i umożliwił jego zagospodarowanie. W ten sposób powstało Forum Romanum. W latach swojej świetności było centrum życia starożytnego Rzymu. Według rzymskich legend miejsce to zyskało swoje znaczenie dzięki królom rzymskim. To tutaj miały rozgrywać się pierwsze ważne wydarzenia z życia Romulusa i Remusa, a także odbywały się zgromadzenia ludowe organizowane przez władców. Król Tarkwiniusz Stary, jak podają tradycje, był jednym z tych, którzy zainicjowali budowę pierwszych struktur na terenie Forum. Dzięki jego decyzjom Forum zaczęło przyciągać ludzi nie tylko jako miejsce wymiany towarów, ale także jako centrum religijne i polityczne.

Z biegiem czasu, w epoce republiki, Forum Romanum stało się areną najważniejszych wydarzeń politycznych w Rzymie. To tutaj znajdowała się Kuria, siedziba senatu, gdzie debatowano nad losami państwa. Na placu wzniesiono też Rostrę, mównicę publiczną, z której wybitni mówcy, tacy jak Cyceron, przemawiali do zgromadzonego tłumu. Forum było także miejscem procesów sądowych i innych wydarzeń, które kształtowały życie miasta. Wokół placu powstawały świątynie poświęcone bogom i bóstwom, od Jowisza, przez Saturna, aż po Kastora i Polluksa. Każda świątynia miała swoje znaczenie w życiu codziennym Rzymian i była miejscem obrzędów, poświęconych modlitw o pomyślność i ochronę Rzymu. Szczególne miejsce zajmowała świątynia Westy, bogini ogniska domowego, w której płonął wieczny ogień. Według wierzeń, jeśli ogień w świątyni by zgasł, Rzym miała spotkać wielka katastrofa.

Pierwszą znaczącą budowlą na rynku była Świątynia (Venus Cloacina). To sanktuarium nie przetrwało do dziś, ale starożytne legendy mówią, że świątynia służyła do oczyszczenia rzymskich żołnierzy i pojmanych dziewic Sabinek. W czasach cesarstwa forum miało jeszcze jedno legendarne miejsce - marmurowy obelisk „Czarny Kamień” (Lapis Niger). Datowany na VI wiek p.n.e., pomnik, według starożytnych rękopisów, oznaczał miejsce śmierci Romulusa na terenie forum, jednego z założycieli Rzymu. Wraz z nadejściem epoki cesarstwa Forum Romanum zostało znacznie rozbudowane i ozdobione monumentalnymi budowlami. Cesarze chcieli, aby plac odzwierciedlał ich potęgę i ambicje. Najbardziej imponujące konstrukcje, w tym łuki triumfalne, które upamiętniały zwycięstwa militarne pochodzą z czasów Oktawiana Augusta. Każda z tych budowli miała nie tylko praktyczne zastosowanie, ale także symboliczne znaczenie, które przypominało mieszkańcom o sile i wielkości Rzymu.

W okresie swojej największej świetności Forum było tętniącym życiem centrum miasta. Każdego dnia przez jego przestrzeń przewijały się tłumy – senatorowie zmierzający na obrady, handlarze sprzedający swoje towary, kapłani odprawiający rytuały w świątyniach. Podczas uroczystości, takich jak triumfy cesarskie, miejsce to stawało się areną wielkich widowisk, które przyciągały tysiące widzów. Forum Romanum było także miejscem, gdzie wróżbici i kapłani interpretowali boskie znaki. Każde zaćmienie słońca, trzęsienie ziemi lub dziwne zjawisko naturalne było interpretowane jako znak od bogów, co mogło wpłynąć na polityczne decyzje Senatu i działania wojska. Niektóre wielkie katastrofy i porażki wojenne przypisywano błędnym decyzjom kapłanów, co dodawało Forum tajemniczości i grozy. Forum Romanum było świadkiem zarówno największych triumfów, jak i najtragiczniejszych chwil Rzymu. Przez Forum przechodzili wielcy wodzowie, jak Juliusz Cezar czy Trajan, po swych zwycięskich kampaniach, świętując triumfy wśród wiwatów tłumów. Wznoszono łuki triumfalne na ich cześć, a całe miasto brało udział w spektakularnych paradach.

Jednak Forum było też miejscem tragedii – to tutaj dokonano morderstwa Juliusza Cezara w Idy Marcowe w 44 roku p.n.e. Śmierć Cezara, zabitego w wyniku spisku senatorów pod przewodnictwem Brutusa i Kasjusza, wstrząsnęła Republiką i stała się początkiem końca jej istnienia. Na Forum publicznie wygłaszano mowę pogrzebową Cezara, a jego ciało zostało spalone, co wzbudziło wielkie emocje wśród zgromadzonego tłumu.

Każda budowla na Forum ma swoją opowieść. Łuk Septymiusza Sewera i Łuk Tytusa są pomnikami zwycięstw Rzymian nad Partami i Judejczykami, natomiast Bazylika Maksencjusza przypomina o wielkich projektach budowlanych późnego Cesarstwa. Wiele z tych konstrukcji upamiętniało najważniejsze wydarzenia i osoby w dziejach Rzymu. Upadek Cesarstwa Zachodniorzymskiego przyniósł jednak stopniową degradację Forum Romanum. Z biegiem wieków miejsce to popadło w zapomnienie, a jego dawne budowle zostały rozebrane lub zakopane pod warstwami gruzu i ziemi. W średniowieczu teren Forum wykorzystywano jako pastwisko dla bydła, nazywając je Campo Vaccino – „Krowie Pole”. Przez wieki dawna świetność Forum była znana jedynie z zapisów historycznych i legend.

Odkrycie Forum Romanum na nowo rozpoczęło się w XVIII wieku, kiedy zainteresowanie starożytnością skłoniło archeologów i historyków do badań tego obszaru. W XIX wieku rozpoczęto systematyczne wykopaliska, które pozwoliły przywrócić światu jego dawną chwałę. Dziś spacer po Forum Romanum to podróż w czasie – możliwość podziwiania ruin świątyń, łuków triumfalnych i innych budowli, które niegdyś były świadkami najważniejszych wydarzeń w historii Rzymu. Forum Romanum to miejsce, które rzeczywiście pozwala poczuć ducha starożytnego Rzymu. Przechodząc wśród ruin, można niemal usłyszeć odgłosy dawnego życia – gwar senatorów dyskutujących w Kurii, stukot wozów na bruku Via Sacra, czy śpiewy kapłanek w Świątyni Westy. Spacerując po tym historycznym centrum, przenosimy się w czasie i zaczynamy wyobrażać sobie życie w największym imperium starożytności. Gdy zostawiamy za sobą Forum Romanum, widzimy przed sobą monumentalną konstrukcję, która jest symbolem nie tylko Rzymu, ale całego świata antycznego – Koloseum. Ten ogromny amfiteatr, którego mury przez wieki widziały zarówno chwile triumfu, jak i tragedii, przyciąga nas swoim majestatem. Wchodząc tam, można na moment poczuć się jak starożytny Rzymianin, zajmujący miejsce na widowni podczas spektakli gladiatorskich czy innych widowisk.

Wejście do Koloseum to niemal podróż w czasie. Przechodząc przez jego kamienne łuki, człowiek staje się częścią historii, otoczony przez miejsca, gdzie zasiadali cesarze i obywatele, by wspólnie podziwiać spektakle, które miały wyrażać potęgę imperium. Chwila, w której stajesz na jego arenie lub patrzysz z trybun na otaczającą przestrzeń, daje możliwość zanurzenia się w przeszłości. Czy możesz to poczuć? Ryk tłumu, odgłos mieczy, echo wielkiego miasta... To właśnie magia Koloseum. Moje marzenie zostało spełnione. 

 

Koloseum, znane również jako Amfiteatr Flawiuszów, jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli starożytnego Rzymu oraz jednym z największych osiągnięć architektury na świecie. Jego budowa rozpoczęła się w latach 70–80 n.e. z inicjatywy cesarza Wespazjana i została ukończona przez jego syna Tytusa, obaj pochodzili z dynastii Flawiuszów. Amfiteatr wzniesiono na miejscu sztucznego jeziora, które stanowiło część rozległej rezydencji cesarza Nerona, znanej jako Złoty Dom. Decyzja o budowie Koloseum w tym miejscu miała wymiar symboliczny – miała podkreślić zerwanie z tyranią Nerona i podarowaniem Rzymianom obiektu dostępnego dla ludu.Nazwę "Koloseum" budowla zawdzięcza monumentalnemu posągowi cesarza Nerona, zwanemu Kolosem, który stał nieopodal amfiteatru. Wykonana z brązu rzeźba mierzyła imponujące 35 metrów wysokości i była umieszczona na cokole o wysokości 18 metrów. Choć pierwotnie posąg przedstawiał samego Nerona, z czasem został przekształcony i symbolizował boga słońca Heliosa, co dodało mu uniwersalnego znaczenia. Nazwa "Koloseum" pojawiła się dopiero w średniowieczu, kiedy rzeźba zaczęła zanikać, ale jej kolosalny charakter wciąż oddziaływał na wyobraźnię, przenosząc nazwę na sąsiadujący amfiteatr. Sam amfiteatr, o wysokości 48 metrów, miał eliptyczny kształt – 189 metrów długości i 156 metrów szerokości. Wybudowano aż 80 numerowanych wejść, dzięki czemu ta część widowni, która zajmowała dolne i środkowe kondygnacje, mogła opuścić obiekt w zaledwie kilka minut. To prawdziwy wyczyn, bo trzeba pamiętać, że rzymski amfiteatr mógł zmieścić 50 tys. (a według niektórych źródeł nawet 80 tys.) osób. Jego wnętrze zaprojektowano z niezwykłą precyzją, aby umożliwić sprawną organizację widowisk i zapewnić wygodę publiczności. Widzowie byli rozmieszczani zgodnie z podziałami społecznymi. Najniższe sektory, najbliżej areny, przeznaczone były dla senatorów, arystokracji i najwyższych urzędników, natomiast wyższe kondygnacje służyły plebejuszom. Kobiety, z wyjątkiem westalek, mogły zajmować miejsca jedynie na najwyższych trybunach.

Pod areną, która pierwotnie była pokryta warstwą piasku, znajdował się system podziemnych korytarzy i pomieszczeń, znany jako hypogeum. Były to dwupoziomowe struktury, w których przechowywano zwierzęta, broń i sprzęt niezbędny do organizacji widowisk. To tutaj przygotowywano gladiatorów przed walką oraz organizowano spektakularne wprowadzenia zwierząt i rekwizytów na arenę za pomocą wind i zapadni. Dzięki takiemu rozwiązaniu widowiska w Koloseum były niezwykle dynamiczne i pełne niespodzianek, co czyniło je nie tylko rozrywką, ale również pokazem inżynieryjnego kunsztu Rzymian.

Koloseum było miejscem niezwykle różnorodnych widowisk, które zarówno zachwycały, jak i przerażały starożytnych Rzymian. Jego historia jest związana nie tylko z monumentalnymi osiągnięciami architektonicznymi, ale także ze spektakularnymi wydarzeniami, które służyły rozrywce oraz manifestacji potęgi i autorytetu cesarzy. Jednym z głównych typów widowisk były krwawe walki gladiatorów. Stanowiły one nie tylko demonstrację siły i umiejętności walczących, lecz także odzwierciedlenie rzymskich wartości, takich jak odwaga, honor i determinacja. Gladiatorzy byli to ludzie, których życie nie miało większego znaczenia dla Cesarstwa Rzymskiego. Często szkoleni też niewolnicy, jeńcy wojenni lub ochotnicy, walczyli ze sobą w pojedynkach, które budziły ogromne emocje. Areną wstrząsały okrzyki publiczności, gdy wojownicy ścierali się na śmierć i życie. W niektórych przypadkach ich los zależał od tłumu lub decyzji cesarza, który mógł ułaskawić pokonanego gladiatora lub skazać go na śmierć. Cesarz Kommodus miał zwyczaj występować na arenie. Władca Rzymu uczestniczył w walkach i polował na zwierzęta. Wiadomo jednak, że Kommodus miał naturę tchórza, a jego popisy były zwykłą inscenizacją.

Poza walkami gladiatorów odbywały się venationes – widowiskowe polowania na dzikie zwierzęta. Na arenę wprowadzano egzotyczne stworzenia, takie jak lwy, tygrysy, hipopotamy, słonie czy niedźwiedzie, które przywożono z odległych krańców imperium. Zwierzęta walczyły zarówno między sobą, jak i z ludźmi. Często gladiatorzy musieli stawić czoła uzbrojonym bestiom w dramatycznych starciach, które podkreślały kontrolę Rzymian nad naturą i ich zdolność do ujarzmiania dzikiego świata. Koloseum było również miejscem brutalnych egzekucji. Skazańcy, w ramach spektakularnego spektaklu, byli rzucani na arenę, gdzie musieli zmierzyć się z wygłodzonymi zwierzętami. Nierzadko egzekucje te przybierały formę inscenizowanych scen, inspirowanych mitologią czy historią, co dodatkowo wzmacniało dramatyzm widowisk. Publiczność, spragniona emocji, z mieszaniną fascynacji i przerażenia obserwowała, jak człowiek staje się ofiarą dzikiej natury. Wszystkie te wydarzenia miały na celu nie tylko dostarczenie rozrywki, ale także umacnianie wizerunku cesarzy jako władców zdolnych zapewnić spektakularne widowiska. 

Koloseum było symbolem potęgi imperium, miejscem, gdzie Rzymianie mogli celebrować swoją wyższość nad światem i cieszyć się z przepychu oferowanego przez cesarską władzę. Dziś, choć od dawna ucichły krzyki tłumów i ryk zwierząt, Koloseum wciąż pozostaje świadectwem zarówno chwały, jak i brutalności starożytnego Rzymu.

Nie mniej imponujące były naumachiae, czyli symulacje bitew morskich, organizowane w pierwszych latach funkcjonowania Koloseum. Widowiska te, będące wyrazem inżynieryjnego kunsztu Rzymian, odbywały się dzięki zaawansowanemu systemowi hydrauliki, który umożliwiał szybkie zalewanie areny wodą, które podobno trwało siedem godzin, przekształcając ją w ogromny basen. Na wodnej powierzchni inscenizowano bitwy z udziałem małych, ale wiernie odwzorowanych statków, obsługiwanych przez specjalnie przygotowanych uczestników – często skazańców zmuszanych do walki na śmierć i życie. Naumachiae miały na celu nie tylko dostarczenie rozrywki, ale również ukazanie potęgi i zasobów Imperium Rzymskiego. Widowiska te odtwarzały słynne starcia morskie z historii, takie jak bitwa pod Salaminą czy bitwa pod Akcjum, przybliżając publiczności wydarzenia o wielkim znaczeniu dla Rzymu. Aby zwiększyć realizm, arenę otaczały dekoracje przypominające wybrzeża czy fortyfikacje, a uczestnicy byli uzbrojeni w autentyczne bronie i stroje. Naumachiae stały się symbolem bogactwa i możliwości cesarzy, którzy dzięki takim wydarzeniom zyskiwali uznanie i lojalność ludu. Z czasem jednak widowiska te straciły na popularności i były coraz rzadziej organizowane, głównie ze względu na ich ogromne koszty i trudności logistyczne. Mimo to ich organizacja w Koloseum była dowodem niezwykłych możliwości technicznych Rzymian, które do dziś budzą podziw.

Inscenizacje mitologiczne i historyczne stanowiły kolejny popularny element programu w Koloseum, ciesząc się dużym zainteresowaniem publiczności. Na arenie odgrywano dramatyczne sceny z mitologii, takie jak śmierć Ikara, porwanie Europy czy mityczne zmagania Heraklesa. Odtwarzano również ważne wydarzenia historyczne, w tym słynne bitwy, triumfy czy epizody związane z historią Rzymu. Te spektakle często cechowała brutalność, gdyż w ich realizacji nierzadko uczestniczyły rzeczywiste ofiary, takie jak skazańcy, których śmierć była częścią przedstawienia. Na przykład, osoba skazana mogła odegrać rolę postaci z mitologii, która według legendy zginęła tragicznie, jak Prometeusz lub Orfeusz. Były to przedstawienia na niespotykaną wcześniej skalę, które nie tylko zachwycały rozmiarem i realizmem, ale również wzbudzały grozę i fascynację widzów. Inscenizacje miały na celu ukazanie potęgi imperium oraz jego zdolności do organizowania widowisk, które podkreślały zarówno bogactwo, jak i technologiczną przewagę Rzymian. Były one również formą propagandy – miały cementować autorytet cesarzy, którzy fundowali igrzyska jako wyraz swojej hojności, troski o lud i potęgi. Wszystkie te widowiska przyciągały ogromne tłumy mieszkańców Rzymu oraz odwiedzających, stając się jednym z najważniejszych narzędzi budowania wizerunku władzy cesarskiej. Dzięki bogactwu programu, obejmującego walki gladiatorów, polowania, naumachiae oraz inscenizacje, Koloseum było nie tylko centrum rozrywki, ale także miejscem, w którym codzienność mieszała się z mitologią i historią, tworząc niezrównane spektakle na miarę potęgi Rzymu.

W 434 roku w Koloseum odbyły się ostatnie walki gladiatorów, kończąc tym samym trwającą od wieków tradycję igrzysk. Cztery lata później cesarz Walentynian III wydał całkowity zakaz organizacji pojedynków gladiatorskich, co przypieczętowało kres jednego z najbardziej charakterystycznych widowisk starożytnego Rzymu. Na przestrzeni wieków Koloseum wielokrotnie musiało stawiać czoła destrukcyjnym siłom, które odcisnęły piętno na jego monumentalnej strukturze. W 217 roku n.e. wielki pożar, wywołany prawdopodobnie uderzeniem pioruna, zniszczył drewniane elementy górnych kondygnacji oraz mechanizmy areny, co na długi czas uniemożliwiło organizację widowisk. Choć część uszkodzeń została naprawiona, amfiteatr nigdy nie odzyskał w pełni dawnej świetności. W IV wieku, podczas najazdów barbarzyńskich plemion, takich jak Wizygoci i Wandale, Koloseum ponownie ucierpiało. Grabieże i zniszczenia, które dotknęły wiele rzymskich budowli, nie ominęły także tej wspaniałej konstrukcji. Najazdy osłabiły Rzym jako centrum władzy, co wpłynęło na dalsze zaniedbanie Koloseum. Największe zniszczenia miały jednak miejsce w okresie średniowiecza, kiedy wraz z nastaniem chrześcijaństwa Koloseum zaczęło tracić swoje pierwotne znaczenie. Władze Kościoła oraz cesarstwa przestały finansować utrzymanie i remonty amfiteatru, który stopniowo popadał w ruinę. Co więcej, traktowano go jako swoiste "kamieniołomy" – cenny materiał budowlany, jak marmur czy trawertyn, był demontowany i wykorzystywany do wznoszenia nowych budowli, takich jak bazyliki św. Jana na Lateranie i św. Piotra w Watykanie. Metalowe elementy, w tym zbrojenia i klamry, zostały wyrwane, co dodatkowo osłabiło konstrukcję. W średniowieczu Koloseum służyło także innym celom – było wykorzystywane jako twierdza obronna przez lokalne rody arystokratyczne, a później zamieszkiwali je biedniejsi mieszkańcy Rzymu. Przez stulecia Koloseum było plądrowane bez litości, a jego dawna świetność stopniowo znikała w cieniu nowych budowli. W renesansie budowla zaczęła wzbudzać zainteresowanie jako symbol starożytności, co ostatecznie doprowadziło do działań na rzecz jej ochrony w czasach nowożytnych.


Z Koloseum wiążą się również liczne legendy i mity, które narosły wokół jego historii przez wieki. Jednym z najbardziej kontrowersyjnych przekonań jest idea, że amfiteatr był miejscem masowych prześladowań i egzekucji chrześcijan. Choć istnieją źródła sugerujące, że chrześcijanie mogli ginąć na arenie Koloseum, brak jednoznacznych dowodów potwierdzających, że prześladowania odbywały się tam na masową skalę. Wiara w masowe męczeństwo chrześcijan w Koloseum została spopularyzowana zwłaszcza w okresie średniowiecza i nowożytności, głównie za sprawą kościoła katolickiego, który postrzegał to miejsce jako symbol cierpienia i ofiary wyznawców Chrystusa. W rzeczywistości bardziej prawdopodobne jest, że większość prześladowań chrześcijan miała miejsce w innych lokalizacjach w Rzymie, takich jak Ogrody Nerona na Wzgórzu Watykańskim. Mimo braku dowodów na masowe egzekucje, legenda ta sprawiła, że Koloseum zyskało szczególne znaczenie w chrześcijańskiej tradycji. W XIX wieku papież Benedykt XIV ustanowił Koloseum miejscem upamiętnienia męczeństwa chrześcijan, stawiając tam krzyż, który do dziś jest symbolem cierpienia i wiary. Każdego roku, w Wielki Piątek, odbywa się tam Droga Krzyżowa, prowadzona przez papieża, co nadaje Koloseum wymiar duchowy i religijny, niezależnie od historycznych kontrowersji. Legenda ta, choć nie do końca zgodna z faktami, podkreśla znaczenie Koloseum jako miejsca nie tylko rozrywki, ale także refleksji nad historią i moralnością. Symbolika męczeństwa i ofiary przekształciła to monumentalne dzieło architektury w miejsce, które wzbudza podziw, ale i skłania do zadumy nad ludzką naturą oraz przeszłością. Dziś Koloseum jest nie tylko ikoną Rzymu, ale również przypomnieniem o potędze starożytnego imperium i wyzwaniu, jakie stanowi przetrwanie dzieł ludzkich rąk wobec nieubłaganych sił natury, historii i przemian społecznych.

Jeden dzień, aby zwiedzić Rzym, to zdecydowanie za mało, ponieważ miasto oferuje niezliczoną ilość zabytków i atrakcji wartych zobaczenia. Spędziliśmy cały dzień na odkrywaniu tego wiecznego miasta, ale mimo naszych wysiłków udało się zobaczyć jedynie niewielką część tego, co ma do zaoferowania. Planowaliśmy również zostać do późnych godzin nocnych, aby zobaczyć miasto oświetlone nocą, ale zmęczenie wzięło górę. Upał typowy dla kamiennego miasta, jakim jest Rzym, potrafi naprawdę dać się we znaki, a po tak intensywnym dniu musieliśmy jeszcze wrócić do Civitavechia. Podczas powrotu zrobiliśmy jeszcze krótki przystanek na Scalinata di Trinità dei Monti, czyli słynnych Schodach Hiszpańskich położonych na Piazza di Spagna u stóp kościoła Trinità dei Monti. Schody są zarówno symbolem miasta, jak i ulubionym miejscem spotkań turystów oraz mieszkańców. Zostały zaprojektowane w stylu barokowym przez Francesco De Sanctisa i Alessandra Specchiego, a ich budowa została ukończona w 1725 roku. Powstały z inicjatywy papieża Innocentego XIII, a ich realizacja była finansowana przez francuskiego dyplomatę Étienne’a Gueffiera. Ich celem było połączenie Piazza di Spagna z kościołem na wzgórzu Pincio. Nazwa "Schody Hiszpańskie" pochodzi od ambasady Hiszpanii przy Stolicy Apostolskiej, która mieściła się w pobliżu placu. Schody składają się z 135 stopni rozmieszczonych w trzech tarasach, symbolizujących Trójcę Świętą, co nawiązuje do nazwy kościoła Trinità dei Monti. Wykonane z trawertynu, wyróżniają się asymetrycznym i dynamicznym układem, który idealnie komponuje się z otaczającą przestrzenią.

Piazza di Spagna, na którym znajdują się Schody Hiszpańskie, ozdobiona jest fontanną Barcaccia, stworzoną przez Pietra Berniniego i jego syna Gian Lorenza Berniniego. Fontanna, przypominająca łódź zanurzoną w wodzie, upamiętnia powódź, która nawiedziła Rzym w XVI wieku. Schody przez wieki przyciągały artystów, poetów i intelektualistów, stając się symbolem romantyzmu i elegancji. W XX wieku zyskały dodatkową sławę dzięki filmom, takim jak "Rzymskie wakacje" z Audrey Hepburn. Wiosną, ozdobione setkami kwiatów, prezentują się szczególnie malowniczo.

 

Roma non è una città moderna, fatta di acciaio, vetro e cemento. Roma ha il colore del tramonto e delle pietre antiche.
Rzym nie jest miastem nowoczesnym, zrobionym ze stali, szkła i cementu. Rzym ma kolor zachodu słońca i starych kamieni.
    Fabrizio Caramagna

Rzym zachwycające miasto do, którego chce się wracać, a jak mówi przysłowie wszystkie drogi prowadzą do Rzymu to kto wie może jeszcze do niego wrócimy na dłużej.

  

Italy 2023 Giorno 9

Komentarze

Popularne posty